Nie po raz pierwszy i zapewne nie po raz ostatni budowa hali przy Szkole Podstawowej nr 5 im. Powstańców Śląskich w Wieluniu skutecznie podgrzała atmosferę na sali, gdzie obradowali radni. Tym razem wszystko zaczęło się od oświadczenia Pawła Walczyboka. Radny przeczytał pochwalny pean na cześć burmistrza Pawła Okrasy i jego starań na rzecz budowy obiektu. Tyle tylko, że spora część radnych sprawę widzi zupełnie inaczej i to właśnie Okrasę oskarża o brak skutecznych działań.
Palców u obu rąk i nóg brakłoby, by zliczyć, ile razy na naszych łamach pojawiał się temat hali przy wieluńskiej „piątce”. Gdyby wszystko poszło zgodnie z obietnicami burmistrz, Pawła Okrasy, dzieci od roku ćwiczyłyby w warunkach na miarę XXI w. Gdyby z kolei burmistrz posłuchał rad gminnych rajców, obiekt nie dość, że by stał, to jeszcze byłby zrealizowane znaczenie poniżej obecnej wyceny. Tymczasem Okrasa zaparł się budować ogromny gmach, bo w przyszłości widzi tutaj powrót Plus Ligi. Mecze na wysokim szczeblu od tego sezonu są w Wieluniu rozgrywane, ale gości w charakterze gospodarza przyjmuje tu tymczasowo zespół Kazany Lwów, w hali przy ul. Częstochowskiej.
Można by gdybać, dywagować i cofać się w czasie jeszcze długo, ale fakty pozostaną niezmienne. Choć na płocie przy SP nr 5 wisiała żółta tablica informacyjne, że budowa hali rozpoczęła się 22 lutego 2021r, a zakończy w grudniu 2022 r. obiektu nie ma i w tej kadencji dzieci nie doczekają się go na pewno.
Ostatnim pomysłem Okrasy na zdobycie sporej kasy, by wybudować ogromną halę, był udział w programie Ministerstwa Sportu i Turystyki „Inwestycje o szczególnym znaczeniu dla sportu”. Burmistrz liczył na pozyskanie około 22 mln zł. Drugie tyle z gminnej kasy miałby dołożyć Wieluń. Gmina musiałaby się też liczyć ze słonymi wydatkami na utrzymanie obiektu. Samorządowiec ostatecznie się przeliczył, bo Wieluń znalazł się na ósmym miejscu listy rezerwowej. Szanse, że doczeka się kasy, są równe zeru. Nawet sam Okrasa powoli przekonuje się do budowy obiektu podobnego do hali przy ZS nr 1, czyli hali spełniającej potrzeby uczniów. Od dawna o to błagali niektórzy radni, na czele z Wojciechem Psują i Robertem Kają.
Prawdziwy hymn pochwalny na cześć Okrasy odczytał radny z proburmistrzowskiego Stowarzyszenia „Łączy nas Wieluń” podczas posiedzenia rady gminy 26 października . Nie wiedzieć dlaczego podczas przydługiego wystąpienia oberwało się rykoszetem radnemu Kai. Ostatecznie to nie jego wina, że miał rację. Samorządowiec wątpił bowiem, aby wielomilionową dotację Wieluń zdobył. I już wcześniej, choć trzymał kciuki za powodzenie planów Okrasy, dopytywał o plan „B”. Teraz, fakt, że nie krył wątpliwości, wybrzmiał wręcz jak oskarżenie. Walczybok bronił burmistrza i jego pomysłu (ostatecznie chybionego), jak lew.
- Nasz wniosek znalazł się na liście rezerwowej, co potwierdza zasadność i celowość składanego wniosku (…) – czytał radny.
- Burmistrz podjął próbę realizacji obiektu, który byłby naszą wizytówką na długie lata. Myślę, że należy mierzyć wysoko i nie należy krytykować burmistrza Okrasy za takie myślenie. Burmistrz, wraz z pracownikami urzędu, wykonali ogrom pracy, za co bardzo dziękuję – odczytywała kolejne zdania przemowy.
Paweł Walczybok dopytywał też, jakie będą kolejne kroki, aby halę zbudować.
Do oświadczenia Walczyboka postanowił odnieść się Kaja.
- To co pan czytał to moim zdaniem przemyślenia, które zostawił na piśmie pan burmistrz i poprosił pana Pawła, żeby odczytał – uważa radny.
- Buduje się obiekt na miarę pomnika, jaki sobie pan burmistrz tu wymyślił, wtedy, kiedy mamy Plus Ligę i trzeba poprawić infrastrukturę, żeby spełniać wymogi PZPS. Na dzień dzisiejszy robimy odwrotnie – skwitował.
Teoria Kai ubodła Walczyboka oraz przewodniczącego Klubu Łączy nas Wieluń Grzegorza Żabickiego.
- Może w Przyjaznej Gminie jest zwyczaj pisania przemówień dla radnych, na pewno nie w Łączy nas Wieluń, sam napisałem, bo nie chciałem pominąć czegokolwiek. Myśli pan, panie radny, że nie potrafię czegoś takiego napisać? – nie krył oburzenia Paweł Walczybok.
Wtórował mu Żabicki, który oskarżył Kaję o mówienie nieprawdy oraz stawiania innych radnych w niekorzystnym świetle.
Poza sporem, który przypomina trochę kłótnie dzieci w piaskownicy o to kto komu coś powiedział i kto komu pierwszy wbił szpilę, istnieje jeszcze sedno sprawy, a więc problem hali.
Bo tej jak nie było, tak nie ma. Część radnych z wysoką oceną Walczyboka, wystawioną Okrasie, nie zgadza się w żadnym punkcie.
- Jest to wstyd – nie gryzł się w język Radosław Wojtuniak.
- W okolicy, jak państwo widzą z doniesień w sieci, realizowane są różne zadania , budowane są sale gimnastyczne. Nam ta hala sportowa nie jest potrzebna, tylko sala gimnastyczna – mówił, nie kryjąc zażenowania wypowiedziami Okrasy, w których oskarża polityków i ministrów o zaistniały stan rzeczy.
- To jest hala widmo, możemy zaczęliśmy ją budować, tylko my nie widzimy – odniosła się do tablic na płocie, informujących o rozpoczęciu budowy, Anna Dziuba Marzec.
Reklama
Radny Tomasz Grajnert przypomniał Walczybokowi, że jedną dotację na halę gmina zdobyła. Miejscowości, które środki otrzymały w tym samym czasie, już inwestycje pokończyły.
26 października Okrasy na sali obrad nie było, ponieważ przebywał wtedy na urlopie. W imieniu ratusza głos zabierała wiceburmistrz Joanna Skotnicka-Fiuk oraz naczelnicy wydziałów.
Maciej Preś, Naczelnik Wydziału Inwestycji i Rozwoju przekazał, że jego szef myśli o zmniejszeniu zakresu obiektu przy „piątce”
- Burmistrz bierze pod uwagę zmniejszenie ciężaru czyli zakresu finansowego i formy tej hali. W związku z tym, że przez jakiś czas oceniany był ten duży wniosek i pan burmistrz zakładał pozyskanie tego dofinansowania, nie były podejmowane żadne kroki z umową na te trzy mln zł (chodzi o wcześniej przyznaną dotację, radni obawiają się, że gmina ją straci) myślę, że w tym momencie ten temat też stanie się aktywny i prawdopodobnie będziemy wnosić o zmiany w tej umowie – stwierdził Preś.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze