Budowa hali gimnastycznej przy Szkole Podstawowej nr 5 w Wieluniu od dawna jest kością niezgody pomiędzy radnymi a burmistrzem Pawłem Okrasą. Ci pierwsi chcieli ogłoszenia przetargu jeszcze w 2020 r. Burmistrz twierdził, że można się wstrzymać, bo będzie taniej. Kiedy po kilku miesiącach stało się jasne, że może być już tylko drożej, Okrasa nie tracił animusz i jeszcze w kwietniu 2021 r. zapewniał, iż szansa, aby dzieci od września 2022 r. ćwiczyły w nowym obiekcie dalej jest. Teraz z godnym podziwu optymizmem szef wieluńskiego ratusza liczy, że kolejne postępowanie przetargowe uda się rozwiązać w korzystny dla gminy sposób.
Nie kilkanaście milionów złotych, ale ponad 20 mln zł będzie musiała zapłacić gmina Wieluń za budowę hali przy „piątce”, jeśli oferowane ceny utrzymają się na poziomie z ubiegłego roku. Wtedy gmina przetarg unieważniła. Jak postąpi wieluński ratusz tym razem, jeśli kwota będzie o wiele wyższa niż zakładana, trudno nawet zgadywać. Na razie burmistrz Okrasa twierdzi, że jest o wiele większe zainteresowanie wykonawców, zapytania mają przychodzić z całego kraju. Urzędnicy zdecydowali nawet o przedłużeniu terminu składania ofert. Te zostaną otwarte 28 lipca o 13:30
Część radnych nie kryje zniesmaczenia. Anna Dziuba-Marzec sprawdziła, jak się mają inne obiekty tego typu, które w tym samym czasie, co Wieluń, otrzymały dofinansowanie z ministerstwa sportu. Okazuje się, że albo już zostały oddały do użytku albo roboty są mocno zaawansowane, a tylko w Wieluniu nie wbito nawet łopaty. Jej zdaniem Okrasa sporo czasu przespał i w tej sprawie prawie nic nie zrobił.
Tymczasem burmistrz zaznacza, że opóźnienie nastąpiło, ponieważ chciał, aby obiekt spełniał wymogi szczypiornistów i siatkarzy, stąd zmiany w projekcie, a potem procedowanie m.in. zmian w planie zagospodarowania przestrzennego. I to pomimo, że radni m.in. Wojciech Psuja, Robert Kaja czy Dziuba-Marzec na tym miejscu widzieliby mniejszy obiekt, spełniający oczekiwania dzieci, nauczycieli i rodziców.
- Uczniowie teraz mają salę gimnastyczną, mają tam boisko do siatkówki, pan radny Kaja nawet chodził do tej podstawówki, był świetnym piłkarzem ręcznym, grał na najwyższym szczeblu rozgrywek, czyli można było nawet z takiej małej sali zrobić duży sukces – stwierdził burmistrz, dodając, że wcale nie jest tak, że dzieci tam ćwiczą na korytarzach.
- Mają możliwości ubogie, ale mają - powiedział, dodając, że jednak nie chciałby wracać do kiepskiego zaplecza sportowego sprzed lat.
Radny Kaja szybko odpowiedział. Okazuje się, że treningi szczypiornistów odbywały się na obiektach poza powiatem.
- Chodziłem do tej szkoły, mile wspominam, tylko współczuję dzieciom, że w tak trudnych warunkach mają zajęcia z wychowania fizycznego na tej salce – zaznaczał Kaja.
- Na treningi jeździliśmy do Kluczborka, szlifowaliśmy zimą swoje umiejętności na halach w miejscowościach ościennych.
Samorządowcy podczas obrad, 1 lipca, wrócili też do zakładu, który przyjęli jeszcze w ubiegłym roku. Kaja, jeśli koszty hali wyniosą poniżej 20 mln zł zagra z Okrasą w tenisa, natomiast jeśli burmistrz przegra, a obiekt będzie kosztował ponad 25 mln zł, musi przebiec 25 km. Temat już kilka razy wracał podczas posiedzeń rady miejskiej. Okrasa zarzuca radnemu żyłkę do hazardu.
- To pan przyjął zakład, o którym ja wiedziałem, że pan z góry przegra, kto tutaj się bawi w hazard, to nie będę tego oceniał – stwierdził radny.
Burmistrz, widząc o zamiłowaniu Kai do ekstremalnych biegów ostrzegał go publicznie.
- Trzeba uważać na zdrowie, ponieważ sport w bardzo wielu przypadkach doprowadza wielu ludzi do kalectwa – opowiadał Okrasa i widzą rozbawienie radnych dodawał
- I to nie jest śmieszne. Bardzo wielu sportowców na arenach sportowych umiera, bardzo wielu piłkarzy, bardzo wielu lekkoatletów, pięściarzy itd.
Włodarz podaje, że jest gotów przyjąć krytykę ze strony mieszkańców z powodu opóźnień w budowie hali.
- Jest to też bardzo duże ryzyka dla mnie z punktu widzenia wyborczego, ponieważ tutaj nic się nie da ukryć, liczyłem bardzo, ze tę inwestycję uda się skończyć do września 2022 r – przyznaje.
Jak zaznacza, to wyborcy ostatecznie go ocenią,
- Ten czas rozliczeń z każdym kolejny miesiącem się przybliża i to mieszkańcy zdecyduj czy burmistrz zrobił źle, że oddal po terminie dwa lata halę dużo większą i dużo droższą, czy mieli rację radni, którzy chcieli zbudować halę mniejszą – stwierdził.
- To nasi prawdziwi weryfikatorzy i ja z podniesionych czołem poddam się tej ocenie, tak jak się poddałem cztery lata temu. I ta weryfikacja była dla mnie bardzo przyjemna, dużo bardziej przyjemna niż dla większości ówczesnej rady – wytknął, dodając, że na następną kadencję dostało się tylko siedem osób ze starego składu.
Magdalena Lizurej
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze