Skomlin dołączył do tych miejscowości w naszych powiatach, w których stanęło duże, czerwone serce na nakrętki. Pojemnik pojawił się we wtorek, 16 marca, w pobliżu urzędu gminy.
- Pomysł ustawienia takiego kosza chodził mi już po głowie od dawna – rozpoczyna Anna Nowak, dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury i Sportu w Skomlinie.
- Ale zawsze coś stawało na przeszkodzie. W końcu powiedziałam: „Nie, muszę coś z tym zrobić. Jest tyle osób potrzebujących”. Zasięgnęłam informacji u ludzi, komu by można było w ten sposób pomóc. I w wyniku tej słownej ankiety, okazało się, że większość proponowała chorego Dawida z Toplina, którego samotnie wychowuje mama. Wymaga on stałej opieki i ciągłej rehabilitacji.
Lokalizacja serca też nie jest przypadkowa.
- Umieściliśmy je w tym miejscu, ponieważ przewija się tu bardzo dużo ludzi – kontynuuje Anna Nowak.
- Przychodzą interesanci do urzędu gminy i klienci do banku znajdującego się w tym samym budynku. Obok znajdują się ośrodek zdrowia, przedszkole i remiza OSP. Więc wszyscy przychodzący tu, mogą przy okazji przynieść zebrane w domach nakrętki.
Do serca można je wrzucać bez względu na wielkość, czy kształt. Zarówno te z opakowań spożywczych, jak i po środkach czystości.
Zbiórka nakrętek do kosza to także dbałość o środowisko. Te, które trafią do serca, nie zostaną wyrzucone do śmieci. A to korzyść podwójna. Pierwsza, że uzyskuje się pieniądze na rzecz osób potrzebujących, druga, że zmniejsza się ilość śmieci wywożonych na wysypiska. A za ich wywóz gmina, czyli jej mieszkańcy muszą płacić.
Koszt pojemnika nie jest mały (ok. 3 tys. zł). Dlatego pierwotnie starano się, aby wykonać go na miejscu. Niestety, to się nie udało. Sukcesem natomiast zakończyło się znalezienie fundatorów, którzy przekazali na ten cel środki finansowe. Jednym z nich był wykonawca kanalizacji we Wróblewie i Bojanowie.
Ela Wodecka
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze