Reklama

Jak na placu boju

Z wójtem gminy Sulmierzyce Gabrielem Orzeszkiem o stanie dróg, przerwanej budowie strzelnicy sportowej i wycofaniu się z likwidacji jednej z podstawówek, rozmawia Antoni Zych

Antoni Zych: Panie wójcie, zaczniemy od problemu, który dotyczy wszystkich gmin w Polsce. Mam na myśli gospodarkę śmieciową. Gmina Sulmierzyce wciąż dopłaca do interesu, choć zgodnie z ustawą nie powinna.
- Po ostatnim przetargu policzyliśmy całkowity koszt przewozów przypadający na jednego mieszkańca w skali miesiąca i wyszło 31 złotych na miesiąc. Rada gminu uchwaliła jednak stawki na poziomie 25 złotych.

Zatem poniżej realnego kosztu jaki poniesie.
- Tak. I te 25 zł mieszkaniec zapłaci w sytuacji gdy nie ma kompostownika i odbieramy od niego także odpady bio. Jeśli mieszkaniec zrezygnuje z kosza na bioodpady i będzie miał kompostownik na działce, to zapłaci 20 zł miesięcznie. Bioodpady są uciążliwe, ciężkie, a co za tym idzie generują wysokie koszty wywozu. Niezależnie od tego ile mieszkaniec płaci, gmina cały czas dopłaca różnicę i na końcu i tak gospodarka śmieciowa kosztuje nas 31 zł miesięcznie od mieszkańca. Nie jest to niska cena. Jest to cena wysoka, choć niższa niż w wielu innych miejscach w Polsce. Natomiast wcale to nie oznacza, że w przyszłości nie będzie wyższa. Wynika to z prostego faktu - nie ma wielu firm przyjmujących odpady, nie ma konkurencji. Przynajmniej tak jest na naszym terenie, w Sulmierzycach. Oficjalnie konkurują dwie firmy. A tak naprawdę w przetargach konkurencji nie ma. Do przetargu zgłosiła się tylko jedna firma. 

Reklama

Czyli w tej branży jest monopol?
- Można tak powiedzieć. Z chwilą kiedy weszły w życie przepisy wymuszające na gminach zorganizowanie zbiórki odpadów wiedzieliśmy, że tych firm nie ma. Można było przewidzieć, że tak to się skończy. Szkoda tylko, że wszyscy o tym wiedzieli, a ustawodawca nie zrobił nic, żeby takiemu procederowi zapobiec. Przez kilka kolejnych lat nic się nie zmieniło.
Coraz częściej słyszę głosy, które mnie niepokoją i denerwują jednocześnie. Winą za wysokie ceny odpadów obarcza się samorząd. Samorząd nie ma żadnego wpływu na wysokość cen za odpady. My musimy oszacować ile tych śmieci jest i dostosować cenę odbioru, bo przecież zgodnie z ustawą nie powinniśmy dopłacać. Dzisiaj szacowanie jest już łatwiejsze, bo wiemy ile odpadów było w poprzednich latach. Wiemy ile tego jest, jakie odbieramy odpady, ile jest biodegradowalnych, ile zmieszanych, szkła, tworzyw sztucznych. Mając tę wiedzę robimy specyfikację do przetargu. Zakładając wielkości wynikające z tych wyliczeń. Nie da się niczego więcej wymyślić… Jedno jest pewne, jeśli nie będzie konkurencji, to trzeba liczyć się z tym, że ceny będą ciągle wysokie.

Władze Pajęczna mają zamiar wdrożyć specjalną aplikację, która będzie namierzać nieuczciwych płatników. Zdarza się, że właściciele posesji deklarują zaniżoną liczbę zamieszkujących, by płacić mniej. Czy Sulmierzyce także ma problem z nieprawdziwymi deklaracjami? 
- Weryfikujemy to na bieżąco. Oczywiście może się tak zdarzyć, jeślibyśmy do pewnej wiedzy nie dotarli. Gmina nie jest duża, więc mamy dostęp do takich informacji.

Reklama

Wszyscy wszystko wiedzą?
Można tak powiedzieć. W małych miejscowościach trudno ukryć cokolwiek. Jeśli zdarzają się nieprawdziwe deklaracje i my o tym nie wiemy, to jest to wyjątek od reguły. 

Ciągle dość dużym problemem jest stan dróg powiatowych na terenie gminy Sulmierzyce, widać to jak na dłoni szczególnie teraz, po zimie. Kilka tygodni temu, w trakcie odbioru fragmentu drogi powiatowej wójt mówił, że w końcu doszło do współpracy z powiatem. No, ale chyba nie do końca ta współpraca układa się pomyślnie, bo dziś jadąc do wójta na wywiad, trzeba było sporo zwolnić, żeby dotrzeć w całości…
- Panie redaktorze, to że pan jechał wolno, to dobrze. Bezpiecznie pan dojechał, nie zrobił pan nikomu krzywdy. 

Reklama

Po części się z panem zgodzę, ale pytam co z tą współpracą z powiatem?
- Prawda jest taka, że nikogo dzisiaj nie stać na wyremontowanie wszystkich dróg. Ani gmina, ani powiat nie jest w stanie wyremontować wszystkich swoich dróg w jednym momencie. A współpraca z powiatem, w ostatnim czasie, układa się dobrze. Dzieje się tak wyłącznie dzięki kilku osobom w zarządzie powiatu. Na terenie gminy Sulmierzyce jest kilkadziesiąt kilometrów dróg powiatowych i właściwie wszystkie wymagają...

… natychmiastowego remontu 
- Co najmniej remontu, a być może i przebudowy. Na pewno nie będzie tyle pieniędzy i nikt nie będzie ich miał, żeby w jednym czasie wykonać remonty i przebudowy wszystkich dróg, tak by ich stan był naprawdę przyzwoity.
Złożyliśmy prośby o to, aby powiat wystąpił z wnioskiem i postarał się zdobyć pieniądze w ramach dróg dojazdowych do pól na kolejny odcinek na terenie gminy Sulmierzyce. Mam na myśli kontynuację drogi w kierunku Eligiowa. Starosta taki wniosek złożył, z czego się bardzo cieszę. Mam nadzieję, że zostanie on pozytywnie zweryfikowany i rozstrzygnięty, a powiat otrzyma pieniądze. My jako gmina będziemy musieli zabezpieczyć pieniądze po swojej stronie, po to żeby dopłacić do tej inwestycji. Byłoby miło, gdyby powiat w podobny sposób i w podobnych proporcjach dzielił pieniądze ze swojego budżetu pomiędzy gminy. Są gminy, w których powiat finansuje remonty czy budowę w 98 czy nawet stu procentach. Za to w innych gminach, na przykład w naszej, finansuje inwestycje w 10 procentach. Brakuje tylko równowagi w traktowaniu gmin, nic więcej. Cieszę, że w ogóle jest wola starosty i kilku członków zarządu, bo nie wszystkich – co podkreślam, żeby inwestować w drogi na terenie gminy Sulmierzyce, które są w fatalnym stanie. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że drogi w całym powiecie są w opłakanym stanie, nie tylko u nas i trzeba je remontować wszędzie. Skąd wziąć na to pieniądze? Jeśli chodzi o drogi powiatowe to ja tego nie wiem. Jest to rola powiatu, tam są mądre głowy, niech też myślą. Ja mam za zadanie zająć się drogami gminy Sulmierzyce i to czynię. Byłoby też miło, gdyby mieszkańcy rozróżniali drogi powiatowe od gminnych.

Reklama

W przypadku gminy Sulmierzyce, łatwo je rozróżnić…
- Bardzo łatwo (śmiech) po stanie nawierzchni. Dobrze byłoby, gdyby mieszkańcy wiedzieli, że za drogi powiatowe nie odpowiada ani rada gminy, ani wójt. Za drogi powiatowe odpowiada rada i zarząd powiatu, który powinien się tymi drogami zająć.
Są takie sugestie, szczególnie ze strony jednej z radnych powiatowych, zresztą z naszego okręgu, aby to gminy starały się i wnioskowały do zarządu powiatu, aby ten wyraził wolę remontu czy przebudowy własnej drogi. A ja mówię na to, nie, to wy wnioskujcie do rad gmin i wójtów, aby oni chcieli partycypować w kosztach inwestycji na działkach powiatowych.

Rzeczywiście działa to w trochę odwrotnym kierunku. Ale skoro, jako gmina, macie aż dwóch przedstawicieli w radzie powiatu, to można się było spodziewać większej przychylności powiatu

Reklama

- Ja bym na równi nie stawiał obu radnych powiatowych, z różnych względów. Pan Jerzy Staszczyk nie jest w koalicji rządzącej powiatem, natomiast już pani Marzena Kowalska jest.
Radna Kowalska, moim zdaniem, w ogóle nie była zainteresowana inwestycjami powiatowymi na terenie gminy Sulmierzyce. Była zainteresowana za to tym, aby dokopać wójtowi. Ale jeśli chciała mi dokopać, to mogła sobie znaleźć inną funkcję i to robić. Będąc radnym powiatowym z okręgu Rząśnia-Sulmierzyce trzeba zakasać rękawy i robić coś na rzecz tego okręgu. Bo przecież wybrali ją mieszkańcy z tego terenu. 

Mówi pan o tym, że pan dba o drogi gminne. A czy w tym roku są zaplanowane jakieś inwestycje w infrastrukturę drogową?
- Tak planujemy w końcu remont drogi w Markowiznie. W końcu udało nam się uzyskać pozytywną decyzję na przebudowę odcinka drogi w Patykowie. Jest to droga wąska, nie odpowiadająca standardom. Jesteśmy właściwie już blisko ukończenia projektu na tą drogę. Dla wszystkich niecierpliwych powiem tylko, że od około dwóch lat, czekaliśmy na pozytywną opinię ministerstwa żeglugi, żeby było ciekawie, bo przez miejscowość przepływa rzeka. Musieliśmy ustalić linię brzegową rzeki, po to, aby móc zaprojektować inwestycję drogową. Tak się złożyło, że po pierwsze nie było dobrej woli, aby zrobić to szybko, a po drugie w międzyczasie ministerstwo żeglugi przestało istnieć, więc zajęło się tym inne ministerstwo i dopiero teraz, po ponad dwóch latach, mamy pozytywną opinię. Mówię to dlatego, żeby mieszkańcy uświadomili sobie, że pomiędzy wolą czy pomysłem na zrobienie drogi a jej wykonaniem, dzieją się różne rzeczy. Proces budowy czy przebudowy drogi nie jest wcale krótki, ani łatwy do przejścia. Jest wiele instytucji, które trzeba zapytać, poprosić o opinię, aby móc choćby zaprojektować jakiś odcinek…

Reklama

W tym roku w gminie Sulmierzyce ma zacząć się wielka inwestycja w fotowoltaikę.
- Tak w tym roku zaczniemy dotowanie mieszkańcom montażu instalacji fotowoltaicznych na dachach, czy też na działkach. W ciągu dwóch miesięcy kończymy audyty i w tym czasie postaramy się, aby stworzyć regulamin tej dotacji i ustalić poziom partycypowania w kosztach gminy w tych inwestycjach.

Ciągle trwa proces gazyfikacji gminy, na jakim jest etapie?
- Trudno powiedzieć na jakim etapie jest dokładnie. Na pewno obecnie jest projektowana sieć. Docelowo na terenie naszej gminy zbudowany zostanie gazociąg o długości 15 kilometrów. 

Reklama

Czy jeszcze w tym roku zacznie się jego budowa?
- Być może w okolicach listopada byłoby to możliwe. O ile pamiętam to do października jest termin zakończenia projektowania, a potem będą ogłaszane przetargi i ruszy budowa. Nie jestem jednak przekonany, że uda się wykonać kompletny projekt w tak krótkim terminie.

Szczególnie, że mamy trudny czas – stan pandemii…
- Tak, w tym czasie firmy powołują się na tarczę i proszą o przedłużenie terminów wykonania wielu inwestycji.

Tak jest np. w przypadku strzelnicy sportowej, która wciąż się buduje, a końca nie widać.
- W przypadku strzelnicy sytuacja już nieco inna, ale można powiedzieć że do tej pory tak właśnie to wyglądało. Pięciokrotnie przedłużaliśmy termin zakończenia tej inwestycji w związku z wnioskiem wykonawcy, który powołał się na COVID-19.

Reklama

W takiej sytuacji trudno jest walczyć z wykonawcą?
- Kolejne tarcze dają firmom argumenty do tego, aby mogły wnioskować i uzyskać pozytywne dla siebie rozstrzygnięcia, czyli wydłużenie terminu realizacji inwestycji, na co samorządy już mają potem niewielki wpływ.

Co dalej z budową strzelnicy?
- Firmie, która była wykonawcą, ostatecznie wypowiedziałem umowę. Jako gmina jesteśmy na etapie ogłoszenia kolejnego przetargu, na dokończenie tej inwestycji. Na szczęście rozstaliśmy się z dotychczasowym wykonawcą strzelnicy. Mam nadzieję, że po powołaniu nowego wykonawcy roboty będą dokończone, bez powoływania się na COVID-19.

Reklama

Kontrowersyjnym tematem były przymiarki do likwidacji Szkoły Podstawowej w Dworszowicach Pakoszowych. Jak dziś wygląda sytuacja, czy gmina nadal chce zamknięcia tej placówki?
- Był taki plan, ale na chwilę tematu nie ma.

Zrobili państwo krok w tył?
- Nie zrobiliśmy kroku w tył, bo szkoła była i jest. Zawsze likwidacja szkoły rodzi jakieś emocje. Uważam, że to nie samorząd zrobił krok w tył, to rodzice stracili możliwość posłania dzieci do szkoły, w których będą się dobrze rozwijały, w dużych klasach, w takich w jakich potem przyjdzie im się uczyć w szkole średniej. Do niedawna wszyscy uważali, że małe klasy to jest skarb i tam dzieci mają możliwość lepszej edukacji, zdobycia wiedzy jeszcze głębszej. Natomiast okazuje się, że wcale tak nie jest. Potwierdzają to wyniki egzaminów, o czym już na spotkaniu z rodzicami mówiłem. 

Reklama

Mam rozumieć, że szkoła w Dworszowicach nie wypadała w tym zestawieniu zbyt dobrze? 
- Nie miała dobrych wyników. Te same dzieci nie miały dobrych wyników w szkole podstawowej, a w gimnazjum już miały bardzo dobre. Można zatem zaryzykować stwierdzenie, że osiągały największy postęp w czasie trzech lat w szkole gimnazjalnej. Rozumiem, że rodzice chcieli mieć wygodę i w związku z tym starali się, żeby szkoła przetrwała. Uważam, że jest to ze szkodą dla ich dzieci. Ja swoje dzieci dowodziłbym do szkoły i wielu rodziców to robi. To nie jest tak, że wszystkie miejscowości mniejsze i większe mają szkoły. Kiedyś one były, dzisiaj ich nie ma. Rodzice dowożą swoje dzieci do Sulmierzyc i z Bielik, i z Chorzenic, i z Eligiowa, a także z innych miejscowości. Cześć dojeżdża do Bogumiłowic, bo taka jest potrzeba. Po prostu dzieci jest mniej, więc trudno żeby te wszystkie szkoły utrzymywać. Nie ma o czym dyskutować. To nic nadzwyczajnego, że rodzice zaangażowali się w akcję pod tytułem „obrona szkoły”. Ja tak nazywam to nie bez powodu, dlatego że to nie jest obrona ich dzieci czy edukacji, tylko obrona szkoły. Ci ludzie przywiązali się do budynku, który jest nieistotny z punktu widzenia dobra ich dzieci.

Jeśli już mówimy o edukacji to warto wspomnieć też o planach budowy żłobka.
- Jesteśmy już po przetargu, na etapie uzgadniania koncepcji żłobka. Myślę, że we wrześniu przyszłego roku żłobek zostanie uruchomiony i będzie przyjmował dzieci pod opiekę. Jest to ostatnia z dużych inwestycji, która pozwala zadbać o najmłodszych mieszkańców gminy na każdym etapie rozwoju.

W pewnym momencie interesowali się państwo rządowym programem Mieszkanie Plus i innymi możliwościami pozyskania środków na budowę na terenie gminy bloków mieszkalnych. Co dalej w tym temacie?
- W programie Mieszkanie Plus już wtedy nie widziałem opłacalności po stronie gminy, jeśli chodzi o budowę, o zaangażowanie i partycypowanie w kosztach. Taniej byłoby przez gminę wybudować blok za własne pieniądze i potem sprzedać go mieszkańcom, niż przez kolejnych kilkanaście lat partycypować w kosztach czynszów. Mieszkanie Plus był to program chybiony.
Nadal zastanawiamy się nad budową bloków mieszkalnych. Jest wielu mieszkańców, którzy z różnych względów chcieliby sprzedać domy i przeprowadzić się do mieszkania w bloku. Jednocześnie nie chciałyby zmieniać środowiska, w którym mieszkają. Krótko mówiąc, chcieliby zamieszkać w bloku, ale tutaj, w gminie Sulmierzyce.
Badamy rynek, sprawdzamy jakie jest zainteresowanie wśród mieszkańców. 
W tej chwili mamy bardzo dużo inwestycji w realizacji. Ale wybudowanie takiego budynku, który potem zostanie sprzedany, odsprzedany właściwie mieszkańcom, to jest niewielki wydatek w odniesieniu do dziś realizowanych przez gminę inwestycji.

W trakcie remontu jest budynek urzędu, zmienił też swój wizerunek zewnętrzny.
- To wszystko dzieje się w ramach środków, które pozyskaliśmy na termomodernizację. W „Kulisach…” były już na ten temat obszerne artykuły. Pozyskaliśmy dużo pieniędzy na termomodernizację wielu budynków użyteczności publicznej, należących do gminy. Prace są zaawansowane, wygląda tu jak na placu boju, ale mam nadzieję, że za chwilę zakończymy tę inwestycję i będzie to przyzwoicie wyglądało.

Dziś wszyscy mówią o pandemii i szczepionkach. Wiem, że i pan się już zaszczepił. A co radzi pan mieszkańcom gminy – szczepić się czy nie?
- Nie wiem skąd pan to wie. Nie moją rolą jest namawianie do szczepienia czy nie szczepienia się. Swego czasu byłem przeciwnikiem, czy inaczej antyszczepionkowcem. Natomiast, widzę co się teraz dzieje. Młodzi ludzie umierają. To się do tej pory zdarzało zawsze, ale nie na taką skalę. Mało tego, nawet jeśli komuś szczęśliwie uda się z tym COVID-em wygrać, to mają różnego rodzaju powikłania. Widzę też, że jest bardzo prężnie działający ruch antyszczepionkowy w mediach społecznościowych. Zresztą też jestem różnymi SMS-ami atakowany od różnych ludzi, znajomych - bliższych lub dalszych. Niech każdy zadba o własne zdrowie i życie jak uważa. Jeśli nie widzi potrzeby to niech się nie szczepi, natomiast nie powinien drugiemu mówić co ma robić. Moja żona, która jest lekarzem, mówi tak: „Niech ci, którzy nie wierzą w COVID-19, powiedzą to tym, którzy leżą pod respiratorami w szpitalach i mają małe szanse na przeżycie”.
 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości