Reklama

Już ponad wiek tworzą historię Pajęczna

W dzisiejszym odcinku naszego cyklu „Jest w orkiestrach dętych jakaś siła…” przedstawiamy orkiestrę, która powstała w czasach, kiedy nasza Ojczyzna była jeszcze pod zaborami. To Pajęczańska Orkiestra Dęta licząca sobie już 110 lat.

Pajęczno w tym czasie leżało w zaborze rosyjskim i nie było już miastem. W 1870 r. na mocy ukazu carskiego odebrano mu, jak i wielu innym miejscowościom, prawa miejskie. Była to jedna z represji za powstanie styczniowe. Spowolniło to na pewno rozwój Pajęczna, ale nie odebrało mieszkańcom narodowego ducha i chęci do działania.
W 1909 r. na wniosek władz miasta, proboszcza, rady parafialnej i wielu mieszkańców, założono Ochotniczą Straż Ogniową. W następnym roku przy straży utworzono orkiestrę dętą. Ponieważ brakowało środków na instrumenty, pieniądze na ich zakup wyłożył członek zarządu straży Piotr Hałaczkiewicz. Później zostały one mu zwrócone. W tym czasie straż ogniowa wraz z orkiestrą liczyła 90 członków.
Kapelmistrzami do 1924 r. byli: emerytowany oficer carski Iwan Wańkow, Stanisław Kwaśniewicz, Jan Białecki i Wacław Surmiński.
Po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. w Pajęcznie nastąpił rozwój życia społecznego. Powstały liczne organizacje i związki. Przez pewien czas działała też druga orkiestra dęta. Utworzono ją przy oddziale Strzelca. Prowadzili ją: Jan Białecki, Jan Gajęcki i Stanisław Stochniałek. Po rozwiązaniu Strzelca jej członkowie zasilili orkiestrę strażacką, której kapelmistrzem w 1924 r. został Stanisław Pluciński.
Nie wiemy, gdzie w tych pierwszych kilkunastu latach orkiestra miała swoją siedzibę i odbywała próby. Być może w pierwszej remizie strażackiej, którą urządzono w starej szopie.
W 1925 r. strażacy rozpoczęli budowę nowej, okazałej remizy, ze sceną, dużą salą taneczną i mniejszymi salami. Zapewne tu w następnych latach orkiestra odbywała swoje próby. 
Pierwsze 30 lat jej istnienia zakończył tragiczny wrzesień 1939 r. Hitlerowscy okupanci zakazali działalności i na kilka lat orkiestra dęta w Pajęcznie zamilkła. W czasie wojny zaginęła większość instrumentów. Uchowały się tylko te, które ukryli muzykanci i strażacy.  
Swoją działalność wznowiła w 1945 r. zaraz po wyzwoleniu. Jej dyrygentem był dalej Stanisław Pluciński. Muzykanci grali na instrumentach uratowanych z zawieruchy wojennej oraz wypożyczonych od mieszkańców okolicznych wsi. Po raz pierwszy po wojnie orkiestra zagrała 4 marca na uroczystości wprowadzenia do miejscowego kościoła obrazu Matki Boskiej Pajęczańskiej. Obraz ten ukrywany był przez całą wojnę przed Niemcami przez druha Antoniego Durysa.
W okresie powojennym orkiestra uświetniała swoimi występami uroczystości patriotyczne, kościelne i różne inne imprezy. Mimo że strażacy nie mogli przez wiele lat oficjalnie, ze sztandarami, w swoich mundurach, brać udziału podczas świąt kościelnych, to jednak przez cały ten czas orkiestra na tych uroczystościach grała.
W 1958 r. Pajęczno odzyskało prawa miejskie i stało się miastem powiatowym, co stworzyło nowe możliwości rozwojowe. Wydawało się, że przed - teraz już - Ochotniczą Strażą Pożarną i działającą przy niej orkiestrą dętą rysuje się świetlana przyszłość. Niestety, stało się inaczej. 
W Pajęcznie utworzona została Komenda Powiatowa Straży, która zepchnęła ochotników na dalszy plan. Kiedy w 1959 r. w mieście obchodzono 50. rocznicę powstania straży ogniowej, jej głównym organizatorem nie byli już miejscowi strażacy, ale Komenda Powiatowa. OSP rugowana była coraz bardziej ze swoich budynków i pozbawiana majątku. Władze miasta nie przejawiały większego zainteresowania problemami strażaków, jak i orkiestry, którą dotykał coraz większy kryzys. Odbiło się to na jej pracy, ale mimo tych kłopotów cały czas działała. W 1975 r. wybudowana przed wojną remiza została rozebrana. Orkiestra utraciła dach nad głową i możliwość prowadzenia prób w stałym pomieszczeniu. Przez krótki okres muzycy ćwiczyli w budynku byłej Komendy Powiatowej Straży, ale i ta możliwość się skończyła, ponieważ budynek ten został zagospodarowany przez nowy Urząd Miasta i Gminy. 
Pewne zmiany na lepsze zaszły w 1977 r., gdy nowy zarząd OSP poderwał do życia całą jednostkę. Zapadła wtedy też decyzja o odnowieniu orkiestry. Zakupiono 20 mundurów dla muzykantów. O dopływ młodzieży zadbał Bogdan Kaczmarek, który ją uczył gry na instrumentach, a przy okazji komponował pieśni i inne utwory. Już wcześniej, staraniem prezesa OSP Romana Gajęckiego i naczelnika Miasta i Gminy Danuty Dziadek, orkiestra otrzymała cały zestaw instrumentów z Liceum Ogólnokształcącego w Pajęcznie. Występowała wtedy również poza swoim miastem, m.in. w Myszkowie, Częstochowie, Kłobucku. 
W tym czasie Pajęczno nawiedził obraz Matki Boskiej Częstochowskiej. Na tę okazję orkiestra przygotowała duży koncert pieśni religijnych, z którym występowała następnie w wielu miejscowościach nawet poza granicami istniejącego wtedy województwa częstochowskiego. 
W 1984 r. odszedł na emeryturę długoletni kapelmistrz Stanisław Pluciński. Jego miejsce zajął syn Zdzisław Pluciński, który kierował orkiestrą przez 3 lata. Jej siedzibą i miejscem prób był Cech Rzemiosł w Pajęcznie.
W 1987 r. zarząd OSP powołał na kapelmistrza Krzysztofa Borowika, któremu pomagał druh Tomasz Gajęcki. Wprowadzili oni do repertuaru orkiestry wiele nowych utworów. Już po półrocznym szkoleniu jej poziom wyraźnie wzrósł. Ale pojawił się też problem. 
- Kapelmistrz Krzysztof Borowik był z Dylowa Szlacheckiego – mówi Zbigniew Soboń, który w zespole gra już od ponad 30 lat. 
– W wojsku grał w orkiestrze i poznał wtedy trochę muzyki. Za jego czasów doszło w zespole do rozłamu. Część muzykantów wraz z panem Borowikiem odeszła do orkiestry w Cementowni Warta. 
Od lipca 1989 r. orkiestrę prowadził Tomasz Gajęcki. 
- Gajęcki trochę teorii muzyki poznał też, gdy służył w wojsku – kontynuuje Zbigniew Soboń. - Kapelmistrzem był około 10 lat. Ćwiczyliśmy wtedy w remizie, która powstała z przebudowanej miejskiej łaźni. Warunki nie były złe. Na początku grało nas wtedy około 15 osób. Po tych, którzy odeszli, zostały instrumenty, więc można było uczyć młodych. Próby odbywały się systematycznie. Graliśmy najczęściej w kościele i na przemarszach. Koncerty były rzadko. W repertuarze mieliśmy głównie marsze i pieśni kościelne. 
Praca z młodzieżą dała wyniki. Już wkrótce orkiestra rozrosła się do około 25 osób. Zakupiono też nowe instrumenty. W 1990 r. wspólnie z OSP obchodziła swoje 80 – lecie. W uroczystościach tych wzięło udział kilka jednostek straży oraz orkiestry z Bełchatowa i Działoszyna. W tym czasie zespół brał udział w przeglądach orkiestr dętych województwa częstochowskiego. 
Po Tomaszu Gajęckim kapelmistrzem został Janusz Kosiak. Wcześniej przed przejściem na emeryturę, prowadził on orkiestrę w Cementowni Warta. 
- Wiąże się z nim pewna anegdota – śmieje się Zbigniew Soboń. 
– Okazało się, że nasz basista gra z nut zapisanych w kluczu wiolinowym. A to jest sprzeczne z zasadami, bo powinien mieć w kluczu basowym. Pan Kosiak powiedział do niego, żeby nauczył się czytać nuty w kluczu basowym. A basista na to, że nie będzie się tego uczył i niestety, odszedł z orkiestry. 
Sytuację tę tłumaczy obecny kapelmistrz Michał Beśka. 
- Bierze się to między innymi z potrzeb orkiestry – wyjaśnia. 
– Nieraz, na jakimś instrumencie, musi zagrać ktoś, kto wcześniej grał na innym. Tak było w tym wypadku. Basista grał wcześniej na trąbce. Ponieważ brakowało kogoś do gry na basie, to jemu zaproponowano ten instrument. A, że poprzednio grał w kluczu wiolinowym i nie znał basowego, to przepisano mu nuty na klucz wiolinowy i tak grał. Stąd całe to spięcie. 
Kolejnymi kapelmistrzami byli: Henryk Iwaniuk, Anna Smolarek-Łągiewczyk i Sylwester Poks.
- Pan Sylwester był bardzo ambitny – opowiada Michał Beśka. 
– Wcześniej grał w orkiestrze zawodowej i taką też chciał zrobić z tej w Pajęcznie. Powiedział, że orkiestra nie wystąpi, dopóki nie będzie należycie przygotowana. Na próbach ćwiczono utwory, ale przy każdej najmniejszej pomyłce zaczynano utwór ciągle od nowa. 
- Przez pół roku nie udało nam się zagrać do końca żadnego utworu – wtrąca Zbigniew Soboń.
- Tymczasem zbliżał się 11 listopada, który u nas jest wielkim świętem – dalej ciągnie Michał Beśka. 
– A orkiestra, zdaniem kapelmistrza, była ciągle niegotowa. W tej sytuacji władze rozwiązały z panem Sylwestrem umowę. A mnie poproszono, aby przygotować zespół do tego 11 listopada i przejąć funkcję kapelmistrza. No i tak zostało. 
Michał Beśka został nowym dyrygentem. Pierwszy koncert pod jego kierownictwem odbył się właśnie w Święto Niepodległości. Orkiestra liczyła wtedy 12 osób, więc kapelmistrz zaprosił jeszcze kilku muzykantów z innych orkiestr.
- Ten koncert był w miarę przyzwoity – śmieje się Aleksandra Bęben, która wtedy grała. 
– Ludzie klaskali, ale pamiętam lepsze. 
Nowy dyrygent postawił na rozwój orkiestry i szkolenie młodych muzyków. Gdy rok później zorganizowano z tej samej okazji koncert utworów patriotycznych w orkiestrze grało już około 30 osób. 
- Nauka gry na instrumencie łączy się z masą wyrzeczeń – mówi kapelmistrz Beśka. 
– Jeśli chce się mieć efekty, trzeba ciągle ćwiczyć. Dlatego młodzi ludzie często po miesiącu, dwóch czy pół roku, rezygnują z grania. Oceniam, że na dziesięciu chętnych rozpoczynających naukę, w orkiestrze zostaje jeden.
Wynika z tego, że gra na instrumentach dętych to oferta dla pasjonatów.
- W orkiestrze jestem już od 2016 roku – przyznaje Milena Bujak.
– Gram na flecie poprzecznym. Dla mnie to takie hobby, pasja. 
Dużą rolę w zachęcaniu dzieci i młodzieży do gry mają rodzice. 
- Stres i nerwy przed występami powodowały, że chciałam już oddać instrument – mówi Ewa Piątek.
– Ale powstrzymywała mnie przed tym i podtrzymywała na duchu mama. Mówiła: „Jeszcze spróbuj, będzie fajnie”. Dziś jestem zadowolona, że dzięki niej wytrwałam. A mama jest ze mnie dumna.
- Ja już szósty rok w naszej orkiestrze gram na trąbce i nie zamierzam rezygnować – dodaje Kamila Soboń.
– A zaraził mnie tym mój tata, który w orkiestrze też gra na trąbce.
Kilkanaście lat temu orkiestra przeszła pod patronat Miejsko–Gminnego Ośrodka Kultury i Sportu w Pajęcznie (obecnie Miejski Ośrodek Kultury). Nie oznacza to, że zerwała współpracę ze strażakami. W dalszym ciągu uczestniczy we wszystkich ich imprezach.
Występuje w strojach, które swoimi kolorami nawiązują do barw Pajęczna. Składają się one z granatowych spodni z krwistoczerwonym lampasem, białej koszuli i takiego samego jak lampasy krawata. Już niedługo dojdzie do tego jeszcze granatowa marynarka z czerwonymi wstawkami i herbem Pajęczna.
- Często śmiejemy się, że tyle kobiet występuje w takich samych ubraniach i nie kłócą się – żartuje Michał Beśka.
Orkiestra wytworzyła pewne swoje tradycje. Jedną z nich jest to, że odprowadza o 6. rano pajęczańską pielgrzymkę jasnogórską na koniec Pajęczna, a po południu, w Częstochowie wprowadza ją pod jasnogórski szczyt.
- W tym roku tylko wprowadzaliśmy pielgrzymkę na Jasną Górę – przyznaje Michał Beśka.
– Ale za to z wielką pompą, bo były też z nami mażoretki, z którymi od półtora roku współpracujemy. Ludzie przystawali i robili zdjęcia, bo rzadko się zdarza, że pielgrzymka wchodzi z orkiestrą, a tym bardziej z mażoretkami. Nasi pielgrzymi mówili, że mimo iż przeszli 40 km, to jak usłyszeli orkiestrę i zobaczyli te pięknie ubrane mażoretki, nogi ich same niosły na szczyt.
W ubiegłym roku, ze względu na epidemię, praca orkiestry była ograniczona, a próby przez pewien czas zawieszone. Nie odbyły się koncerty na Dzień Kobiet, Dzień Niepodległości, ani planowany na grudzień koncert z okazji 110. rocznicy powstania orkiestry.
* * *
Aktualny skład orkiestry
Michał Beśka (kapelmistrz), Milena Bujak, Paulina Krupa (obie flet), Anna Zadrożna, Maria Nowak, Maria Łuszczyk (wszystkie klarnet), Aleksandra Bęben, Ewa Piątek, Wiktoria Zadrożna Szymon Korkus (saksofon altowy), Julia Błachowska, Katarzyna Klimczak, Zbigniew Kęsoń (saksofon tenorowy), Maria Mesjasz, Kamila Soboń, Zbigniew Soboń, Witold Szunejko, Kacper Fit, Tomasz Bilski (trąbka), Weronika Kęsoń (sakshorn altowy), Adam Piątek, Tomasz Klimczak (sakshorn barytonowy), Paulina Rodek, Adam Hałaczkiewicz (puzon), Piotr Dłubak, Tomasz Harciarek (tuba), Andrzej Łuszczyk (bęben wielki), Mateusz Kowalczyk, Jakub Błachowski, Jakub Klimczak, Zuzanna Zdybowicz, Mateusz Pełka (perkusja).


Elżbieta Wodecka
 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości