Choć administracyjnie to już Dąbrowa ulice znajdujące się za Szkołą Podstawową nr 5 trudno odróżnić od tych leżących w mieście. Teren się rozwija, powstają kolejne domy wzdłuż zupełnie nowych uliczek. Nieopodal buduje się osiedle. I mogło by być jak w słynnej piosence „Tu na razie jest ściernisko, ale będzie San Francisco”, ale… Tutejszym daleko do zachwalania okolicy. Brakuje w okolicy podstawowej infrastruktury jaką są drogi i chodniki. Mieszkańcy mają dość tego, że od kilkunastu lat jeżdżą po szutrowych czy po prostu gruntowych drogach. Oczekują, że coś się w końcu na ich terenie zacznie dziać.
Jak podaje Jarosław Adamski tutejsi czekają od kilkunastu lat na drogę. Najpierw nie było wody, więc ci, którzy kupili od prywatnych sprzedawców działki, kopali studnie i stawiali domy. Potem do posesji dociągnięto wodociągi, położono kanalizację a w kolejnych latach zamontowano nawet oświetlenie. Ciągle jednak infrastruktura drogowa przedstawia sobą wiele do życzenia. Oprócz ul. Bojarowskiej reszta tras jest w najlepszym wypadku wysypana destruktem, a kilka to po prostu drogi gruntowe.
- Mam wrażenie, że jesteśmy pomijani przy planowaniu gminnych inwestycji– mówi bez ogródek Adamski.
Reklama
Mieszkańcy tzw. „Bojarówki” czują się obco, bo z jednej strony dąbrowiacy z dziada pradziada nie traktują ich jak swoich, więc oni też się nie starają integrować ze „starą” częścią wsi. Z drugiej do miastowych też nie przynależą.
- Każdy, kto tędy przejeżdża musi uważać na dziury – opowiada Jarosław Adamski.
- A samochodów u nas coraz więcej, jeżdżą tędy np. z „Mleczarni” do ul. Wrocławskiej na skróty, niedługo wprowadzą się na nowi mieszkańcy na osiedle Chorwackie i ruch jeszcze się wzmoże – uważa.
Reklama- Nowym ulicom nadaje się nazwy, jak np. Kukurydziana, a nie ma pieniędzy, żeby tam wykosić – bulwersuje się mieszkaniec osiedla.
- W budżecie nie zaplanowano budowy dróg u nas. Buduje się tylko w mieście, jedno rondo, drugie, trzecie, a o potrzebach wsi się zapomina – dodaje.
Mieszkańcy osiedla podają, że teren nie jest też odwodniony. Co roku jesienią i wiosną tutejsi borykają się z takimi niedogodnościami jak wszechobecne błoto.
- Droga jest po prostu brzydka, cierpią przy tym nasze samochody – mówi mieszkanka ul. Barwnej (prosi o zachowanie nazwiska do wiadomości redakcji).
Reklama- Liczymy na to, że coś się uda z tym zrobić. Płacimy podatki, a nic się tutaj nie dzieje. Co chwilę musimy po mechanikach jeździć, bo amortyzator, a to koło, a to jeszcze coś.
Wtóruje jej sąsiad (również woli pozostać anonimowy).
- To co z drogi, wjeżdża do garażu, potem wnosi się do domu, wszystko się niszczy, tego pyłu nie da się tak łatwo usunąć – twierdzi.
Mieszkańcy „bojarówki” już kilkukrotnie zwracali się do wieluńskiego ratusza z prośbą o inwestycje w tym rejonie. Nie tylko ul. Barwna przypomina dziurawy tor przeszkód, ale kilka pozostałych również. Każdy śnieg powoduje to, że dziury robią się na nowo, bo droga nie jest utwardzona.
- Znowu będziemy dzwonić, aby znowu nam wyrównali, inwestycje w te kamienie i żużel też coś miasto kosztują – mówią tutejsi.
- Chcielibyśmy, aby miasto zrobiło drogi w tej części gminy – podkreśla Adamski.
- Nie chodzi o nasz kawałek drogi, która jest ślepa, ale o cały teren - dodaje jego sąsiad.
- Inwestuje się w mieście, ale o peryferiach trzeba też coś pomyśleć. Tu nie chodzi o jeden dom, całe ulice są tu zabudowane . Ktoś powinien z Urzędu Miejskiego tu jeździć po okolicy, zobaczyć, gdzie teren jest zabudowany i zbadać potrzeby mieszkańców poszczególnych części miasta.
Reklama
Tutejsi podkreślają, że brak asfaltu i chodników wpływa na poziom bezpieczeństwa. Poboczami, omijając kałuże, do szkoły przez osiedlowe uliczki drepczą lub pedałują do „piątki” uczniowie.
Burmistrz Wielunia, Paweł Okrasa, zapewnia, że o potrzebach mieszkańców osiedla domów jednorodzinnych na Dąbrowie pamięta, jednak problemem jest tu gotówka. Bez dofinansowanie gmina nie dźwignie ciężaru wielomilionowej inwestycji. Samorządowiec podaje, że miasto dysponuje projektami na budowę poszczególnych dróg w tym rejonie. Były też podjęte próby pozyskanie dotacji zewnętrznych. Składano dwa akcesy do Rządowego Funduszu Inwestycji Strategicznych „polski ład”, jednak zakończyły się klapą.
- Nie kwestionujemy, że jest tam potrzeba budowy dróg – podaje Paweł Okrasa.
- Liczymy na nowe konkursy drogowe, będziemy wtedy aplikować o środki. Jesteśmy w o tyle dobrej sytuacji, że dysponujemy już dokumentacją – dodaje samorządowiec.
- Tamten sektor bardzo intensywnie się rozbudowuje. Cieszymy się, że powstają nowe inwestycje również w budownictwo wielorodzinne, ale to też wymusza na nas z kolei konieczność inwestycji w kosztowną infrastrukturę. Zdaję sobie sprawę, jak tam wygląda sytuacja po każdym pogorszeniu warunków atmosferycznych. Na bieżąco wykonujemy doraźne naprawy, gmina też ponosi koszty, aby te dziury regularnie lepić – zapewnia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze