Reklama

Kompleks basenów do 2024 roku możliwy – uważa burmistrz

Temat budowy basenu w Wieluniu jest nomen omen dość śliski. Pierwsze plany, przygotowane z dużym rozmachem, jeszcze za czasów burmistrza Mieczysława Majchera, kosztowały miasto milion złotych. Ostatecznie jednak droga koncepcja wylądowała w szufladzie, teraz pokrywa ją gruba warstwa kurzu. Od kilku lat swoją wizję miejskich pływalni próbuje wcielić w życie Paweł Okrasa. Podobnie jak poprzednikom na przeszkodzie staje brak finansów. W poprzednim tygodniu ogłosił, że realne jest wybudowanie obiektu do 2024 r. Radni, którzy widzą potrzebę postawienia takiej budowli w Wieluniu, zastanawiają się czy burmistrz jest w stanie poprowadzić tak sprawnie inwestycje. Część z nich wątpi.

Koncepcja kompleksu basenów przy ul. Broniewskiego zakłada budowę części krytej z dwoma nieckami. Jedną do pływania ciągłego o standardowej długości 25 m z ośmioma torami i ruchomym dnem, a drugą rekreacyjną. W budynku będzie też miejsce na sauny i jacuzzi oraz gabinety fizjoterapii, które mają stanowić część komercyjną. Modernizacji ma zostać poddany również basen odkryty.
Kilka lat temu był remont
Basen kryty przy ul. P.O.W. został kilka lat temu, jak określają niektórzy, zreanimowany. Zmodernizowano przelew, dzięki temu woda, która wypływa z niecki, nie trafia już do kanalizacji, a do filtrów i z powrotem do basenu. Remont przeszedł system uzdatniania wody. Teraz jest automatyczny. Ponad to wymieniono rury stalowe na plastikowe. Położono też nowe płytki na ścianach i plaży. Pojawiło się jacuzzi. Wszystko to jednak za mało, bo obiekt ma już grubo ponad 30 lat i nie przystaje do współczesnych czasów. Tym bardziej, że miasta wokół, jak Olesno i Kępno, nie wspominając o małej Praszce, mają o wiele nowocześniejsze pływalnie.
- Jest to obiekt typowo pływacki, nie ma szeroko rozbudowanej rekreacji – kwituje Janusz Witych, kierownik basenu.
- Mamy tylko wannę jacuzzi, teraz wyłączoną i dwie sauny. Nie ma atrakcji dla dzieci typu brodzik, wodne atrakcji, gdzie w nowo wybudowanych obiektach to już pewien standard. Starsi pewnie chętnie skorzystaliby z biczy wodnych – podkreśla. Na wieluńskim basenie nie można też prowadzić nauki pływania dla kilkulatków, dla nich jest po prostu za głęboko.
Witych podaje, że wygląd filtrów, które nie były wymieniane od początku funkcjonowania obiektu, nie jest zadowalający. W ostatnim czasie była tam przeprowadzana konserwacja i czyszczenie dysz. Stan samego budynku również nie napawa optymizmem. To wszystko z powodu dużej wilgotności, która wpływa na konstrukcję pływalni. Jeszcze gorzej wygląda basen odkryty, chociaż kierownik liczy na jego otwarcie w tym roku.
- Jeśli chodzi o basen odkryty to jest krótko mówiąc, bardzo źle, tym bardziej, że w ubiegłym roku był nieczynny i nie przeprowadzono żadnych konserwacji – mówi.
- Bierzemy się w tym roku do przeprowadzania tych remontów, bo myślimy, że uda się go otworzyć, że będzie zgoda. Jest bardzo nadgryziony zębem czasu i trzeba dużych nakładów, żeby go w ogóle uruchomić. Na pewno nie odpowiada na potrzeby naszego klienta, który przecież widzi, jak jest w innych miastach i ogląda baseny odkryte w wyższym standardzie. Mam nadzieję, że doczekamy basenu odkrytego z prawdziwego zdarzenia – nie ukrywa.
Witych uważa, że gdyby pływalnie były w lepszym standardzie, są w stanie przyciągnąć więcej odwiedzających.
- Widziałem ten nowy projekt i uważam, że na potrzeby naszej gminy, nawet powiatu czy okolicznych miast, ten obiekt będzie spełniał swoje zadania – kwituje.
Pomysł nowy nie jest
Pomysł budowy kompleksu basenów nie jest nowy. Pierwsze przymiarki do zapewnienie mieszkańcom Wielunia nowego zaplecza do pływania sięgają jeszcze czasów, kiedy w fotelu burmistrza zasiadał Mieczysław Majcher, a jednym z jego najbardziej zagorzałych przeciwników był ówczesny radny Paweł Okrasa. Pierwotnie planowano tylko budowę basenu krytego w miejscu, w którym teraz jest, po zburzeniu obecnego. Ostatecznie ówczesna rada zgodziła się na stworzenie projektu kompleksu basenów przy ul. Broniewskiego. Kosztowało to milion złotych, a nigdy nie doszło do jego realizacji. Plany przeleżały w szufladzie i w końcu straciły ważność. Stan dwóch miejskich basenów sprawił, że do pomysłu wrócił obecny burmistrz, Paweł Okrasa, przedstawiając swoją koncepcję pływalni przy Broniewskiego. Cały czas jednak na przeszkodzie stoi brak pieniędzy.
Lista porażek jest długa
Na dofinansowanie basenu nie udało się zdobyć pieniędzy w konkursie rewitalizacyjnym, gdzie wniosek został zdyskwalifikowany jako niespełniający warunków formalnych. Nie pozyskano środków z tzw. „funduszy norweskich” w programie „Rozwój lokalny”. Gmina nie dostała też pieniędzy na budowę basenu krytego i rewitalizację odkrytego z drugiego rozdania rządowej tarczy dla samorządów, skąd burmistrz oczekiwał 45 mln zł dofinansowania do kompleksu pływalni i modernizację targowiska. Teraz samorząd czeka na rozstrzygnięcie w ramach trzeciego naboru do RFIL. Okrasa ponowił wniosek o pieniądze na basen, ale tylko do połowy wartości części krytej, czyli na 15 mln zł.
- Jestem realistą i wiem, że niekoniecznie może się udać – wspominał w rozmowie z „Kulisami” w lutym.
Tymczasem 17 marca zaprosił na spotkanie z przedstawicielami banku oraz kancelarii prawnej radnych oraz dziennikarzy, aby przedstawić możliwe scenariusze uzyskania pieniędzy na budowę, zaznaczając, że koncepcje na zdobycie środków zewnętrznych wyczerpały się, dlatego trzeba szukać innych rozwiązań.
Szuka sposobów na finansowanie
- Wszystkie inne możliwości dotacji bezzwrotnych okazały się płonne, nie otrzymamy takich dotacji natomiast ten basen jest nam bardzo potrzebny – stwierdził przyznając, że dyskusja była póki co robocza i będzie kontynuowana.
Paweł Okrasa zastanawia się, w jaki sposób możliwie tanio skredytować (jakkolwiek inaczej by się to nie nazywało), budowę basenów. Bierze pod uwagę kilka opcji, ale najbliżej mu do powołania spółki z udziałem gminy, która ma pływalnie wybudować, a następnie zarządzać kompleksem. Aportem będą wniesione do niej nieruchomości, obecnie zarządzane przez Wieluński Ośrodek Sportu i Rekreacji. W tym wypadku są dwie drogi dokapitalizowania spółki.
- Możemy iść drogą, którą poszło Kępno w roku 2016, gdzie ich spółka otrzymała dofinansowanie w formie obligacji i mówię o drodze Skarżysko-Kamiennej, którą państwo dzisiaj prezentowali, gdzie bank wchodzi z kapitałami do wysokości inwestycji i my te kapitały zobowiązujemy się do wykupienia w terminie 10-15 lat i wiemy w momencie zawierania kontraktu notarialnego, że mamy kontrolę nad spółką i musimy tylko wykupić te udziały w określonych terminach, kwota główna plus odsetki, które wynikają ze stopy WIBOR plus marża, którą mają w tym okresie – akcentował burmistrz przytaczając przykłady miejscowości, które w ostatnim czasie zakończyły budowę pływalni.
- To, którą drogę wybierzemy, będzie zależało od kosztów, które będą dla nas korzystniejsze czy obligacje, czy drugie wyjście. 
Okrasa zaznacza, że powołanie spółki będzie oznaczało odzyskanie podatku VAT, co przy zwykłym skredytowaniu inwestycji przez gminę nie jest możliwe. Akcentuje, że gotowa inwestycja nie będzie, jego zdaniem, dużym obciążeniem dla gminnego budżetu, ponieważ obiekt będzie energooszczędny oraz ma cieszyć się większym zainteresowaniem. Teraz gmina dokłada do pływalni kilkaset tysięcy złotych (w 2019 r. 370 tys. zł). Inwestycja ma kosztować ok. 35 mln zł. 
- Wydaje nam się, że też bylibyśmy w stanie przeznaczyć jakieś pieniądze z budżetu, żeby kwota tego finansowania zewnętrznego nie była zbyt duża, żebyśmy w perspektywie 10 czy 15 lat mogli te udziały odkupić. Dla nas jest ważne, że będziemy mieć ciągle kontrolę nad spółką. Chcemy, żeby to nie była rozbudowana rada nadzorcza, tylko żeby było to absolutne minimum – mówi.
Włodarz bierze pod uwagę również podniesienie podatków. Liczy że jeśli o 1,5 zł wzrośnie podatek od nieruchomości przemysłowo-handlowo-usługowych, z 18,5 do 20 zł, a podatek od budynków prywatnych o 5 gr za m, to do gminnej kasy wpłynie co roku dodatkowe 1,2 mln zł.
- To jest kwestia wyboru czy chcecie jeździć na basen do Uniejowa czy Olesna, czy chcecie mieć basen u siebie kosztem tego, że zapłacicie od swoich domów 5 zł podatku od nieruchomości więcej w ciągu roku – zamierza tłumaczyć mieszkańcom burmistrz.
Część radnych studzi entuzjazm burmistrza
Nie cała rada zdaje się podzielać optymistyczne nastawienie Okrasy. Podczas spotkania zarówno dziennikarzom, jak i samorządowcom, zabrakło konkretów. Mimo pytań przedstawiciele banku pokazywali bardzo ogólne rozwiązania finansowe, bez symulacji kosztów. Nawet w przybliżeniu trudno określić, jaka byłaby stopa zwrotu takiego nie-kredytu, a ludzie z banku zasłaniali się tajemnicą handlową. Gmina miałaby nie stracić nadzoru nad spółką.
Inwestycji nie może się doczekać radny Radosław Buda, który zaznacza, że mieszkańcy niecierpliwią się i dopytują o realizację zadania.
- Wystarczy wybrać najlepsze finansowanie i wszyscy już się nie mogą doczekać rozpoczęcia inwestycji – stwierdził.
Ostrożniej wypowiada się przewodniczący rady gminy.
- Ostatecznie wydajemy pieniądze, których jeszcze nie mamy, pożyczamy, tak naprawdę to się inaczej nazywa, ale nazywajmy rzeczy po imieniu - akcentował Tomasz Akulicz.
- Gmina zostanie zadłużona na 15 lat na dodatkowe 30 mln zł, mówmy wprost. Oczywiście ta cała inżynieria finansowa pozwala nam na to, żeby nie wchodziło to na zadłużenie i nie obciążało wskaźników w ten sposób, żeby nie pozwolić sobie na pewne rzeczy, ale ogólnie rzecz biorąc, zadłużamy gminę na 30 mln zł. To musimy sobie jasno powiedzieć, kwestia formy jest osobną rzeczą, chciałem, żeby to wybrzmiało, nie dostajemy tych pieniędzy za darmo, trzeba je będzie oddać.
Z kolei radny Robert Kaja zwraca uwagę, że jego zdaniem koszty podawane przez Okrasę są mocno niedoszacowane. 
- Uważam, że bardziej realne będą wydatki w wysokości 45-50 mln zł – sądzi radny. Przypomina, że w Praszce basen kosztował 15 mln zł, a ten wieluński zakłada dodatkowo ruchome dno i basen zewnętrzny. Kaja studzi też entuzjazm burmistrza. 
- Nowy obiekt jest potrzebny w Wieluniu, ale do tego daleka droga. Póki co, nie ma żadnych konkretów. Tu trzeba wyliczeń i analiz, na razie jest sporo znaków zapytania. Teraz poszedł przekaz do mieszkańców i część może podążyć za hurraoptymizmem burmistrza. Tymczasem na dzień dzisiejszy nie mamy nic – uważa. Radny podkreśla, że konieczne są też analizy dotyczące tego, jakie pływalnia będzie generowała koszty utrzymania, nie wierząc, że będą tak niskie, jak zakłada włodarz Wielunia. 
Jeszcze mocniej sprawę kwituje Wojciech Psuja, który powątpiewa, czy burmistrz doprowadzi sprawę budowy basenów do końca.
- Jestem jak najbardziej za, ale trzeba najpierw zrealizować inwestycje, które są zaplanowane – podkreśla.
- Burmistrz chciał budować dwie hale sportowe, ale póki co na jedną nawet przetargu nie ogłosił. Może najpierw wybudujmy te hale. Z tego co pamiętam, burmistrz mówił, że nie starczy nam środków oraz, że nie ma miejsca w WPF na nowe inwestycje. 


Magdalena Lizurej
[email protected]

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości