W sierpniowy wieczór Wieluń rozświetliły setki świec, a pod średniowiecznymi murami zabrzmiał fortepian. ‘Koncerty fortepianowe przy świecach’ zachwyciły mieszkańców łącząc muzykę klasyczną, historię miasta i magiczną atmosferę.
Wieluń ma w sobie coś niepowtarzalnego. Ponad osiem wieków historii zapisanej w murach pamiętających średniowiecze. Wystarczy się zatrzymać, by poczuć zapach chłodnego kamienia i ulotnego czasu. 9 i 10 sierpnia te wiekowe mury stały się świadkami czegoś nowego, dwóch koncertów fortepianowych przy świecach, które połączyły muzykę, historię i mieszkańców miasta.
Podwale, zazwyczaj spokojne, tego wieczoru zamieniło się w scenę, jakiej jeszcze tu nie było. Wieluński Dom Kultury zaprosił na „Koncerty fortepianowe przy świecach” i już pierwszego dnia okazało się, że publiczność liczniejsza niż zakładano, szczelnie wypełniła przestrzeń pod murami.
Zmierzch otulał Wieluń ciszą, którą nagle przełamały pierwsze dźwięki fortepianu. Wokół rozbłysły setki świec, ich światło drżało w rytm muzyki. Ludzie siedzieli na kocach, leżakach, stali wzdłuż murów, a w powietrzu czuło się skupienie.
– Takie wydarzenia powinny być częściej. Można przyjść, posłuchać, poczuć klimat. To jest dla wszystkich. I młodych, i starszych – mówiła pani Anna, która przyszła z rodziną
Inspiracją był wernisaż wystawy Jacentego Jończyka w Muzeum Ziemi Wieluńskiej. Wówczas jego siostrzeniec, pianista Maciej Jończyk, zagrał w muzealnej sali. Dyrektorka Wieluńskiego Domu Kultury, Elżbieta Kalińska, pomyślała wtedy, że dobrym pomysłem będzie zorganizowanie dłuższego koncertu dla tak utalentowanego człowieka i jego przyjaciół. I tak narodził się pomysł, że fortepian zabrzmi jeszcze piękniej pod gołym niebem, w otoczeniu miejskich murów. – Spodziewałam się trzydziestu osób, a przyszło znacznie więcej – przyznała, spoglądając na tłum. – To pokazuje, jak bardzo potrzebujemy takich chwil.
Sobotni wieczór – lekkość i dramat
Juliusz Łukasik rozpoczął od Ballady f-moll i Scherza E-dur Chopina, które w blasku świec nabrały miękkości. Następnie zabrzmiała poważna, pełna napięcia Sonata fortepianowa c-moll Prokofiewa. W drugiej części wieczoru wystąpiło trio: Matylda Stasiak (skrzypce), Maria Pyrz (wiolonczela) i Maciej Jończyk (fortepian). Pogodne Trio B-dur KV 502 Mozarta kontrastowało z pełnym dramatyzmu Trio e-moll op. 67 Szostakowicza.
– Człowiek ma wrażenie, że te mury słyszały już wiele, ale tego wieczoru, coś wyjątkowego – powiedział ktoś z słuchających.
Niedzielny wieczór – różnorodność i pasja
Drugiego dnia Maciej Jończyk poprowadził publiczność od barokowej Sonaty g-moll Scarlattiego, przez romantyczne Wariacje op. 54 Mendelssohna i mazurki Szymanowskiego, po dwa popisowe utwory Chopina – Scherzo cis-moll i Polonez As-dur. Na finał pojawił się duet: Gaja Wilewska (skrzypce) i Agnieszka Kaźmierczak (fortepian). W ich wykonaniu Ballada z sonaty Janačka, Fantazja f-moll Telemanna, Kaprys nr 24 Paganiniego, Mazurek e-moll Dvořáka i „Nel cor più non mi sento” stały się pokazem mistrzostwa i szczerej pasji. – Chciałam to zobaczyć. Usłyszeć muzykę i poczuć klimat. To nie jest zwykły koncert – przyznała młoda dziewczyna z aparatem.
Wieczory, które łączą
Przez te dwa dni Wieluń zwolnił. Muzyka stapiała się z zapachem kamienia, a migotliwe światło świec odbijało się w oczach słuchaczy. To były chwile, w których historia i teraźniejszość spotkały się w jednym rytmie. Pokazały, że kultura nie musi zamykać się w salach koncertowych. Czasem wystarczy fortepian, utalentowani muzycy, setki świec i sierpniowe powietrze, by całe miasto przez chwilę oddychało wspólnie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze