Czwartek, 13 października, był w Turowie radosnym dniem. W sali OSP odbyło się spotkanie mieszkańców z Magdaleną Stysiak, filarem polskiej reprezentacji w piłce siatkowej kobiet, która w Turowie ma rodzinny dom. Wszyscy przybyli podziękować swojej niedawnej jeszcze sąsiadce za ostatnie sukcesy. Obecne były również władze gminy i powiatu.
- Myślę, że jeszcze długo będziemy cieszyć się twoimi sukcesami – zwrócił się do Magdy podczas powitania burmistrz Paweł Okrasa.
- Cały Turów tym żyje, co jest wielką sprawą. Kiedyś w Wieluniu wszyscy byli dumni, że Mariusz Wlazły jest z tego miasta i podnosi siatkówkę męską. Okazało się, że można zdobywać sukcesy, pochodząc nawet z małej miejscowości. A teraz będziemy mieli przez 10 – 15 lat Magdę, która będzie naszą gminę, a przede wszystkim Turów rozsławiać na parkietach Polski i świata. Jesteś ambasadorem naszego miasta, tej gminy, ambasadorem Turowa. I mimo tego, że obracasz się teraz w dużym świecie, w dużej piłce siatkowej, nie wstydzisz się swoich korzeni. To jest ważne dla twoich rodziców, dziadków, krewnych i dla całej tej społeczności. Ukłony od nas wszystkich za to, co już zrobiłaś, a wiemy, że wszystko co najlepsze dopiero przed tobą.
Reklama
Magda ma 203 cm wzrostu i to jest jej niewątpliwy atut jako siatkarki.
- Mąż jest wysoki, cała rodzina od jego strony to też ludzie wysocy – mówi Mariola Stysiak, mama Magdy. - Ja też jestem wysoka, więc nic dziwnego, że i nasze dzieci są takiego wzrostu. Córka już w przedszkolu jako cztero – czy pięciolatka była od swoich rówieśników z grupy wyższa o głowę, ale nigdy mnie to nie niepokoiło. Uwielbiała ruch. Zawsze była rozbiegana, chodziła po drzewach, po płotach, głównie z chłopakami. Lubiła grać w piłkę nożną często ze starszymi o pięć – sześć lat.
Reklama
Grą w siatkówkę zaraził ją i do treningów namówił starszy brat Tomek, który trenował w Wieluniu. Niestety, później ze względu na kontuzję musiał zrezygnować z tej pasji. Magdzie się udało. Szybko jako siatkarka zwróciła na siebie uwagę. Będąc gimnazjalistką, uczyła się i grała najpierw w Gimnazjum nr 2 w Wieluniu, potem w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Szczyrku, a do trzeciej klasy uczęszczała do gimnazjum już w Policach.
- Tam też skończyłam liceum, napisałam maturę i tam się zaczęło moje prawdziwe granie w Klubie „Chemik Police” - opowiada. - Gdy miałam niespełna 16 lat, zadebiutowałam w ekstraklasie.
Reklama
Od prawie czterech lat gra we włoskich klubach. Najpierw w Savino Del Bene Scandicci, a teraz w Vero Volley Monza.
- We Włoszech jest jedna z najlepszych lig siatkówki na świecie – przyznaje nasza bohaterka. - Więc grając tam, rozwijam się dalej siatkarsko. Cieszę się też, że nasza polska reprezentacja gra coraz lepiej i czyni postępy. Jest naprawdę fajnie.
W międzyczasie Magda odnotowała też sukcesy indywidualne. W 2018 r. na Mistrzostwach Europy Juniorek, w których Polska zdobyła brązowy medal, uznana została za najlepszą atakującą. Natomiast w 2020 r. na Turnieju Kwalifikacyjnym do Letnich Igrzysk Olimpijskich uzyskała tytuł najlepszej przyjmującej.
A to wszystko zaczęło się w Turowie, o którym nasza reprezentacyjna siatkarka ciągle pamięta.
- Zawsze mówię z radością, że pochodzę właśnie z Turowa, z małej wioski spod Wielunia – powiedziała na czwartkowym spotkaniu. - I będę ją zawsze na świecie sławiła i opowiadała o wspaniałych ludziach, jacy tu są i jakich tu mam. Bo naprawdę jesteście niesamowici. Jest mi niezmiernie miło, że zawsze mogę na was liczyć i że mam takie wsparcie od całej wsi i nie tylko.
Organizatorami spotkania były tutejsza rada sołecka i Koło Gospodyń Wiejskich, które ostatnio stało się właściwie fanklubem Magdy Stysiak.
- My Madzi wiernie kibicujemy - przyznaje Małgorzata Chuda, zastępca przewodniczącej KGW w Turowie. - Byłyśmy na paru meczach, między innymi w Łodzi i Gliwicach, gdzie nasze grały z Serbkami. Gra polskiej drużyny zrobiła na nas wielkie wrażenie. Magda zdobyła wtedy 41 punktów. I jak tu potem nie przywitać jej i nie podziękować z takimi honorami. Chcieliśmy też, żeby czuła, że ma tu wiernych kibiców i zawsze może na nich liczyć. A na meczu miałyśmy fajne miejsca. Jak kamera najeżdżała na sędziego, to zawsze było widać flagę z napisem: Turów.
Spotkanie było okazją dla wszystkich do zamienienia z Magdą kilku słów, zrobienia sobie z nią zdjęcia, czy uzyskania autografu. A kolejka do niej była naprawdę spora.
Mieszkający w Turowie rodzice, mają powody do wielkiej satysfakcji z osiągnięć swojej córki.
- Jestem dziś bardzo dumna, bo wszystko, co Magda osiągnęła, uzyskała swoją ciężką pracą – mówi mama. - Ale jestem też zadowolona, że gdy miała 13 lat i rozpoczynała swoją karierę, nie zatrzymywałam jej w domu tylko puściłam w szeroki świat. Po prostu zaufałam swojemu dziecku. Dziś mogę poradzić rodzicom, żeby dali swoim pociechom możliwość wyboru, żeby się nie bali i ufali im. Dziecko, jak ma dobrze poukładane w głowie, pójdzie we właściwą stronę.
Reklama
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze