Reklama

Nie wszystkim da się dogodzić

W ciągu najbliższych kilu tygodni mają zakończyć się prace na terenie „przy lesie” w Działoszynie. To ostatni element programu, który na tym terenie ma pomóc w rozwoju turystyki. Pozostałe, „na wyspie” oraz „nad rzeką”, już służą mieszkańcom. Nie brakuje osób, które sądzą, że wykonawcy nie do końca się postarali. Niestety doszło również już do pierwszych aktów wandalizmu.

Przypomnijmy, że gros środków na budowę zaplecza rekreacyjnego w Działoszynie, pochodziło ze środków zewnętrznych. Inwestycje w turystykę rozpoczęły się już kilka lat temu. Gmina Działoszyn wykorzystuje naturalne położenie w Łuku Warty. Miliony, włożone w budowę zaplecza sportowo-rekreacyjnego, mają przynieść wymierne korzyści w postaci odpoczywających na tym terenie.
W pierwszej kolejności została zbudowana przystań kajakowa wraz z Centrum Obsługi Turystycznej, hotelem i salą konferencyjną, a także Punktem Informacji Turystycznej. W ciągu ostatnich  dwóch lat był realizowany kolejny etap, złożony z trzech części „na wsypie” wraz z kładką,  „nad rzeką” i „przy lesie”.
„Nad rzeką” powstała plaża z boiskiem do piłki plażowej, plac zabaw i siłownia napowietrzna, stoły do gier, wiaty piknikowe oraz miejsca na ogniska i pole biwakowe. Zaplanowano również miejsca pod małą gastronomię. „Na wsypie” powstały wiaty piknikowe, plac zabaw, stanęła siłownia napowietrzna, zbudowano boiska do gier zespołowych, ścieżki edukacyjne, scenę z zadaszeniem i widownią. Zaplanowano również miejsce pod lodowisko.
Wkrótce, być może jeszcze w tym miesiącu, zakończą się roboty na terenie „przy lesie”. Projekt zakładał budowę w tym miejscu basenu odkrytego, ale ze względu na wysokie koszty, pomysł postawienia pływalni odszedł do lamusa. Nie braknie tu jednak atrakcji, jak plac do mini-golfa, boisko wielofunkcyjne, skatepark, siłownia napowietrzna, plac zabaw z bezpieczną nawierzchnią czy tor rowerowy z przeszkodami oraz ścieżki zdrowia wraz z zatokami do ćwiczeń i urządzeniami.
- Życzyłbym sobie, aby ten teren żył, teraz kilka tysięcy mieszkańców zyskało miejsca, gdzie będą mogli spędzić czas w weekend, o ile oczywiście nie będą nigdzie indziej wyjeżdżać – uważa Rafał Drab, burmistrz Działoszyna.
Niestety doszło już do pierwszych aktów wandalizmu, na ławkach pojawiły się napisy.
- Teren jest monitorowany, osoby, które w niewłaściwy sposób będą korzystały ze sprzętów, muszą się liczyć z konsekwencjami, sprawy będą kierowane na policję – informuje Drab.
Część mieszkańców krytycznie podchodzi do jakości elementów małej architektury, skarżą się, że teren, choć niedawno został zagospodarowany, już zdradza oznaki zaniedbania.
- Nie wiem, co oni w tej gminie robią, kawki sobie chyba parzą, zamiast tutaj trawę wykosić – mówi mężczyzna, który zgłosił się do redakcji „Kulis…”, twierdząc, że teren „nad rzeką” jest zaniedbany. Wskazywał na zarośnięty trawnik.
- Jak to wygląda? – zastanawia się.
- Na ścieżkach zaczynają rosnąć chwasty. Proszę jechać i zobaczyć plac zabaw na wyspie. Na placu zabaw jest pełno małych kamieni ze ścieżek, a nawierzchnia w teorii miała być bezpieczna, ale przez ten żwirek nie jest, dziecko się przewróci i kolana pozdziera – dowodzi nasz czytelnik.
Postanowiliśmy sprawdzić w terenie, jak rzecz się ma. „Nad rzeką” akurat pracowali ludzie, odpowiedzialni za miejską zieleń. Trawa była świeżo skoszona.
- Nasi pracownicy nie mogą wykonać wszystkich prac na raz – tłumaczy burmistrz Działoszyna.
- Po kolei zajmują się każdym terenem, systematycznie pielęgnują zieleń, na pewno nie jest tak, że nie dbamy o tereny zielone, wprost przeciwnie.
O ile zastrzeżenia co do terenu „przy rzece” się nie potwierdziły, o tyle, plac zabaw na wyspie nie wyglądał zachęcająco. Nierówno ułożona nawierzchnia sprawia niechlujne wrażenie, dodatkowo jest upstrzona drobnymi kamykami.
- Do mnie nie dotarły krytyczne uwagi odnośnie wykonania inwestycji  ani na wyspie ani przy rzece, wręcz przeciwnie, odbieram wiele pozytywnych sygnałów – komentuje szef działoszyńskiego ratusza.
- Rzeczywiście ścieżki są usypane z drobnego kamienia, ale to projektant miał taki zamysł. Nie dogodzi się wszystkim, pewnie ktoś wolałby piach a ktoś kostkę. Teraz nie ma roślinności, więc te kamyki łatwo się przesuwają, potem, kiedy już wszystko obrośnie, problem się skończy i można będzie odkryć urok tego terenu – dodaje.  

Magdalena Lizurej
[email protected]

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości