Reklama

Nowa "Renia" jest tuż tuż

Druhowie z Ochotniczej Straży Pożarnej w Mierzycach z niecierpliwością czekają na przyjazd nowego średniego samochodu pożarniczego. Według pierwotnych ustaleń miał on w remizie znaleźć się najpóźniej do połowy stycznia. Jednak sprawy tak się potoczyły, że na wymarzony wóz muszą jeszcze trochę poczekać.

 

Ochotnicza Straż Pożarna w Mierzycach od czterech lat należy do Krajowego Systemu Ratowniczo – Gaśniczego. Teraz na wyposażeniu posiada średni wóz pożarniczy renault premium z 1999 roku. Samochód, mimo że jest dość wiekowy, dobrze druhom służy. Niestety, nie posiada certyfikatu CNBOP (Centrum Naukowo – Badawcze Ochrony Przeciwpożarowej), który wymagany jest od pojazdów będących na wyposażeniu jednostek krajowego systemu.

Reklama

- Zrobienie certyfikatu dla naszego samochodu było możliwe, ale wymagało sporych dodatkowych nakładów – mówi Sławomir Spychała, prezes Ochotniczej Straży Pożarnej w Mierzycach. - I zrodziło się pytanie, czy inwestować dalej w to stare auto, czy też pomyśleć o tym, aby odmłodzić tabor. W 2022 roku zapadła decyzja, że będziemy starać się o nowy wóz. Zgodził się na to wójt, ponieważ gmina musiała zabezpieczyć na ten cel środki w swoim budżecie. Decyzję poparli również komendant powiatowy Państwowej Straży Pożarnej i zarząd powiatowy OSP.

Strażacy, z pomocą gminy, rozpoczęli starania o dofinansowanie zakupu. Uzyskali je z budżetu państwa za pośrednictwem Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Łodzi. Otrzymali stamtąd 475 tys. zł. Ogłoszony został przetarg na nowy średni wóz strażacki. Wyłoniono wykonawcę, a umowę z nim podpisano w połowie lipca ubiegłego roku. Samochód ma kosztować 1 mln 124 tys. zł i do Mierzyc miał trafić w końcu 2023 r.

Reklama

- Ale kilka tygodni wcześniej dostaliśmy informację od wykonawcy, że w związku z trudnościami w dostępności pewnych materiałów, mają opóźnienie w realizacji umowy i prawdopodobnie dostarczenie samochodu będzie przesunięte o jakieś dwa miesiące – wyjaśnia Sławomir Spychała.

Stworzyło to niebezpieczeństwo utracenia dotacji, która powinna być wykorzystana jeszcze w 2023 r. Rozpoczęły się usilne zabiegi o to, aby środki finansowe przyznane z budżetu państwa nie przepadły i zostały przesunięte na rok bieżący.

Reklama

- Tutaj pomogliśmy strażakom w sprawach formalnych, czyli w sporządzaniu pism – mówi wójt Leszek Gierczyk. - Wysłali oni pismo do Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska z wnioskiem o to, aby te pieniądze można było wydatkować w roku 2024. Sytuacja była trochę napięta, ale podobnych wniosków ze strony straży pożarnych wpływało więcej. Natomiast my jako gmina, przygotowując projekt nowego budżetu, zabezpieczyliśmy pieniądze na nowy samochód. Od stycznia są one już do uruchomienia.

- Przez pewien czas była to dla nas wielka niewiadoma i musieliśmy po prostu czekać, jakie zapadną decyzje na górze – dodaje prezes. - Bo mogła być również decyzja odmowna i wtedy rodziło się pytanie: co dalej? Na szczęście wszystko poszło pomyślnie i teraz czekamy na informację od wykonawcy, kiedy pojazd będzie gotowy do odbioru. Telefon możemy dostać w każdej chwili. Cały czas monitorujemy sprawę. Marzec to już taki krańcowy termin, kiedy to musi być zakończone.

Reklama

Nowe auto powstaje na podwoziu renault D 16. Będzie miało zbiorniki na trzy tysiące litrów wody i trzysta litrów środka pianotwórczego.

- Natomiast sprzęt, w który zostanie wyposażony, pochodzić będzie z naszego obecnego wozu bojowego – tłumaczy prezes Spychała. - Po prostu dostarczymy go do wykonawcy i tam wszystko zamontują. Bo takie wyposażenie to są ogromne pieniądze i wtedy przetarg musiałby być na dużo większą kwotę. Staramy się w miarę możliwości dbać o to, aby spełniać kryteria, jakie stawia przed nami Krajowy System Ratowniczo – Gaśniczy, by wszystko funkcjonowało na odpowiednim poziomie.

Reklama

Na przyjęcie samochodu druhowie już od kilku miesięcy przygotowywali garaż w remizie. Został on w znacznym stopniu przebudowany. Wyburzono w nim ściankę działową, aby go przedłużyć, obniżono posadzkę i zamontowano nową bramę. Przerobiono również podjazd przed garażem. A wszystko dlatego, że nowy wóz jest dłuższy i wyższy od tego, który służy druhom obecnie.

- Przesunęliśmy też nagrzewnice, przerobiliśmy instalację elektryczną, czujki pożarowe, alarmy – wylicza druh Spychała. - Odświeżyliśmy również ściany i sufit, bo po remoncie tego wymagały. Chcemy jeszcze pomalować posadzkę, bo na razie jest tylko posadzka przemysłowa – beton zatarty chemią. Nie zdążyliśmy tego zrobić, bo zima głaskała nas już po plecach i musieliśmy wstawić samochód, który w okresie remontu stał na zewnątrz. Ponieważ zalany jest wodą, to przy mrozach, niestety, na dworze stać nie mógł. Te drobne prace dokończymy już na wiosnę. Stajnię mamy właściwie gotową, tylko tego nowego rumaka brak.

Reklama

Remont przeprowadzony został wspólnym wysiłkiem strażaków, grupy remontowej z urzędu gminy i specjalistycznych firm. Druhowie wykorzystali na to własne środki oraz pieniądze uzyskane z funduszu sołeckiego i budżetu gminy.

Od początku starań o nowy wóz, zarówno ochotnicy, jak i samorząd zdawali sobie sprawę, że wkład własny ze strony gminy będzie bardzo duży. Ostatecznie wynosi on ponad 600 tys. zł. Dlatego ciągle wspólnie poszukiwali dodatkowych źródeł dofinansowania. Znaleźli je w Programie Fundusze Europejskie dla Łódzkiego 2021 – 2027.

Reklama

- Strażacy złożyli tam wniosek o dofinansowanie samochodu na kwotę około pół miliona złotych – mówi Leszek Gierczyk. - Teraz czekamy na rozstrzygnięcie, które ma nastąpić w lutym. Jeśli wynik okaże się pozytywny, będzie to bardzo korzystne dla gminy, bo wówczas dołożylibyśmy tylko ponad sto tysięcy. Nowoczesny samochód z nowoczesnym wyposażeniem jest bardzo potrzebny. W pobliżu znajdują się olbrzymie kompleksy leśne Załęczańskiego Parku Krajobrazowego. W ostatnich latach pogody są upalne, robi się sucho i zagrożenie pożarowe jest bardzo duże.

W 2023 r. mierzyccy druhowie wyjeżdżali do akcji 17 razy, z tego 8 razy do pożarów, 8 do miejscowych zagrożeń, a jeden alarm był fałszywy.

Reklama

- Ale był to rok wyjątkowo spokojny, bo w poprzednich latach mieliśmy tych wyjazdów więcej – podsumowuje Wojciech Urbaniak, naczelnik OSP w Mierzycach. - Teraz na szczęście omijały nas kataklizmy, wichury, powodzie. Żniwa też przebiegły bardzo spokojnie i z tego się cieszymy. Bo niestety, każdy wyjazd straży wiąże się z czyimś nieszczęściem, ze stratami.

Stary samochód pożarniczy, który ochotnicy pieszczotliwie nazywają „Renią”, przekazany zostanie jednostce w Krzeczowie.

 

 

 

 

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości