Reklama

Oby były kolejne zloty

Po dwóch latach przerwy do Konopnicy w miniony weekend, 22-24 lipca, powrócił zlot motocyklowy. XX jubileuszowa edycja przebiegła zgodnie z planem. Ogólnopolska impreza stanęła jednak pod znakiem zapytania, gdyż część mieszkańców ul. Wczasowej protestowało przeciw jej organizacji. Podczas zjazdu zebrano ponad 300 podpisów, popierających kontynuowanie zlotu.

XX jubileuszowy Zlot Motocyklowy w Konopnicy tradycyjnie ściągnął setki pasjonatów jednośladów z całej Polski i nawet z zagranicy. Organizatorzy, jak zwykle, zapewnili przez trzy dni, 22-24 lipca, przede wszystkim dobrą zabawę. Odbyły się  koncerty, zorganizowane zostały znane konkurencje, parada motocyklowa do Wielunia. Uczestnicy cieszyli się, że znów mogli się spotkać w Konopnicy, chociaż nie brakowało osób, które po raz pierwszy gościły nad Wartą.
- Do tej pory na zloty jeździliśmy głównie w góry, tutaj jesteśmy od wczoraj i jest bardzo pozytywnie - przyznaje Andrzej Aleksiejczyk, który w zlocie uczestniczył wspólnie z 12-letnim synem Szymonem.
- Rzeka robi bardzo dobrą atmosferę, bo można się schłodzić, bardzo duży plus, że posiłki są w cenie wjazdu, konkurencje fajne, koncerty też, trochę kurz doskwierał, strażacy mało polewali, ale pogoda załatwiła sprawę. Kocham motocykle od dziecka, a z synem jeździmy na motocyklu, odkąd skończył 7 lat i mógł być pełnoprawnym pasażerem. Będziemy na pewno przyjeżdżać jeszcze do Konopnicy.
- Jestem na zlocie nieprzerwanie od 2016 r., zacząłem z kuzynem naszą przygodę – mówi Norbert Szremski.
- Mamy tutaj blisko, a zlot naprawdę jest fajny i na wysokim poziomie, bo odwiedzamy też różne inne zloty. Naprawdę jest świetnie też pod tym względem, że jest to kilkudniowy zlot, więc można tutaj rozłożyć swój biwak ze znajomymi, z przyjaciółmi i rozerwać się. Fajne maszyny tutaj też przyjeżdżają, bardzo różnorodne, można podziwiać nowe motocykle, jak i te starsze. Najpierw sam zaczynałem jeździć na jakichś małych motorkach, teraz mam Hondę CBR 600RR, już niedługo będzie zmieniana, ale jest to kawał motocykla.  
- Na pewno życzę organizatorom, żeby było jak najwięcej tych zlotów. Wiadomo, że jest sytuacja nieciekawa, ale mam nadzieję, że za rok tak samo się odbędzie i nie tylko za rok, w tym samym miejscu, z tą samą fajną atmosferą, którą można słyszeć w tle naszej rozmowy – dodaje Szremski.
- Jesteśmy bardzo często na zlocie, super jest, bardzo mi się podoba, w ogóle klimat i ludzie są tacy przyjaźni – podkreśla Ewa Porażka.
- Jestem  fanką motocykli od 26 lat, odkąd poznałam męża. Od 10 lat nie jeżdżę motocyklem, bo jestem po wypadku, ale klimat został dalej. Jeszcze wielu takich 20-tych edycji, żeby to trwało to jak najdłużej, bo jest naprawdę super.
- Jeśli chodzi o zlot było dokładnie tak, jak chcieliśmy, Wydarzenie przebiegło zgodnie z planem, jeśli chodzi o koncerty i konkurencje sprawnościowe, które się odbyły. Nawet posiłki były takie, jak chcieliśmy, na obiad schabowy – śmieje się Roman Płuciennik, prezes Klubu Motocyklowego Husaria Wieluń, który jest głównym organizatorem zlotu.
Zlot motocyklowy wzbudził nie tylko pozytywne emocje. Część mieszkańców ul. Wczasowej protestowało przeciw imprezie. Podnosili, że hałas z silników maszyn i kurz przez nie podnoszony niszczy ich spokój. Podawali, że impreza może przynieść szkody dla przyrody. W sprawę został nawet zaangażowany prawnik, który dostał mandat do reprezentowania 25 osób. Protestujący  wysyłali pisma do policji, gminy, dyrekcji parków krajobrazowych, aby zwrócić uwagę na, ich zdaniem, problem. Nic jednak nie wskórali.
- Te zloty są organizowane pod koniec lipca, kiedy są potężne upały, tutaj są lasy, łąki, z trawą wysoką, jedna z kategorii sprawnościowych na takim zlocie, to jest kto wykopie większą dziurę – mówił Jarosław Dunaj, występujący w imieniu mieszkańców.
- Jedną z kolejnych rzeczy, którą ubóstwiają uczestnicy takich zlotów, podobno, bo się na tym nie znam, jest przegazowywanie motocykla do tego momentu, że następują strzały nie tyle z gaźnika, co z zaworów, podobno. Brzmi to jak strzały z Kałasznikowa – twierdzi.
Tutejszym przeszkadzają głośne koncerty, warkot motocykli oraz śmieci, które po zlocie mają pozostać. Te argumenty nie zyskują uznania samorządowców.
- Ja się cieszę, że jest takie wydarzenie jest organizowane -  nie ukrywa wójt Konopnicy, Grzegorz Turalczyk.
- Wiele osób zna Konopnicę właśnie dzięki temu. To jest jednak coś miłego, że osoby z zagranicy, posiadające motory, słyszą o naszej miejscowości  - sądzi.
Turalczyk zaznacza, że gmina nie współorganizuje zlotu, ale wspiera go m.in. pożyczając sprzęt. W zapewnienie bezpieczeństwa angażują się strażacy OSP. W tym roku byli tu druhowie z Wrońska, Konopnicy oraz Głuchowa.
Organizatorzy zaznaczali, że nie chcą się konfliktować z tutejszymi. Dlatego powstał  bardziej surowy, niż w latach poprzednich regulamin. Zakazano m.in. strzelania z tłumików pomiędzy 22:00 a 7:00.
- W poprzednich latach nikt się na to nie skarżył, więc nie mieliśmy świadomości, że może to być dla kogoś uciążliwe. My jesteśmy otwarci na rozmowy i nie chcemy nikomu robić na złość – zapewniał Roman Płuciennik.
 -  Teren imprezy nie sąsiaduje z żadnymi domami mieszkalnymi – podkreślał.
- To jest raptem 48 godzin w roku i to nie jest nagle, bo informacja była podana w marcu.
Jak podaje prezes ponad 90 proc. uczestników zlotu zastosowało się do nowego regulaminu. Ustawiono również znaki zakazujące parkowania wzdłuż ul. Wczasowej.
- Wiem, że policjanci mieli kilka  interwencji, ale większość zgłoszeń się nie potwierdziła – relacjonuje prezes Husarii.
- Większość osób rozumiała sytuację i zastosowali się do zakazów strzelania. Tłumaczyłem skąd zmiany w regulaminie. Sami uczestnicy pilnowali się wzajemnie i były sytuacje, że zanim ochrona zlotu zdążyła zareagować, reagowali inni.
Płuciennik zapewnia, że zarówno teren zlotu, jak i droga, dojazd został uprzątnięty.
- Każdy uczestnik raczej sprzątał po sobie. Jest osoba, która chodziła po terenie i na bieżąco starała się dbać o utrzymanie porządku, ale w tym roku nie miała co robić – zapewnia.
Asp. sztab. Katarzyna Grela, rzecznik prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Wieluniu, informuje, że mundurowi w związku ze zlotem podjęli osiem interwencji,  z czego cztery dotyczyły naruszenia przepisów ruchu drogowego. Grela zaznacza, że policjanci reagowali na każdą informację, jaka do nich napłynęła.
- W jednym z przypadków zgłaszanych interwencji policjanci potwierdzili, iż dwaj kierowcy nie zastosowali się do znaku B-36. W związku z popełnionymi przez nich wykroczeniami zastosowano  pouczenia – relacjonuje.
- W pozostałych trzech przypadkach mundurowi nie potwierdzili zgłoszeń.
 - Kolejne trzy interwencje dotyczyły głośnego zachowania uczestników zlotu w porze nocnej. Na chwilę obecną  zgłaszający nie złożyli oficjalnych zawiadomień o wykroczeniu w zakresie zakłócania spoczynku nocnego. Poza tym,  jedno ze zgłoszeń dotyczyło  kradzieży przez nieustaloną osobę tablic rejestracyjnych z  pojazdu rover, należącego do uczestnika zlotu. Policjanci z komisariatu w Osjakowie w tej sprawie prowadzą czynności wyjaśniające w sprawie o wykroczenie.
Funkcjonariuszka podaje, że w sobotę, 23 lipca, policjanci z drogówki czuwali nad bezpieczeństwem na trasie przejazdu uczestników zlotu z Konopnicy do Wielunia oraz z powrotem.
Podczas wcześniejszego zlotu, w 2019 r. mundurowi interweniowali tylko dwa razy, zgłoszenia dotyczyły zakłócania ładu i porządku publicznego.
Klub Husaria już myśli o imprezie przyszłorocznej.
- Zebraliśmy w niedzielę ponad 300 podpisów popierających organizację zlotu  - informuje Roman Płuciennik.  


Magdalena Lizurej, Katarzyna Cieślik

Reklama

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości