Reklama

Odpady w Młynisku - postępowania się toczą, śmieci muszą zostać

Od 3,5 roku w lesie nieopodal Pieńków, na terenie obszaru leśnego, administracyjnie należącego do Młyniska Wsi, leżą porzucone beczki i pojemniki. Jak zaznacza wójt, Aleksander Owczarek, który wiele zdziałał, aby ustalić sprawców podrzucenia śmieci, póki co odpadów  nie można jeszcze usunąć. Bo cały toczą się postępowania.

Odpady w Młynisku to dowody w sprawie

 

 

Sprawa ma swój początek w kwietniu 2020 r. 4 kwietnia górę odpadów w lesie, na którą składały się metalowe beczki oraz 1000-litrowe pojemniki, odkryli mieszkańcy i w pierwszej kolejności zaalarmowali władze gminne.

Wójt Aleksander Owczarek powiadomił zaś o nielegalnym wysypisku policję. Rzecznik Komendanta Powiatowego Policji, Katarzyna Grela, podawała wówczas, że czynności wyjaśniające okoliczności podrzucenia śmieci, a także mające ustalić rodzaj odpadów, prowadzą  mundurowi z komisariatu policji w Białej.

Reklama

Udział w zabezpieczaniu terenu mieli druhowie z OSP Młynisko.

Po kilku latach odpady, czy też to, co z nich pozostało, dalej znajdują się w lesie, co tutejszych mocno bulwersuje. Na ten fakt podczas ostatniego zebrania sołeckiego zwrócił uwagę jeden z mieszkańców.

- Chciałem przypomnieć, bo chyba wszyscy już o tym zapomnieli, że  dwa, trzy lata temu pojawiły się u nas niebezpieczne odpady chemiczne, wyrzucone w lesie -  zaczął Marek Chałupka, a pozostali zebrani zaczęli mu bili mu brawo.

- Nikt się tym tak naprawdę nie zajął. Na początku ogrodzono to jakąś biało-czerwoną tasiemką, postawiono tabliczki, ale teraz dziki to rozniosły po lesie. Jest to przykre, bo i sprzęt laboratoryjny i menzurki tam były,  porozkradali ludzie koszt z tych zbiorników, ta ciecz poszła w ziemię. Taka dbałość o środowisko, a tutaj pod nosem mamy takiego zbuka i na pewno nie działa to dobrze na nasze zdrowie – uważa mieszkaniec Młyniska.

Reklama

W tamtym rejonie mieszkańcy mają nawet zbierać grzyby.

- Nic się z tym nie dzieje tyle czasu, z tego, co mi widomo, wójt w prywatnym śledztwie dotarł kto to w ogóle zrobił, bo nasze organy ścigania umorzyły by dawno sprawę i nie byłoby tematu – uważa mężczyzna.

Obecny na zebraniu sołeckim starosta wieluński, Marek Kieler, przyznaje, że z tego typu sytuacjami na terenie powiatu służby mają do czynienia coraz częściej. Szef zarządu powiatu chwalił szybką reakcję i zaangażowanie w wyjaśnienie okoliczności sprawy wójta Białej. To OWczarek bowiem podjął szereg czynności, dzięki którym sprawców udało się wytypować. Tuż po informacjach od mieszkańców zawiadomił policję, ale wszczął też prywatne dochodzenie. Podobne odpady w tym samym czasie zostały wyrzucone w okolicach Pajęczna oraz w innych częściach kraju.

Reklama

Sprawcy podrzucenia odpadów w Młynisku ustaleni, ale...

 

- Udało nam się ustalić wszystko dzięki mieszkańcom, nie będę wymieniać dzięki komu, bo się baliśmy że mafia może się nimi zająć – podaje wójt.

- Dwóch mieszkańców, z którymi rozmawiałem, podało takie fakty, które pozwoliły ustalić kiedy samochód jechał, gdzie są ślady, gdzie nawracał.

Powstała też cenna dokumentacja fotograficzna. Służby finalnie namierzyły sprawców, jednak póki co formalnie nikt  tej sprawie nie został skazany.

- Prokuratura wieluńska zajęła się sprawą i musiała to przekazać prokuraturze krakowskiej, dlatego, że inne sprawy były powiązana z wyrzuceniem odpadów u nas – relacjonuje Owczarek.

Reklama

RDOŚ i prokuratura krakowska nie wydały żadnych decyzji w sprawie śmieci w lesie

 

Na miejscu zostały przez Instytutu Ochrony Środowiska  Politechniki  Łódzkiej wykonane ekspertyzy.

- Tak naprawdę zajmuje się tym w tej chwili RDOŚ czyli Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Łodzi i prokuratura krakowska, oni to przejęli po pół roku temu. Myśmy to wtedy zabezpieczyli i do dzisiaj trwa niewyjaśnione postepowanie, a my dostajemy kolejne pisma o przedłużenie postepowania – podaje wójt Białej.

- Dzieją się administracyjne i proceduralne sytuacje, mi nie wolno jest tego ruszyć, bo gdybym to ja zrobił teraz i usunął byłoby to nielegalne – dodaje samorządowiec.

Reklama

Owczarek sądzi, że kolejne ruchu powinny teraz należeć do RDOŚ-u oraz prokuratury w Krakowie.

- Te dwie instytucje zajmują się sprawą, do nich proszę mieć pretensje – zwrócił się do mieszkania wójt.

- Gmina tu zrobiła naprawdę wielką robotę  w ochronie środowiska, to co mogła zrobić – kwituje  Aleksander Owczarek.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości