Reklama

Park jednak dostanie drugie życie

Co prawda nie uda się rozstrzygnąć przetargu na zagospodarowanie Parku 1000-lecia w Pajęcznie po myśli samorządowców, ale ostatecznie inwestycja ma ruszyć. Zrealizować od razu całego zadania nie będzie można, ale za 3 mln zł sporo da się zdziałać.

Burmistrz  Pajęczna, Piotr  Mielczarek, nie ukrywał, że park na Matusowcu to jego oczko w głowie. Pamiętał z dawnych lat czasy jego  świetności i zaplanował przywrócić mu zapomniany blask. Pomysłem zaraził Grażynę Krzypkowską, mieszkankę Pajęczna i architektkę. Koncepcja i projekt zakładają, że każdy mieszkaniec znajdzie tutaj coś dla siebie. Wokół jeziora zaplanowano kilka stref rozrywki na czele z tężnią solankową. Mają tutaj zostać zbudowane dwa boiska do piłki siatkowej, które po złączeniu mogły zostać wykorzystane do gry w plażową piłkę nożną i strefa street workout – u. Wzdłuż ściany lasu zaprojektowano ścieżkę dla psów. Dla najmłodszych przewidziano dwa place zabawa, jeden dla maluchów, drugi dla trochę starszych dzieci. Sporą atrakcją miałaby być plaża. W projekcie znalazły się też dwie połączone ze sobą altany i piwniczka edukacyjna, z przeszkleniem, gdzie będzie można by umieszczać ekspozycje. Byłyby cały czas widoczne i dostępne
Na przeszkodzie w realizacji ambitnych zamierzeń stanęły jednak pieniądze. Po tym, jak gmina dostała promesę w wysokości 3 mln. zł  na realizację tego zadania z "polskiego ładu", samorządowcy uwierzyli,  że inwestycję da się przeprowadzić z niewielkim, 10 procentowym, wkładem własnym. Rzeczywistość okazała się jednak o wiele mniej optymistyczna. Ogromny wzrost cen materiałów i usług budowalnych sprawił, że zrealizowanie  zadania za tyle graniczyłoby z cudem. A pokazał to już przetarg, bo mimo, że chętny na podjęcie się realizacji zadania był, ale za cenę trzykrotnie wyższą od tej, wynikającej z kosztorysu. Ponowne postępowanie również nie przyniosło pożądanych efektów. Co prawda jedna z firm obniżyła swoje oczekiwania, ale tylko o kilkaset tys. zł w stosunku do pierwotnej oferty. 
Na to, aby dołożyć 6 mln zł z budżetu szans nie było.
Piotr Mielczarek liczył, że trzecie postępowanie uda się rozstrzygnąć, tym bardziej, że zmieniono pewne elementy, aby projekt finansowo odchudzić. 
21 października otarto ofertę. Było taniej, bo poniżej  9 mln zł, ale dalej stanowczo za wysoko. 
- Perspektywa jest spadkowa, ale oczywiście ta kwota jest i tak zbyt duża, jak na możliwości naszego budżetu – komentuje burmistrz Mielczarek.
- Nie podpiszemy takiej umowy, bo kwota jest  znacząco za wysoka – dodaje.
Na szczęście samorząd promesy oddawać nie musi. Na szczeblu centralnym zapadła decyzja, aby środki pozostały w gminach, nawet jeśli przetargów nie uda się pozytywnie rozstrzygać. 
- Będzie można zmienić zakres inwestycji - podkreśla burmistrz. 
Szef pajęczańskiego ratusza podaje, że teraz gmina będzie wykonywać kolejne etapy i jednocześnie szukać środków na następne. 
- Będziemy po prostu etapami to robić, w pierwszym będziemy się poruszać w obszarze tej kwoty, którą mamy, tak musimy zakreślić zakres, aby w tej kwocie się zmieścić, a potem ewentualnie szukać następnych źródeł finansowania - relacjonuje Mielczarek.
Prawdopodobnie w pierwszej kolejności roboty zaczną się od prac ziemnych i instalacji. Generująca spore koszty tężnia póki co pozostanie w sferze marzeń.
- Z czegoś musimy zrezygnować,  ten plan, aby została wybudowana w tym miejscu nie ulega zmianie, będą kiedyś możliwości finansowe, to ją postawimy. Projekt jest i będzie, ale nie musi być od razu zrealizowane wszystko – twierdzi Piotr Mielczarek. 
- Uważam, że projekt jest bardzo ciekawy, osobiści zależy mi na jego realizacji – dodaje burmistrz. 

Magdalena Lizurej
[email protected]

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości