Po przerwie spowodowanej pandemią powrócił Jarmark Franciszkański w Wieluniu. W ogrodach Klasztoru Ojców Franciszkanów 10 września można było skosztować wielu specjałów, w tym słynnych pierogów franciszkańskich, czy zakupić rękodzieła. Nie zabrakło również części artystycznej.
Ostatni raz Jarmark Franciszkański odbył się w 2019 roku, a w następnych latach jego organizację uniemożliwiła pandemia koronawirusa. Wydarzenie udało się wznowić w minioną sobotę, 10 września.
- Podczas ubiegłego jarmarku zabrakło pierogów, a było 1,2 tys. – opowiada ojciec Miłosz Kaczmarczyk, gwardian klasztoru franciszkanów w Wieluniu.
- Tym razem zrobiliśmy 2 tys., a po godzinie i 17 minutach znów już nie było tych pierogów. Do nabycia były pierogi z mięsem, ruskie, z kapustą i grzybami, z serem, zużyliśmy 30 kg mięsa, 20 kg sera. Jest satysfakcja, że tak szybko się rozeszły, a jednocześnie wstyd, bo kolejka długa, a pierogów po raz kolejny nie ma.
- Wydawało nam się, że ze względu na ten lockdown będzie mniej osób i chętnych przyjść do nas, a okazuje się, że chyba wiara nas trochę lubi – dodaje o. Miłosz.
Mieszkańcy Wielunia i okolic tłumnie przybyli na sobotni jarmark. W klasztornych ogrodach, oprócz słynnych pierogów, mogli nabyć także powidła i musy owocowe, wykonane przez zakonników. Nie zabrakło również specjałów lokalnych wystawców, tj. ciasta, bigos, żurek, miody oraz rękodzieła.
- Jesteśmy na każdym jarmarku, odpoczywamy tutaj, można popróbować fajnych potraw, napić się regionalnego piwa – zaznacza Michał Bąk.
- Myślę, że jak wszyscy stęskniliśmy się za tym wydarzeniem, bo nie odbywało się przez kilka lat. Pandemia dała się wszystkim we znaki, imprezy były odwołane, widać dziś, że jest sporo osób.
- Najbardziej z dań klasztornych smakowały nam gofry i chleb ze smalcem, podoba nam się też atmosfera jarmarku – ocenia Ania Podgórniak.
W organizacji jarmarku Klasztor Ojców Franciszkanów wspierają Gmina Wieluń, Przedsiębiorstwo Komunalne w Wieluniu, Wieluński Dom Kultury, Fundacja Made in Wieluń i Stowarzyszenie Łączy Nas Wieluń.
- Ten jarmark to też spotkanie z drugim człowiekiem, w ogrodzie klasztornym czuje się bezpieczny, bo tu jest spokój i może się otworzyć. Wielu ludzi, nawet kiedy kupowali te pierogi, było bardzo usatysfakcjonowanych, że z uśmiechem ofiarujemy im ten swój czas – podsumowuje gwardian.
- Jest zapotrzebowanie na takie imprezy, wydarzenia, widać ile osób przyszło, chociaż mamy 10 września i spędza tutaj czas, jedzą, słuchają, rozmawiają. Jest to okazja do spotkania, być może ludziom dzisiaj w tym świecie wirtualnym tego brakuje. Jak więc Pan pozwoli i siły to w przyszłym roku jarmark znów się odbędzie.
Ucztę duchową podczas jarmarku zapewniły koncerty zespołu Pokorni oraz Magdy Anioł i Michała Szewczyka.
Katarzyna Cieślik
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze