Reklama

Pokazali, że są gotowi na każdą sytuację

W sobotę 26 października, w lasach ożarowskich, w gminie Mokrsko, wybuchł pożar. Szybko rozprzestrzenił się na obszarze pięciu hektarów. Do gaszenia ognia wysłano zastępy ze wszystkich Ochotniczych Straży Pożarnych w tej gminie. Druhowie odnaleźli również poparzonego grzybiarza i udzielili mu pierwszej pomocy. Najprawdopodobniej to on spowodował pożar, niefrasobliwie rzucając niedopałek papierosa.

 

Ale nie był to ostatni akt dramatu rozgrywającego się w sobotnie przedpołudnie w tym lesie. W trakcie akcji poważnemu wypadkowi uległ jeden ze strażaków, którego przygniotło drzewo i miał połamane nogi. I jakby nieszczęść było mało, trzy kilometry dalej wybuchł kolejny pożar, z którym druhowie musieli się uporać. Tym razem palił się młodnik sosnowo – brzozowy.

Reklama

Na szczęście te wszystkie przedstawione dramatyczne momenty i działania były tylko elementami gminnych ćwiczeń strażackich, które zorganizowała jednostka w Ożarowie wspólnie z Zarządem Gminnym OSP w Mokrsku, Nadleśnictwem Wieluń i Komendą Powiatową PSP w Wieluniu.

- U nas w gminie przyjęte jest, że raz na pół roku kolejna jednostka OSP, we współpracy z komendantem gminnym, przeprowadza na swoim terenie ćwiczenia – wyjaśnia Sebastian Jarząbek, naczelnik straży pożarnej w Ożarowie. - Wiosną takie ćwiczenia organizowali druhowie z Mokrska na terenie tamtejszej cegielni. Teraz wypadła kolej na nas. Wspólnie z komendantem gminnym Jackiem Politańskim ustaliliśmy, że zrobimy ćwiczenia w lesie, bo takich nie było już od paru ładnych lat. Omówiliśmy to z Nadleśnictwem w Wieluniu, które chętnie się do tego przyłączyło.

Reklama

Bo leśnicy mieli też okazję sprawdzić gotowość swoich służb do działań przeciwpożarowych i sprawność używanego przez nich sprzętu.

- W ćwiczeniach brał udział nasz oddział terenowej straży leśnej – mówi Krzysztof Błaszczyk, zastępca nadleśniczego. - Wykorzystał sprzęt zwany modułem gaśniczym, który używany jest na pierwszy rzut do gaszenia zarzewi ognia lub do zabezpieczenia naszych prac gospodarczych prowadzonych na co dzień w terenie, w trakcie których mogą wystąpić zagrożenia pożarowe. Dzisiaj było to typowe przećwiczenie reakcji naszych pracowników, ich gotowości oraz współpracy z jednostkami straży pożarnych. Było to też sprawdzenie sprawności sprzętu, którym dysponujemy. W mojej ocenie sprawdzian ten wypadł pozytywnie, chociaż nasz sprzęt ma ograniczone możliwości działania. Posiada zbiornik o pojemności czterystu litrów i jest to niewielka ilość wody, która przy dużym strumieniu wystarcza maksymalnie do minuty gaszenia. Ale pozwala to przy małym zarzewiu ognia powstrzymać jego rozprzestrzenianie do momentu przyjazdu straży. A wtedy nasi ludzie znający dobrze teren, przejezdność wszystkich duktów leśnych, wskazują drogi dojazdowe, którymi strażacy mogą bezpiecznie dojechać do miejsca pożaru, co dziś też było ćwiczone.

Reklama

Podczas manewrów bardzo ważnym miejscem był znajdujący się w lesie zbiornik przeciwpożarowy zwany „Glinianką”. Stąd ochotnicy czerpali wodę do gaszenia ognia.

- Jest to chyba najpotężniejszy zbiornik przeciwpożarowy na terenie powiatu wieluńskiego – podkreśla Sebastian Jarząbek. - Ma on olbrzymi potencjał i dzisiaj ćwiczyliśmy właśnie korzystanie z niego. Całe manewry przebiegły wyjątkowo sprawnie, co sprawiło, że mieliśmy dużo czasu w zapasie. Więc szybko zagospodarowaliśmy go i dorzucili do scenariusza dwa dodatkowe zdarzenia, czyli pożar w drugiej części lasu i pomoc mężczyźnie przygniecionemu przez drzewo, czego pierwotnie nie planowaliśmy. Ale takie spontaniczne działania też są dobre, bo gdy wyjeżdżamy do akcji, to nigdy nie jest ona zaplanowana. Zawsze zdarzają się rzeczy, których się nie spodziewamy i wtedy trzeba być gotowym, umieć reagować na różne sytuacje.

Reklama

Ćwiczenia obserwowali m. in. Piotr Sztuka z KP PSP w Wieluniu i wójt Zbigniew Dąbrowski.

- Miałem okazję z panem leśniczym, ze strażą leśną poruszać się po terenie dzisiejszych manewrów, obserwować każdą akcję i jestem pod ogromnym wrażeniem tego, co tutaj widziałem - mówił wójt w czasie podsumowania ćwiczeń. - Naprawdę jest to szkoła życia. Nieraz co innego było planowane, a co innego wychodziło. I byłem bardzo zaskoczony, że na te zmiany tak dobrze reagowaliście, znajdowaliście odpowiednie rozwiązania. Na pewno nie są to ostatnie takie manewry. Dobrze byłoby, aby raz na dwa lata, a może nawet i raz na rok organizować takie ćwiczenia w kompleksie leśnym. Dziękuję wam za udział, a nadleśnictwu za udostępnienie terenu.

Reklama

 

 

 

 

 

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 29/10/2024 13:52
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości