Pięć wozów policyjnych i kilkunastu funkcjonariuszy pojawiło się w sobotę, 17 kwietnia, w Parku Rozrywki „Fun Zone” w Wieluniu. Przerażone dzieci wraz z opiekunami opuszczały lokal. Interwencja policji wywołała oburzenie lokalnej społeczności, z burmistrzem Pawłem Okrasą na czele.
- W ciągu minionego tygodnia funkcjonariusze na bieżąco kontrolowali miejsca publiczne, jak również placówki handlowo-usługowe, rozrywkowe, restauracje i środki komunikacji publicznej, sprawdzając przestrzeganie obowiązujących zakazów, nakazów i ograniczeń wprowadzonych w związku z pandemią – informuje st.asp. Katarzyna Grela, rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Wieluniu.
Przedstawicielka policji przekazuje, że w trakcie kontroli w środku lokalu były osoby korzystające z części rekreacyjno-rozrywkowej.
- W związku z zaistniałą sytuacją policjanci prowadzą czynności wyjaśniające w sprawie o wykroczenie nieprzestrzegania zakazów, nakazów, ograniczeń wprowadzonych w związku z epidemią – podaje st.asp. Katarzyna Grela.
Sobotnia interwencja policji, nie była pierwszą we wspomnianym lokalu. Jak wynika z informacji uzyskanych od rzecznika policji, park rozrywki już wcześniej był kontrolowany przez policję i przedstawicieli Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Wieluniu, w związku ze zgłoszeniem, że lokal jest otwarty pomimo obowiązujących zakazów. Wydana została nawet decyzja Powiatowego Inspektora Sanitarnego nakazująca zamknięcie części lokalu świadczącej usługi rekreacyjne.
- Zgodnie z obowiązującym stanem prawnym, w związku z wystąpieniem stanu epidemii, obiekt „Fun Zone” w Wieluniu przy ul. Głowackiego 3 nie może funkcjonować w zakresie rozrywki, sportu i rekreacji - mówi Małgorzata Komar, zastępca Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Wieluniu.
- Została wydana decyzja administracyjna z rygorem natychmiastowej wykonalności, ze względu na zagrożenie zdrowia i życia ludzi. Decyzja zobowiązująca zaprzestania działalności została wysłana pocztą, gdyż inna forma doręczenia, ze względu na stanowisko prokurenta firmy „Fun Zone” okazała się bezskuteczna – precyzuje Małgorzata Komar i dodaje, że wszczęte zostało postępowanie administracyjne w sprawie nałożenia na zakład kary pieniężnej w wysokości od 10 do 30 tys. zł, a firma ma obowiązek zaprzestania wspomnianej wcześniej działalności.
- Nie czujemy się w żaden sposób winni, tu jest wielkie zamieszanie – komentuje opuszczający lokal Mateusz, który przyjechał do parku rozrywki wraz z dziećmi aż z Wieruszowa.
Młody tata dziwi się, że tego typu lokal nie może normalnie funkcjonować, podczas gdy otwarte są na przykład sklepy wielkopowierzchniowe.
- Bardzo dobrze się tu czuliśmy. Jedziemy teraz do marketu i jestem ciekaw, czy tam będzie mniej osób?- pyta retorycznie mężczyzna.
Mimo tego, że Mateusz z rodziną nie chciał opuszczać lokalu, to w końcu uległ policji.
- W jakich my czasach żyjemy, że policja wypędza dzieci z placu zabaw? Szkoda mi dzieci, bo jak pan widzi są przerażone. Młodszy syn jeszcze tej sytuacji nie rozumie, ale starszy już widzi, rozumie co się dzieje i ma łzy w oczach.
Świadkowie interwencji nie mogli zrozumieć, dlaczego wypraszać dzieci i rodziców z lokalu przyjechało aż tylu policjantów, pięcioma samochodami…
- Dziwna sprawa. Nie powinno tak być – przekonuje Paweł z Wielunia.
- Zostałem wylegitymowany, pokazałem dowód, ale nie opuściłem lokalu.
Właściciele firmy są w trudnej sytuacji, bo przez ostatni rok, lokal był otwarty przez dwa miesiące, a w pozostałym okresie nie odnotowali żadnych przychodów z tej działalności, a czynsz i inne koszty musieli ponosić.
- Tu codziennie jest po kilku policjantów. Nie stać nas na to, żeby to było zamknięte – relacjonuje Monika Góra, współwłaścicielka biznesu.
Właściciele „Fun Zone” zgłosili się z prośbą o pomoc do Michała Wojciechowskiego ze stowarzyszenia Polska Ponad Podziałami. Poproszony o wsparcie, przyjechał do Wielunia jeszcze przed zakończeniem interwencji policji.
- Tu nie chodzi tylko o przedsiębiorców, ale o dzieci, które są zamknięte w domach. One się męczą jak króliki w klatkach – akcentuje Michał Wojciechowski.
- W wielu miejscach w Polsce dochodzi do takich interwencji, ale nigdzie nie było tak, żeby policja przychodziła w ilości 15 czy 20 policjantów – zauważa i dodaje, że sprawą powinna zająć się prokuratura.
Wojciechowski uważa, że policja złamała prawo, wchodząc na prywatny teren bez nakazu. Zarówno on jak i właściciel lokalu twierdzą, że w kontrolowanym przez policję miejscu jest sklep wielobranżowy, a ponieważ trampoliny i pozostały sprzęt właściciel chce sprzedać, to klienci sklepu go testują.
- Zostałem zmuszony przez rząd do sprzedaży biznesu. Muszę to sprzedać, więc klienci przychodzą i testują ten sprzęt – tłumaczy Grzegorz Góra.
Przez epidemię właściciele firmy odnotowali olbrzymie straty finansowe. Każdego miesiąca prócz czynszu, muszą płacić także słone raty leasingu. Największy żal przedsiębiorca ma do rządu, który uniemożliwił mu prowadzenie działalności przez wiele miesięcy.
- Podobne problemy jak pan mają tysiące przedsiębiorców w całym kraju – mówi reporter „Kulis …”.
- Oczywiście, że tak. Ale może w końcu ludzie się zbuntują.
- I to co pan zrobił, czyli otwarcie tego lokalu, to jest taki bunt?
- Nie proszę pana, ja otwarłem sklep. Mam do tego święte prawo – kończy Góra.
A co na to przedstawicielka sanepidu?
- W tym obiekcie u nas jest zarejestrowany tylko punkt gastronomiczny, a nie sklep – ucina Małgorzata Komar.
Głos w sprawie zabrał burmistrz Wielunia, który w odpowiedzi na sobotnią interwencję policji, wystosował do Komendanta Powiatowego Policji insp. Grzegorza Libury list, w którym czytamy m.in:
„(…) Interwencja kilkunastu uzbrojonych funkcjonariuszy policji w sali pełnej dzieci nie była na pewno »służbą Narodowi«. Nie chroniła także »ustanowionego Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej porządku prawnego«. Spowodowała jedynie zastraszenie najmłodszych obywateli naszego miasta i oburzenie wśród rodziców, czego jedynym efektem będzie spadek zaufania do Policji. Zaufania, które Policja Polska sukcesywnie odbudowywała po niechlubnych latach komunizmu i Milicji Obywatelskiej”.
Sławomir Rajch
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze