Reklama

Przed nimi trudna decyzja

W czwartek, 29 kwietnia, radni pochylą się nad projektem uchwały, dotyczącej opłaty za wywóz i zagospodarowanie odpadów komunalnych z trenu gminy Pajęczno. Aby, zgodnie z obowiązującą ustawą, gospodarka odpadami się bilansowała, mieszkańcy powinni płacić 34,40 zł od osoby. Zdecydowana większość radnych najprawdopodobniej nie poprze tak wysokiej ceny. Podczas prac w komisjach nie ustalili jednego frontu.

Od momentu otwarcie oferty przetargowej Eko-Regionu, bo tylko ten podmiot jest zaineresowany odbiorem śmieci z trenu gminy Pajęczno, stało się jasne, że mieszkańców najprawdopodobniej czekają spore podwyżki. Śmieciowy gigant podniósł cenę za tonę odpadów z 702 zł do 804 zł. Na urzędnikach spoczęło niełatwe zadanie skalkulowania stawki. Pod uwagę jest brana wysokość opłaty za tonę, koszty administracyjne, ale także niedoszacowanie z poprzedniego okresu. Przypomnijmy, że kalkulacja po poprzednim przetargu wskazywała na 27 zł/os, a radni podnieśli cenę tylko do 25 zł/os. W dodatku ta stawka powinna obowiązywać tylko do końca marca. Jednak formalności związane z postępowaniem przetargowym znacznie się przedłużyły. Dlatego w nowej, skalkulowanej cenie, pod uwagę należało wziąć poprzednie niedoszacowania. 
- To jest chyba oczywiste, że nikt nie cieszy się z tak wysokiej propozycji, jednak ta kwota, 34,40 zł/os nie bierze się znikąd – podaje burmistrz Pajęczna, Piotr Mielczarek.
- Podczas prac w komisjach radni gorąco dyskutowali. Ze strony urzędu dostali rzeczowe i solidne dane, pokazujące z czego wynika taka, a nie inna cena. Zdaję sobie sprawę, że to kolejna podwyżka dla mieszkańców, jednak to po prostu pokłosie tych wszystkich wyliczeń. Muszą zawierać też wyrównanie, skoro zamiast od początku kwietnia stawka zacznie obowiązywać najprawdopodobniej od czerwca – podaje włodarz. Mielczarek zaznacza, że radni otrzymują rzeczowe i czytelne wyliczenia, które nie powinny pozostawić wątpliwości, z czego wynika stawka. Uchwalenie jej na niższym poziomie może zagrozić konstrukcji budżetu i bez tego dość kruchej. Ponad to sprawą może się zainteresować Regionalna Izba Obrachunkowa, pilnująca dyscypliny finansów. 
Można się zastanawiać nad decyzją, jaką podejmą radni, póki co będzie to na razie próba przewidywania niedalekiej przyszłości. Z dość dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że ogromna większość nie poprze stawki przekraczającej barierę 30 zł/os. I choć każdy z radnych zapewne ma swój pomysł na rozwiązanie sprawy, jednym głosem podkreślają, że sytuacje jest trudna, a oni postawieni pod ścianą. Na tapecie pojawiły się dwie opcje, które zapewne będą się najbardziej liczyć na najbliższej sesji. Pierwsza to zamrożenie stawek, o co apelowała sołtys Dylowa Szlacheckiego, Kamila Krzak-Sojda, kolejna to ustalenie ceny na poziomie 29 zł/os.
- Jestem zwolennikiem opcji zamrożenia stawek – podaje Marcin Krzak.
- Sądzę, że to pomoże w jakiś sposób zmotywować gminę. Ja wiem, że może jestem krytyczny w stosunku do władz gminy, ale remedium na wszystko nie może być tylko i wyłącznie podwyżka. Jeżeli pan przewodniczący będzie na sesji pytał po kolei o zdanie, ja będę za zamrożeniem ceny. Uważam, że gmina musi szukać sposobu na bilansowanie tej gospodarki. 
Podobnego zdania jest Robert Sikora, który zaznacza, że ostateczną decyzje podejmie na sesji.
- Uważam, że i tak nadwyrężyliśmy cierpliwość mieszkańców, kiedy w przeciągu dwóch lat cena z 7 zł/os wzrosła do 25 zł/os – informuje. 
- To jest bardzo dużo. Musimy myśleć innymi kategoriami, zwrócić uwagę na uszczelnienie systemu, nie możemy obciążać mieszkańców – podkreśla Sikora, jednak nie przesądza swojego stanowiska. 
Stawka na poziomie 34,40 jest również trudna do zaakceptowania dla Leszka Janeczka, przewodniczącego rady gminy. Jak podaje obie komisje, zarówno gospodarcza, jak i spraw społecznych, odrzuciły propozycję tak wysokiej ceny. Poparcie miała wyrazić jedna osoba.
- Ja tylko kieruję obradami i nie jestem w stanie przewidzieć tego, jaka decyzja zapadnie – zaznacza Janeczek.
- Dyskusja na komisjach była burzliwa, ale jak zawsze merytoryczna. Zarówno inni radni, jak i ja sam, byliśmy zaskoczeni wysokością propozycji, tym bardziej, że gmina leży w pobliżu wysypiska – podaje, przypominając, że proponowana kwota w tej chwili zbliża się do maksymalnej, zakładanej przez ustawodawcę na poziomie nieco ponad 36 zł. 
- Część mieszkańców dalej nie zdaje sobie sprawy, że dawno straciliśmy kontrole nad wysypiskiem. Gdybyśmy nie przekazali gruntów aportem do spółki, mielibyśmy coś do powiedzenia. Teraz w Eko-Regionie nie mamy nawet swojego przedstawiciela – przypomina.
- Na pewno te kolejne podwyżki nie są czymś pożądanym. Nie są nawet adekwatne do poziomu inflacji. Wzrastały sukcesywnie o kilkadziesiąt procent, najpierw z 7,5 zł do 13, potem na 17,50, a następnie na 25. Przy czym musimy pamiętać, że cena 25 zł/os nie była doszacowana. 2 zł dopłacamy. Z kalkulacji wynikała cena 27 zł/os. Ceny śmieci rosną w Polsce lawinowo, najszybciej w porównaniu do innych krajów. Tutaj ustawodawca powinien spełniać swoją rolę. W tej chwili te przykre obowiązki ustalania stawek zostały zrzucone na urzędników i samorządy, a my nie mamy wpływu na kształtowanie się tej ceny. W przypadku rynku energetycznego jest kontrola, a tutaj jej nie ma. Do przetargu przystąpiła tylko jedna firma. Stoimy pod ścianą i przed wyborem mniejszego zła – podkreślał, zdając sobie sprawę z konsekwencji dla budżetu gminy, w przypadku uchwalenia niedoszacowanych stawek. Każda 1 zł mniej w skali miesiąca dla mieszkańca, to ok. 90 tys. zł mniej dla budżetu w skali roku. Gdyby stawki zostały na tym samym poziomie, gmina Pajęczno musiałaby dołożyć ponad mln zł do gospodarki odpadami. A w tej chwili wydatki gminy są wyższe niż przychody i dla sfinansowania inwestycji zaplanowano emisję obligacji. Cała sytuacja może się odbić na inwestycjach. Te fakty przewodniczący przyjmuje do wiadomości, jednak, jak zaznacza, rada jest przedstawicielem całego społeczeństwa, więc muszą zwrócić uwagę na skutki swoich decyzji dla budżetów domowych tutejszych.
- Mieszkańcy płacą podatki, więc i tak współfinansują ewentualne różnice w cenie – akcentuje.
- Trzeba pamiętać o tych osobach nisko uposażonych. Emerytura rolnicze to nieco ponad 1000 zł. Na naszym terenie mieszkają też rodziny wielodzietne i dla nich taka duża podwyżka to za dużo. Przeprowadziłem z nimi konsultacje społeczne i oni mówią wprost, że dla nich to za dużo. Ta wysoka cena za odbiór odpadów wpłynie na kondycje finansową tych rodzin - podkreśla.
Radni, w imieniu mieszkańców, zwracają też uwagę na ważny aspekt całej sytuacji. To, że rosną ceny za odpady to jedno, ale tutejszych boli brak realnych korzyści z uciążliwego sąsiada, jakim jest Eko-Region. Uważają, że powinni liczyć na preferencyjne warunki, tymczasem do jednego z przetargów spółka w ogóle nie stanęła.
- Mamy na swoim terenie wysypisko, mamy w zarządzie Eko-Regionu wpływową osobę z Pajęczna, podobno to typ lokalnego patrioty, a mieszkańcom proponowane są horrendalne stawki za wywóz śmieci - akcentuje Wojciech Beśka.
- Coś tu nie gra. Nie widzę dobrej woli ze strony Eko-Regionu, rozjeżdżają nam drogi, generują przykry zapach, i bynajmniej w żaden sposób nie traktują Pajęczna bardziej ulgowo, natomiast w gminie kalkulując stawkę ewidentnie skupiają się na tabelkach i wykresach, a czynnik ludzki schodzi na drugi plan. W czwartek zagłosuję zgodnie ze swoim sumieniem, na pewno przełamanie psychologicznej bariery 30 zł absolutnie nie wchodzi w grę, uważam też, że zdecydowanie trzeba zwiększyć ulgę dla posiadaczy kompostowników – zaznacza radny, przychylając się najwyraźniej w tej sprawie do petycji sołtyski Dylowa Szlacheckiego, która uważa, że pozostawienie bonifikaty na poziomie 2 zł/os nie motywuje dostatecznie tutejszych. Beśka, podobnie jak Janeczek podkreśla, że Polska jest liderem wzrostu cen za odpady. 
- W Pajęcznie jak w soczewce skupiają się wszystkie problemy, które dotknęły gospodarkę odpadami w Polsce – mówi.
- To jest śrubowanie w ustawie warunków, jakie gminy muszą spełnić w zakresie, to jest monopol pewnych firm i nieformalny podział na rynku. Słynne już zdanie, że system musi się bilansować w praktyce oznacza, że mieszkańcy mają płacić więcej i więcej. Proponowana miesięczna stawka za wywóz śmieci w Pajęcznie 34,40 zł to jakiś ponury żart – nie kryje irytacji. Jednocześnie przypomina, że scenariusz rozbudowy wysypiska cały czas jest realny, bowiem w tej mierze nie zapadły jeszcze żadne wiążące decyzje.


Magdalena Lizurej
 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości