Do końca 2020 roku Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Wieluniu przeprowadziła ponad sześć tysięcy wywiadów epidemiologicznych. O pracy sanepidu w trakcie pandemii koronawirusa, podejmowanych interwencjach, maseczkach i przyłbicach oraz szczepionkach rozmawia Katarzyna Cieślik z Barbarą Sułkowską, dyrektor wieluńskiej stacji.
Katarzyna Cieślik: W powiecie wieluńskim jako ostatnim w województwie łódzkim potwierdzono pierwsze przypadki zakażenia koronawirusem. Długo utrzymywaliśmy się w bezpiecznej strefie. Jaka była zachorowalność na początku, a jak później wyglądały statystyki?
Barbara Sułkowska, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Wieluniu: Epidemia w naszym kraju została ogłoszona 20 marca, natomiast powiat wieluński przez stosunkowo długi okres był tzw. ,,powiatem białym’’. Dokładnie przez miesiąc nie notowaliśmy żadnych zakażeń i taki stan utrzymywał się do 20 kwietnia. To był dzień, w którym został zarejestrowany pierwszy przypadek zakażenia koronawirusem. W kolejnych miesiącach liczba zakażeń systematycznie wzrastała. W kwietniu było kilkanaście zachorowań, w maju i czerwcu kilkadziesiąt, w lipcu i sierpniu liczba znacznie się podniosła, bo było około kilkaset. Także w województwie łódzkim już pod koniec lipca nie byliśmy ,,powiatem białym’’, tylko tzw. ,,czerwonym’’ o dużym przyroście zakażeń. Zatem w bezpiecznej strefie utrzymywaliśmy się do końca lipca ubiegłego roku. Największa liczba zakażeń przypadła na październik, listopad i grudzień, podobnie zresztą, jak w całym kraju i wtedy właściwie cała Polska była czerwoną strefą, w której obowiązywały większe obostrzenia i bardziej restrykcyjne dla obywateli.
Jak obecnie wygląda sytuacja epidemiologiczna w powiecie wieluńskim?
Aktualna sytuacja jest dobra. W ostatnich dniach zgłaszanych jest od kilku do maksimum kilkunastu osób z wynikiem dodatnim. Bywały ostatnio też takie dni, w których nie notowaliśmy żadnych zakażeń.
To chyba pierwsza taka sytuacja od dawna?
Okres właściwie pierwszy, bo do tej pory dziennie było po kilkanaście, kilkadziesiąt, czy nawet powyżej 100 przypadków. W tej chwili są to zakażenia pojedyncze, od kilku do kilkunastu, a są takie dni, gdzie tych zakażeń rzeczywiście nie notujemy żadnych.
Jak wyglądała zatem praca stacji od początku pandemii? Czy byliście przygotowani na taką okoliczność?
Od początku wybuchu pandemii na naszą inspekcję sanitarną zostało nałożone dużo obowiązków. Wynikały one ze zmieniającej się sytuacji epidemiologicznej i egzekwowania stanu prawnego w trakcie pandemii. Wszystkie nasze działania zmierzały do tego, żeby transmisja wirusa została zmniejszona i powstrzymana, co oczywiście wymagało od nas, pracowników dużego zaangażowania się w wykonywanie swoich czynności zawodowych. Ta praca nie odbywała się tylko w ciągu dnia roboczego i wyznaczonych godzinach od 7:30 do 15:00, ale bardzo często kończyła się w późnych godzinach wieczornych. Były też zajęte prawie wszystkie soboty, niedziele i święta, czyli praca odbywała się non stop.
Wcześniej nie mieliście takiego trybu pracy?
W każdą sobotę i niedzielę był i jest wyznaczany tzw. dyżurny, który pod określonym numerem telefonu przyjmuje wszelkie interwencje czy zgłoszenia, w których działania trzeba podjąć niezwłocznie. Był też taki okres (ok. 10 dni), w którym przejęliśmy obowiązki stacji z sąsiedniego powiatu, Wieruszowa. Zaistniała taka sytuacja, gdyż wszyscy jej pracownicy przebywali na kwarantannie. Decyzją Łódzkiego Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego nasza stacja przejęła zadania wieruszowskiej stacji. Wymagało to od nas zreorganizowania pracy, tak żeby powiat wieruszowski nie został bez nadzoru epidemiologicznego i wszystkie czynności administracyjne były wykonywane w terminie i bez zaległości. Wymagało to naprawdę dużego zaangażowania ze strony naszych pracowników, ale poradziliśmy sobie z tym wyzwaniem. Na szczęście pracownicy wieruszowscy wrócili zdrowi do pracy i wszystko wróciło do normy.
A czy w waszej stacji była wówczas wystarczająca liczba pracowników?
Jak już wcześniej wspomniałam, pierwszy przypadek zakażenia w powiecie miał miejsce 20 kwietnia, czyli miesiąc po ogłoszeniu stanu epidemii w kraju. Mieliśmy więc trochę czasu na przygotowanie się do czekającej nas pracy, na zaplanowanie zmian w organizacji i funkcjonowaniu stacji, jak i zmianę zakresu obowiązków pracowników. Stacja została doposażona i wyposażona w dodatkowy sprzęt komputerowy, urządzenia wielofunkcyjne, skanery, drukarki, telefony komórkowe. To zapewniło nam lepsze warunki pracy. Pracę ułatwiał wdrażany od maja system informatyczny i stopniowo od października wdrażane były kolejne jego elementy. To bardzo nam usprawniało pracę. Ilość pracowników, a nasza stacja nie jest małą, pracujących z tak dużym zaangażowaniem była wystarczająca. Nie musieliśmy korzystać z pomocy, którą nam oferowano, bo niektóre stacje jednak potrzebowały dodatkowych ludzi do pracy.
Ile zakażeń koronawirusem było wśród waszego personelu?
Nasz zakład pracy koronawirus nie ominął, podobnie jak wiele innych urzędów na terenie powiatu, czy Wielunia. W październiku potwierdzono obecność koronawirusa u kilku osób, a potem za jakiś czas kolejne osoby uległy zakażeniu. W sumie ok. 40 proc. załogi miało pozytywny wynik. Wszyscy odbyli obowiązkową izolację i kwarantannę.
Zachorowania pracowników nie zaburzyły działalności stacji?
Nie wszyscy zostali wyłączeni w tym samym czasie z czynności zawodowych, w związku z tym poradziliśmy sobie. Wszyscy wrócili zdrowi i jak do tej pory jest spokojnie.
Pani przechodziła koronawirusa?
Nie, ja nie miałam Covida-19. U wszystkich pracowników były wykonywane badania w kierunku SARS-CoV-2. Mój wynik był wówczas był negatywny, a teraz razem z innymi pracownikami czekamy na szczepienie.
Wspominała pani o wdrażaniu systemu informatycznego w stacji. Czy nie było żadnych problemów z jego wprowadzaniem?
System stopniowo był wdrażany począwszy od maja, a następne jego elementy w kolejnych miesiącach, więc wszystko poszło płynnie, nie było żadnych przestojów. System ten jest bardzo pomocny, ponieważ pozwala nam na przekazywanie danych do instytucji nadrzędnej. Inspekcja sanitarna jest jeszcze w trakcie procesu informatyzacji i dochodzą po prostu kolejne elementy tego systemu usprawniającego naszą pracę.
Jak często przesyłacie informacje do wyższych instytucji o zakażeniach w powiecie?
Codziennie przekazywane są raporty dobowe o sytuacji epidemiologicznej w powiecie. Zakres tych informacji jest statystycznie stały, lecz niekiedy wymagane są dodatkowe informacje związane z poszczególnymi branżami np. dane związane ze szkolnictwem, branża hotelarską, czy żywieniowo-żywnościową.
Przez prawie rok zebraliście już mnóstwo danych, za wami wiele wywiadów epidemiologicznych. Czy były jakieś wyjątkowe sytuacje, rozmowy, reakcje na wynik?
Do końca 2020 r. przeprowadziliśmy ponad 6 tys. wywiadów. Na ogół kontakt telefoniczny z osobami zakażonymi, czy kwarantannowanymi przebiegał spokojnie, merytorycznie, chociaż były przypadki zaskoczenia samym telefonem i informacją o tym, że wynik jest dodatni, ale to jest reakcja całkiem naturalna.
Był jakiś moment najbardziej kryzysowy w minionym roku?
Raczej nie, praca przebiegała płynnie, bo zostały do niej zaangażowane praktycznie wszystkie zatrudnione osoby. W związku z tym staraliśmy się rozłożyć te obowiązki, żeby pracownicy mogli też trochę odpocząć. W miarę możliwości wykorzystywali też swoje urlopy, chociaż kilka dni, jeśli była konieczność. Nie mieliśmy zaległości w czynnościach administracyjnych. Można twierdzić, że był to trudny czas, wszyscy uczyliśmy się na bieżąco koronawirusa i wdrażaliśmy nowe opracowywane przez specjalistów zalecenia i procedury. A one się zmieniały, dlatego że sytuacja epidemiologiczna też się zmieniała, była bardzo dynamiczna i należało się do niej dostosować.
Koronawirus pozamykał wiele branż i placówek. Czy dużo było zgłoszeń o działaniu m.in. restauracji, siłowni, szkół niezgodnie z obowiązującymi zasadami sanitarnymi?
Muszę powiedzieć, że na terenie naszego powiatu instytucje, gastronomia, hotele, szkoły działają zgodnie z obowiązującymi przepisami. Wpływają natomiast interwencje na różne niewłaściwe zachowania, np. w autobusie, czy na terenie jakiejś placówki. Nie zawsze są trafne, ale wszystkie sprawdzamy. Jeżeli ktoś nie nosi maseczki, to policja ma odpowiednie uprawnienia i przysyła nam też o tym notatki. Wspólnie z policją kontrolowaliśmy m.in. wiele obiektów gastronomicznych, hotelarskich, w których sprawdzano przestrzeganie ograniczeń i zakazów w związku z epidemią.
Od soboty (27 lutego) zostają wprowadzone nowe obostrzenia. Obowiązkowe jest noszenie maseczek, a zasłanianie ust i nosa przy pomocy szalika czy przyłbic ma być zakazane. Czy przyłbice nie chronią przed zakażeniem, tak jak maseczki?
W tej kwestii należy oprzeć się na wiedzy ekspertów, epidemiologów, którzy przeprowadzali odpowiednie badania. Według tej oceny i aktualnej sytuacji epidemiologicznej skuteczną formą ochrony są maseczki chirurgiczne i maseczki z odpowiednim filtrem, noszone tak, aby zakrywały nos i usta. Muszą być kilkuwarstwowe, żeby spełniały swoją rolę i noszone w odpowiednim czasie. Nadal obowiązuje zasada DDM, czyli dystans, dezynfekcja i maseczki oraz dyscyplina. To jest jedyna forma ochrony, oprócz szczepień, na które czekamy w kolejce.
Co sądzi pani właśnie o skuteczności szczepionek? Nie tylko na koronawirusa, ale też w kontekście powrotu dawnych chorób zakaźnych.
Posłużę się fragmentem dostępnej treści, stanowiska Naczelnej Rady Lekarskiej w sprawie stosowania szczepionek w praktyce medycznej. Wskazuje ono, że szczepienia należą do najważniejszych zdobyczy współczesnej medycyny, ratują życie, chronią przed powikłaniami związanymi z niebezpiecznymi chorobami zakaźnymi. Są najskuteczniejszym i najbezpieczniejszym sposobem zapobiegania chorobom zakaźnym. Szczepienia chronią, zgodnie z obowiązującym kalendarzem, przed 26 chorobami zakaźnymi. Dzięki nim, myślę, że o tym też już się bardzo dużo mówiło, zlikwidowano jedną z najgroźniejszych chorób - ospę prawdziwą, a współcześnie wiele chorób zostało ograniczonych, tj. odra, gruźlica, polio, błonica, krztusiec i szereg innych. Źródłem wiarygodnych informacji na temat bezpieczeństwa szczepień, dotyczących ich aktów prawnych są strony NIZP-PZH, portal szczepienia.info i strony GIS-u w zakładce zaszczep w sobie chęć szczepienia. Niestety pojawiają się często pseudoinformacje, na temat szczepień, którego efektem są zachorowania i zdarzały się zgony z powodu takich chorób, jak odra, krztusiec czy błonica.
Społeczeństwo chyba najbardziej obawia się powikłań poszczepiennych.
Trzeba jednak porównać ryzyko związane z zachorowaniem na Covid-19 i jego ewentualnym ciężkim przebiegiem, a korzyścią z poddania się szczepieniu. Korzyści są na pewno duże większe. Tych powikłań w stosunku do ilości wykonanych szczepień nie jest tak dużo. Są osoby, które nie miały żadnych objawów po szczepionce, a jeśli jakieś się pojawiły to były łagodne i przejściowe, świadczące o tym, że nasz układ immunologiczny po prostu reaguje, wytwarza przeciwciała i broni się przed wirusem.
Koronawirus zdominował pracę stacji w ubiegłym roku. Jak udało się wykonywać pozostałe obowiązki?
Od początku kwietnia do końca roku 2020 faktycznie koronawirus zdominował naszą pracę. Wstrzymane były badania laboratoryjne, planowe kontrole zakładów pracy, szkół, podmiotów leczniczych i innych obiektów użyteczności publicznej typu kina, które też zostały zamknięte.
Czyli tej ,,tradycyjnej’’ pracy ubyło?
Tak, i osoby odpowiedzialne do tej pory za te zadania zostały przekierowane do pracy przy covidzie. Kontrole były zawieszone lub wykonywane w ograniczeniach czasowych. W przypadkach kierowanych do nas interwencji z zewnątrz drogą telefoniczną lub mailową, które dotyczyły np. niewłaściwego zachowania, czy odpowiedniego zabezpieczenia w dużych marketach, sklepach, sprawdzaliśmy ich zasadność. Tylko działalność w zakresie tzw. zapobiegawczego nadzoru sanitarnego, dotycząca w szczególności odbioru obiektów, czy wydawania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach, mimo ograniczeń spowodowanych pandemią, była wykonywana w ustawowym terminie z zachowaniem należytych środków ostrożności.
Jak długo pracuje już pani w stacji? Z czym mierzyła się pani na początku kariery, a z czym obecnie mierzy?
Jestem długoletnim pracownikiem wieluńskiej stacji. Podczas mojej pracy zawodowej inspekcja sanitarna bardzo wiele razy zmieniała się strukturalnie, przechodziła reorganizacje i zmieniała się jej podległość, ale cały czas przyświecało jej jedno naczelne zadanie, tj. działanie na rzecz szeroko pojętego zdrowia publicznego. Na początku swojej pracy, jako młoda osoba po studiach, mój zakres obowiązków był znacznie inny, a obecnie z racji zajmowanego stanowiska jest dużo szerszy i większy. Cenię sobie tę pracę i staram się ją wykonywać, jak najlepiej potrafię.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze