Zadanie numer jeden, jakie postawił sobie teraz sołtys Wróblewa Józef Spodymek, to rozbiórka starych chodników we wsi. Pozyskana w ten sposób kostka brukowa będzie wykorzystana ponownie. Mężczyzna ma kilka pomysłów na nadanie jej „drugiego życia”.
Temat ten wywołany został trwającą przebudową drogi powiatowej, która biegnie przez Wróblew. To jedna z większych takich inwestycji realizowanych obecnie przez powiat wieluński. Termin jej zakończenia to 18 grudnia 2022 r. Wartość zadania, łącznie z nadzorem inwestorskim, wyniesie ponad 10 mln zł.
Starostwo uzyskało na nią 95-procentowe dofinansowanie z Polskiego Ładu, natomiast pozostałe pięć procent kosztów, czyli trochę ponad 500 tys. zł podzielone będzie po połowie z gminą.
Remontowany odcinek drogi ma długość 3 265 metrów. Po obydwu stronach jezdni położone będą chodniki, których do tej pory tu właściwie nie było. Chodnik istniał jedynie na niewielkim fragmencie w okolicach kościoła i dawnej szkoły. Teraz jest on rozbierany, by zrobić miejsce na nowy, przewidziany w projekcie.
Okazało się, że rozbiórkowa kostka ma duże wzięcie. Chrapkę na nią mieli i powiat, i gmina, no i sama wieś.
- O wykorzystaniu tej kostki myślałem już, gdy rozpoczęła się budowa kanalizacji, bo po jej ukończeniu miała iść budowa drogi – mówi sołtys Józef Spodymek.
- Rozmawiałem nawet na ten temat z wójtem. Pytałem, czyja to jest kostka i czy będziemy mogli ją wykorzystać we Wróblewie, bo dlaczego ktoś miałby nam ją zabrać. Powiedziałem, że możemy się nawet tą kostką podzielić, gdyby jakieś sołectwo potrzebowało dwie – trzy palety.
Kostka jest własnością powiatu oraz gminy i ostatecznie została podzielona. Powiat obiecał, że swoją część kostki wykorzysta na terenie gminy Skomlin.
- Dziesięć palet wzięła do siebie gmina - kontynuuje Józef Spodymek.
- A siedem przeznaczonych jest dla powiatu. Złożone są na parkingu za kościołem. Reszta, czyli około trzydziestu palet, będzie nasza. Tak żeśmy się podzielili. Część naszej kostki została już zdjęta i ułożona na paletach, reszta czeka na rozebranie i ułożenie.
Sołtys wspólnie z radnymi z Wróblewa Grażyną Spodymek i Michałem Huczem chciał do tego włączyć również mieszkańców wsi. W sobotę, 15 października, miała odbyć się taka wspólna akcja rozbiórkowa, ale niestety, poza sołtysem i radną nikt z wioski na nią nie przyszedł. W tej sytuacji sami rozebrali część starego chodnika i ułożyli sześć palet kostki.
- A potem pan Nowak z Wróblewa przyjechał widlakiem i te palety przewiózł na teren przy szkole – mówi Józef Spodymek.
- Jedynie on się w to zaangażował, tak jak kiedyś obiecał.
Dla sołtysa udział mieszkańców we wspólnych akcjach, jest bardzo ważny. Nie tylko integruje społeczność, ale również ułatwia pozyskiwanie środków na potrzeby wsi z różnych źródeł.
- Mnie się wydaje, że od tego, iż mamy zintegrowaną wioskę i że ludzie przychodzą oraz pracują na jej rzecz, bardzo dużo zależy – tłumaczy.
- Kiedy później powiat, czy inna organizacja dzieli środki, to komisja, która je przyznaje, patrzy na to wszystko, daje odpowiednie punkty, a one wpływają na przydział dotacji.
Kostkę z odzysku sołtys Spodymek chce przeznaczyć m. in. do wyłożenia pozostałej części placu przed remizą strażacką.
- Tam już dwa lata temu ułożono około stu metrów kwadratowych kostki kupionej z funduszu sołeckiego – tłumaczy.
- No i teraz można by było to dokończyć i zrobić wjazd do garażu. Chciałbym też, żeby zrobić plac przed wejściem do przedszkola. Teraz wyłożony on jest starymi, betonowymi płytkami. Są one już powybijane i nierówne. Kobiecie z wózkiem ciężko po tym jeździć. Wystarczyłoby te płytki zdjąć. Nawet podłoża nie trzeba by było nowego dawać, tylko zagęszczarką, ubić to stare, wyrównać je i położyć kostkę. A mamy jej na tyle, że powinna na to wszystko wystarczyć. A jeśli jeszcze coś zostałoby, to można zrobić parking przy cmentarzu. Do wykorzystania są też krawężniki z tego starego chodnika. Ale decyzję o tym, co będzie robione, podejmiemy na zebraniu wiejskim.
Sołtysa niepokoi fakt, że od kilku tygodni prace przy przebudowie drogi stanęły. Wyjątkiem są jedynie roboty przy kanalizacji deszczowej, które są kontynuowane.
- Zrobili całe Grześlaki, doszli do krzyżówki na Skomlin i dalej od miesiąca już nic tutaj nie robią – mówi.
- Firmy na razie nie ma, a ludzie przychodzą, dopytują, bo są pokopane doły, wszystko jest pozastawiane. Ledwo można się wyminąć samochodami, a jeździ jeden za drugim. To inwestycja dziesięciomilionowa i jeśli tak ona idzie, to uważam, że jest to jakieś nieporozumienie. Nie wiem, jak dalej będzie, ale to już jest sprawa powiatu.
To, że prace były wstrzymane, potwierdził Bartłomiej Panek, kierownik Powiatowego Zarządu Dróg.
- Ale w czwartek, 20 października, pracownicy już się pojawili – mówi.
- Byłem wtedy na budowie i widziałem, jak wytyczali i budowali krawężniki. Rozpoczęli też prace brukarskie. Natomiast będzie problem z dotrzymaniem terminu zakończenia prac. Jeszcze nie mam od wykonawcy oficjalnego pisma w sprawie wydłużenia terminu, ale takiego się spodziewam. Tych robót na terenie powiatu wieluńskiego, województwa łódzkiego i nie tylko jest bardzo dużo. Każda firma prowadzi swoje inwestycje, a specjalistów, między innymi brukarzy nie ma zbyt dużo na naszym terenie.
Ela Wodecka
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze