Reklama

Są muzyczną wizytówką gminy

Kolejnym zespołem, który prezentujemy w naszym cyklu „Jest w orkiestrach dętych jakaś siła…”, to orkiestra dęta ze Starej Brzeźnicy. Jak większość, również i ona przeżywała wzloty i upadki. Miała dni górne i chmurne. Dziś jest kulturalną wizytówką gminy Nowa Brzeźnica.

Ze wspomnień najstarszych mieszkańców wynika, że już w czasach przedwojennych na terenie parafii Nowa Brzeźnica istniała orkiestra dęta, w której wspólnie grali parafianie, w tym również ci ze Starej Brzeźnicy. Jej założycielem miał być ksiądz Józef Piotrowski, który był tutaj proboszczem w pierwszych dekadach XX wieku. W latach 1902 – 1910 wybudował kościół w Nowej Brzeźnicy. W bliżej nieznanych okolicznościach orkiestra rozpadła się, a jej członkowie założyli później dwie orkiestry: w Starej Brzeźnicy i w Dubidzach. Obie istnieją do dziś, więc mogą szukać swych korzeni w tamtej orkiestrze kościelnej.
Oficjalnie orkiestra w Starej Brzeźnicy powstała w 1946 r. Wielkimi zwolennikami jej założenia byli mieszkańcy wsi. Aby zakupić instrumenty, zebrali oni na ten cel po „ćwierci” żyta od każdej rodziny. W jej najstarszym składzie grali na pewno ci, którzy przed wojną tworzyli orkiestrę w Nowej Brzeźnicy.
Pierwszym kapelmistrzem był organista Roman Chrapka. Próby odbywały się w kościele parafialnym w Nowej Brzeźnicy. W tym okresie orkiestra liczyła około 30 osób i grała na uroczystościach kościelnych, strażackich, patriotycznych, pogrzebach. Kolejnym kapelmistrzem został Julian Bagiński, który też był organistą. A w ogóle z kapelmistrzami tej orkiestry aż do roku 2001 jest problem. Za wyjątkiem dwóch pierwszych, nie wiemy kto pełnił tę funkcję. Znane są natomiast nazwiska organistów, którzy uczyli muzyków tej orkiestry gry na instrumentach dętych. Byli to: Stanisław Marchewka i Zygmunt Bednarek. Spod ich ręki wyszli m.in. Sławomir Tałaj i Przemysław Psztyr, którzy grają w orkiestrze do dziś.
W latach 90. przeżywała ona głęboki kryzys i groził jej upadek. W 1993 r. grało w niej tylko 12 osób. Powodem był bardzo słaby dopływ nowych członków oraz brak kapelmistrza. Dlatego dołączenie w następnym roku czterech nowych muzyków – Tomasza Banaszka, Przemysława Psztyra, Andrzeja Kośnego i Zdzisława Radziwolskiego - zwiększało szansę na przetrwanie orkiestry i zapowiadało tłustsze lata.
- W tamtych czasach kapelmistrzem zostawał często ten, kto miał większe pojęcie o graniu – mówi Przemysław Psztyr.
- Z reguły był to ten, kto szedł na przodzie, dawał znak do grania i kierował orkiestrą. Najczęściej był to ktoś, kto grał na trąbce.
Zmiany na lepsze zaczęły się w styczniu 2001 r. od powołania prezesa orkiestry. Został nim Zdzisław Radziwolski. On zainicjował nabór nowych członków, na który odpowiedziało wielu chętnych i orkiestra powiększyła się do 25 osób. Na kapelmistrza powołano Henryka Kęsonia z Dubidz. Problemem były instrumenty, w większości stare, często niesprawne i wymagające remontu.
- Były to bardzo wyeksploatowane instrumenty z wieloletnim stażem – mówi Wojciech Pompka, obecny kapelmistrz.
- Niektóre z nich mamy w orkiestrze jeszcze do tej pory. Ale teraz już tylko jako pamiątki.
Jakość instrumentów nie przeszkadzała jednak w prowadzeniu prób. Odbywały się one w dwóch małych pomieszczeniach OSP oraz w domach prywatnych. Już po 3 miesiącach intensywnej pracy, odnowiona orkiestra z powodzeniem uświetniła procesję w czasie mszy rezurekcyjnej i z wielkim sukcesem zaprezentowała się w Powiatowej Prezentacji Orkiestr w Strzelcach Wielkich.
Nastąpił teraz szybki rozwój orkiestry. Zakupiono dla niej letnie umundurowanie i kilka nowych instrumentów. W ciągu roku rozrosła się ona do 38-osobowego składu, w którym aż 40 procent stanowiła młodzież do lat 18. Duży wpływ na ten rozwój mieli sami mieszkańcy Starej Brzeźnicy, którzy wspierali ją finansowo. Stale też rósł poziom muzyczny orkiestry, o czym świadczą 3. miejsca na kolejnych Powiatowych Przeglądach Orkiestr Dętych w Sulmierzycach (2002 r.) i w Pajęcznie (2004).
Wtedy tradycją stało się organizowanie jednodniowych wycieczek dla członków orkiestry, które są podziękowaniem za ich całoroczną pracę i zachętą dla innych do wstępowania do zespołu.
- Jest to świetna forma integracji zespołu – tłumaczy Wojciech Pompka.
- Tak jak ludzie dogadują się na co dzień w życiu, tak i muzycy dogadują się podczas gry. Dlatego tak ważne jest dla nich wspólne spędzanie czasu, bo później owocuje to w grze.
Od 2003 r. orkiestra uczestniczy wraz z parafianami w pielgrzymkach na Jasną Górę. Wprowadza wtedy pielgrzymów na jasnogórski szczyt.
W 2005 r. kapelmistrzem został Henryk Iwaniuk, zawodowy muzyk z wieloletnim doświadczeniem w prowadzeniu orkiestr dętych. Kierował on orkiestrą w Starej Brzeźnicy do 2014 r. Przez cały ten czas zespół intensywnie pracował, brał aktywny udział w życiu gminy i powiatu.
Po Henryku Iwaniuku batutę przejął w 2014 r. Wojciech Pompka, absolwent Akademii Muzycznej w Katowicach, oboista-solista w Filharmonii Częstochowskiej. Pod jego kierownictwem orkiestra zaczęła pisać kolejny rozdział swojej historii. Inne podejście do prowadzenia orkiestry oraz duże zaangażowanie na próbach muzyków, spowodowało, że w krótkim czasie zaczęła ona odnosić liczne sukcesy.
Od początku swojego istnienia orkiestra była mocno związana ze strażą pożarną. I chociaż korzystała z pomieszczeń OSP i występowała w strażackich mundurach, a jej członkowie byli w znacznej części strażakami, to nie była orkiestrą strażacką. Ten stan zmienił się w 2016 r., kiedy przyłączono ją do Ochotniczej Straży Pożarnej w Starej Brzeźnicy. Takie rozwiązanie umożliwiło występowanie o różne dotacje i dalszy rozwój orkiestry. Od tego czasu rozpoczęło się wymienianie starych zużytych instrumentów na nowe. Do 2020 r. zakupiono ich 19., a największym był suzafon.
- Suzafon ze względu na wielkość jest bardzo drogim instrumentem – zauważa kapelmistrz Pompka.
- Jest on podstawa harmoniczną całego zespołu. Jego zakup był naszym celem od chwili, kiedy pojawiłem się w zespole. I w końcu nam się to udało. Cały czas staramy się uzupełniać instrumentarium orkiestry.
W 2017 r. wzięła ona udział w trzydniowych warsztatach muzycznych w Rędzinach. 
- Tam spotkaliśmy się z dwiema innymi orkiestrami: z Lelowa i z Rędzin – opowiada kapelmistrz.
- Zwieńczeniem trzech dni ciężkiej pracy tych orkiestr był ich wspólny występ pod moją batutą na Festiwalu Makaronu, który odbywa się w tej miejscowości. Razem z nami na scenie występował zespół „Poparzeni Kawą Trzy”.
Jak w każdej orkiestrze, tak i w tej, jest ciągła rotacja muzyków. Jedni odchodzą, inni przychodzą. Powody odejść są różne: brak czasu na granie, przeprowadzka do innych miejscowości, podjęcie studiów, czy rezygnacja ze względu na stan zdrowia, bo gra na instrumencie dętym to ciężka harówka. Bardzo cieszy to, że odchodzący nie zrywają z orkiestrą.
- Cały czas są z nami – mówi Wojciech Pompka.
- Słuchają nas, wspierają dobrym słowem, zawsze służą pomocą. Są takimi naszymi dobrymi duchami.
Przez lata w orkiestrze wytworzyły się pewne tradycje, które są kultywowane.
- Zawsze na Stanisława, gdy w Starej Brzeźnicy odbywa się odpust, orkiestra chodzi od domu do domu i gra solenizantom „Sto lat” oraz jakiegoś marsza – relacjonuje Wojciech Pompka. – Solenizanci rewanżują się zaś jakimś drobnym datkiem na rzecz orkiestry. A przy okazji datkami wspomagają nas inni mieszkańcy. Podobny zwyczaj dotyczył też Nowej Brzeźnicy, gdzie orkiestra odwiedzała solenizantów w czasie odpustu na Świętego Jana w czerwcu.
Podobną tradycją jest kolędowanie. Każdego roku w okresie bożonarodzeniowym orkiestra jeździ po okolicznych parafiach, uczestniczy w mszach, na których zapewnia oprawę kolędową, a na koniec daje świąteczno-noworoczne koncerty.
- A później zbieramy do przysłowiowej czapki datki na potrzeby naszej orkiestry – dodaje kapelmistrz.
Wysoki poziom sprawił, że orkiestra zapraszana jest na różne imprezy w gminie, w powiecie i poza jego granicami. Ale zawsze najlepiej czuje się w swojej Brzeźnicy.
- Jak chodzimy po niej z okazji odpustów to rodziny przyjmują nas z radością, witają, czekają z cukierkami – śmieje się Wojciech Pompka.
- Naszym dzieciakom wciskają do kieszeni masę słodyczy, a przy okazji wspierają nasz zespół. Gdyby nie pomoc mieszkańców, to orkiestra już dawno by nie istniała. Nowa Brzeźnica nie jest bogatą gminą i nie ma zbyt dużo środków na jej utrzymanie. Działamy głównie dzięki przychylności mieszkańców.
Obecnie orkiestra liczy 36 członków. Najstarszym jest Sławomir Tałaj, który w orkiestrze gra od 43 lat. Najmłodszym zaś 10-letni Franciszek Sułkowski.
***
Aktualny skład orkiestry:
Wojciech Pompka (kapelmistrz), Kinga Kozłowska, Natalia Siewier, Maja Warzecha (wszystkie flet), Beata Radziwolska, Rafał Mielczarek, Weronika Siewier, Witold Trzepizur, Klaudia Warzecha (klarnet), Katarzyna Molska, Adam Psztyr, Maciej Radziwolski, Milena Soboniak (saksofon altowy), Tomasz Banaszek, Wiktoria Kozłowska, Julia Mesjasz, Franciszek Sułkowski, Kacper Sułkowski, Sławomir Tałaj, Piotr Tałaj, Karolina Tondel (trąbka), Mirosław Mielczarek (waltornia), Marcin Kluczny, Monika Pacak (saksofon tenorowy), Przemysław Nowakowski, Piotr Skorupski, Natalia Szymonik (tenor), Adam Banaszek, Przemysław Krzypkowski, Jakub Radziwolski (puzon), Przemysław Psztyr (suzafon), Maria Psztyr (dzwonki chromatyczne), Łukasz Trzepizur (perkusja), Paulina Radziwolska (werbel), Julia Nowakowska (talerze), Marcin Nowakowski (bęben). 


Elżbieta Wodecka 
 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości