Tylko trzech pajęczańskich radnych poparło pomysł powołania gminnej spółki, która m.in. miała zająć się wywozem odpadów komunalnych. Samorządowcy nie kryli obaw, co do opłacalności podobnego interesu.
Nowa spółka komunalna miała być w Pajęcznie remedium na problemy samorządu, jeśli chodzi o coraz wyższe ceny odpadów, ale nie tylko. Jak zaznaczał burmistrz Pajęczna, Piotr Mielczarek, także wyjściem awaryjnym w przypadku, gdyby oferta od dotychczasowego monopolisty, Eko-regionu, na wywóz i zagospodarowanie odpadów, nie pojawiła się wcale. A taka sytuacja miała już miejsce.
- Borykamy się z problemem odpadów już co najmniej 2,5 roku poszukujemy rozwiązań – podkreślał szef pajęczańskiego ratusza.
- Pierwszy krok już zrobiliśmy, postanowiliśmy, że potrzebny nam jest PSZOK, aby mieć kontrolę nad ilością śmieci przywożonych i robimy to - wymienił, dodając, że nie liczy, aby powstanie podobnego obiektu przyniosło spektakularny sukces w postaci zmniejszenia ilości odpadów,
- Na skutek naszych rozmów, prowadzonych przecież wielokrotnie, stwierdziliśmy, że trzeba zrobić coś więcej, jako główny pomysł pojawiał się temat powołania gminnej spółki – przypominał Mielczarek.
- Nie chcemy, aby spółka była konkurencją dla Miejskiego Zakładu Komunalnego, ma być narzędziem, żeby mogła więcej prac zlecać zakładowi jako podwykonawcy – twierdził burmistrz.
Pomysł powołania przedsiębiorstwa wzbudził wiele wątpliwości wśród pracowników i związkowców MZK. Podzielił się nimi związkowiec, a część radnych przyznała mu rację.
Radni, na czele z przewodniczącym, Leszkiem Janeczkiem, pamiętali też historię Eko-regionu, który funkcjonuje jako spółka kilku gmin, ale Pajęczno przez lata systematycznie traciło wpływ na jego działanie. Do momentu, aż udział gminy został zmarginalizowany i pozostaje bez żadnego wpływu na decyzje śmieciowego giganta. Koledzy wytknęli też radnemu Janowi Lewandowskiemu, orędownikowi powołania spółki, iż lata temu również opowiadał się za powstaniem Eko-regionu.
- Spółka, która przejęła grunty aportem, miała zapewnić dostęp do składowiska dla mieszkańców, ale kontrolę nad składowiskiem straciła – stwierdził po raz wtóry Janeczek.
- Jednak gmina Pajęczno nie potrafi chyba odnajdywać się w takich spółkach. Ja nie widzę przeszkód formalnych, aby taka spółka powstała, ale już ekonomicznego punktu widzenia, uważam, że jej funkcjonowanie będzie trudne do udźwignięcia w budżecie.
Jedną z nielicznych radnych, która podniosła rękę za powołaniem przedsiębiorstwa była Bożena Szczerkowska. Nie ukrywała, że po to chciała wejść, jako mieszkanka Matusowca, do rady, aby przeciwdziałać ekspansji śmieciowego giganta.
- Każdy pomysł jestem gotowa przyjąć – skwitowała.
Robert Sikora z kolei uważa, że powołanie spółki będzie oznaczało w kilkuletniej perspektywie wygaszanie MZK.
- Uważam że środki, które miały by być przeznaczone na spółkę-widmo, bo to jest dla mnie spółka-widmo, powinny zostać przeznaczone na dofinansowanie remontów ujęć wody – stwierdził związkowiec z MZK.
- Dotąd pomysł będzie budził obawy, dopóki nie pojawią się sukcesy, a sukcesy pojawią się wtedy, jak będzie powołana i będziemy mieć sprawny zarząd – podzielił się swoją opinią Jan Lewandowski.
Ostatecznie aż siedmiu radnych zagłosowało przeciw uchwale, która spółkę powoływała, a pięciu kolejnych się wstrzymało.
Magdalena Lizurej
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze