Reklama

Spływ kajakowy strażaków z Działoszyna: Ze szczerego serca

Jest sierpień. Letni czas pod znakiem pielgrzymek, żniw i święta plonów. A strażacy z Działoszyna postanowili miło spędzić czas w gronie przyjaciół w pięknych okolicznościach nadwarciańskiej przyrody. W sobotni ranek wesoła gromadka wyruszyła na spływ kajakowy.

Sobota 16 sierpnia upłynęła strażakom z Działoszyna i ich przyjaciołom pod hasłem relaksu nad wodą, podziwiania uroków nadwarciańskiej przyrody, integracji i wspólnej zabawy.

- Impreza ma charakter konsolidacyjny i myślę, że będziemy się dobrze wspólnie bawić – zapewniał z uśmiechem prezes OSP KSRG Działoszyn Krzysztof Piekarz, a jednocześnie kierownik całego zamieszania.

Blisko 20 amatorów wodnej wyprawy wystartowało autobusem spod działoszyńskiej remizy, aby dotrzeć do Łążka w gminie Nowa Brzeźnica i wyruszyć kajakami w niemal 21 kilometrową trasę. Uzbroili kajaki w prowiant i niezbędne akcesoria. Bardziej doświadczeni wodniacy zabrali ze sobą nawet… widły. I słusznie, bo okazały się niezwykle przydatne przy ognisku z kiełbaskami. A do jednego z kajaków strażacy nie omieszkali wpakować reporterki portalu kulisy.net i popłynęli...

Reklama

Po drodze głośno witał kajakarzy z brzegu pies o wdzięcznym imieniu Rumpel, a później godnie pozował do zdjęcia ze swoją panią. Nie brakowało też dzikich mieszkańców nadwarciańskich brzegów. Gdzieniegdzie swoimi sprawami zajmowały się kaczki, majestatycznie brodziła po mieliźnie czapla siwa, czy z szuwarów poderwał się do lotu ptak o bliżej nieokreślonej tożsamości. A od czasu do czasu na kajaku przysiadała pasażerka na gapę – lśniąca w słońcu ważka.

Meta wyznaczona była we wsi Antonie w gminie Popów (pow. kłobucki). Nie zabrakło czasu i miejsca na przystanek. Kajakarze wyszli na ląd w Wąsoszu i tu zostały upieczone i skonsumowane dzielnie targane wiktuały. Krzysztof Piekarz w roli gospodarza skrzętnie zadbał, żeby nikt nie wyruszył głodny w dalszą trasę i żeby nikomu w gardle nie zaschło.

Reklama

A po dotarciu do mety nadszedł czas na humorystyczne podsumowania i lekkie refleksje.

- Spływ kajakowy to już u nas tradycja. Dzisiejsza impreza przebiegła sprawnie i przyjemnie. Żadnych wypadków, niebezpiecznych czy nieprzewidzianych zdarzeń po drodze nie było. I w przewidywanym czasie. Po prostu tak jak w straży – wszystko zgodnie z planem – nie ukrywał zadowolenia Bogumił Chodak, naczelnik OSP KSRG Działoszyn.

Uczestnicy spływu zorientowali się w pewnym momencie, że tegoroczna impreza jest jubileuszowa i biorą w niej udział już od dziesięciu lat. Dlaczego nikt wcześniej nie zwrócił na to uwagi wyjaśnił spontanicznie druh Krzysztof Piekarz.

Reklama

- Spotykamy się corocznie na spływie szlakiem Warty i Liswarty ze szczerego serca i z chęci przebywania ze sobą. Tak nabieramy sił, żeby przez kolejne miesiące wspólnie działać dla dobra naszej jednostki i mieszkańców gminy Działoszyn. Dlatego dla nas nie jest ważne czy to jubileusz. To normalny element naszego życia – podsumował z uśmiechem prezes działoszyńskiej jednostki.

- Nie zamierzamy na tym poprzestać. Będziemy działać co roku. W planach mamy spływ dwudniowy i jeszcze więcej atrakcji – dodał na zakończenie druh Bogumił Chodak.

Miejsce zdarzenia mapa Wieluń
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości