Reklama

Tak dla elektrowni fotowoltaicznej

Podczas posiedzenia, 22 marca, radni zgodzili się na zmiany w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego, które otwierają drogę do wybudowania w okolicach Niwisk elektrowni słonecznej. Chodzi o niebagatelny obszar 115 hektarów. Nie wszyscy rajcy byli jednomyślni. Nie brakowało przeciwników pomysłu, którzy woleliby umieścić podobną inwestycję w innej części gminy.

Spółka Warta Solar,  której prezesem jest Piotr Czajkowski, działa od lipca 2020 r., planuje zainwestować w elektrownię słoneczną na terenie gminy Pajęczno.  Udziałowcy to Piotr Czajkowski (80 udziałów o wartości 8 tys. zł) oraz Mariusz Gałka (20 udziałów o wartości 2 tys. zł). Wspólnikom zależało na procedowaniu odpowiednich zmian w palnie zagospodarowania, dlatego 22 marca przekonywali do swoich racji radnych. Dodatkowo Gałka jest właścicielem prawie 100 hektarowego terenu, gdzie farma słoneczna miałaby powstać. I w tej roli wystąpił na sesji. Wyraźnie zaznaczył, że jeśli plan nie zostanie uchwalony, lub zostanie uchwalony w okrojonej formie, postara się na swoim terenie o postawienie pięciu wiatraków, na co obecnie pozwala mu obowiązując dokumentacja. Jeśliby zaś gmina próbowała przeciwdziałać i procedować niekorzystne zmiany, czeka ich długotrwała sądowa batalia. 
 Podczas procedowania zmian pajęczański ratusz nie uwzględnił uwag, dotyczących ograniczenia mocy przyszłej elektrowni do 25 MW i ograniczenia jej powierzchni do 30 ha, a także stosowania paneli z folią antyrefleksyjną.  Radni również zgodzili się na odrzucenie tych zmian. 
Członkowie rady oraz burmistrz byli jednomyślni w kwestii tego, że budowanie odnawialnych źródeł energii jest korzystne dla środowiska. Nie wypracowali jednak  wspólnego stanowiska, co do miejsca, gdzie powinny zostać zbudowane. Część radnych wskazywała, że tereny rolne nie powinny być zabierane przez instalacje przemysłowe. Podnosili też, że o zdanie nie zostali zapytani mieszkańcy.
Zupełnie inaczej kwestię widział burmistrz, Piotr Mielczarek.
- Można by po tej dzisiejszej rozmowie wywnioskować, że sprawa jest zupełnie nowa – stwierdził, podkreślając, że procedura zmian w planie była przeprowadzana tak, jak zwykle.  
- Tam głos społeczeństwa jest przewidziany, nie miałem sygnałów, żeby dodatkowe spotkania przeprowadzać – stwierdził, podkreślając, że na wyłożeniu planu pojawiła się tylko jedna osoba oprócz urzędnika.
- Od 2014 r. przewidziane były  w tym miejscu odnawialne źródła  energii. Najpierw wiatraki, potem w 2019 r. ta rada zamieniała na fotowoltaikę – dodawał.
Dużym przeciwnikiem inwestycji jest radny Robert Beśka. 
- Teren, na którym ma powstań inwestycja ma walory przyrodnicze i krajobrazowe – stwierdził 
- Przebiega tam jedne z najładniejszych szklaków rowerowych powiatu pajęczańskiego,  szlak przełomu Warty. W momencie, kiedy ta inwestycja powstanie,  praktycznie wytniemy ponad 5 km, cały szlak chyba będzie wytyczyć na nowo – zwrócił uwagę, że nieopodal jest Miedziowa Góra, jeden z nielicznych punktów widokowych na terenie powiatu.  
Jak stwierdził radny, mógłby się zgodzić na powstanie farmy na terenie należącym do cementowni, bo jest wielkości rzędu 20 ha i oddalone od malowniczej części gminy. Jego zdaniem ratusz nie podejmuje wystraczających działań, aby chronić walory estetyczne i przyrodnicze swoich terenów, w odróżnieniu od sąsiednich samorządów, które inwestują w ochronę dziedzictwa.
- Ja słyszałem głosy, że wielce mi walor przyrodniczy. Nie mamy innych i szanujmy to, co mamy – stwierdził, dodając, że raport ochrony środowiska mówi o gminie Pajęczno jako najbardziej zdegradowanej w województwie.  
- Mówimy o inwestycji, która w bardzo niewielkim stopniu ingeruje w środowisko – dowodził burmistrz Piotr Mielczarek. 
Piotr Czajkowski, prezes Solaru Warta zwracał uwagę, że kwestie środowiskowe będą szczegółowo omawiane podczas procedury środowiskowej. 
- Teren będzie zagrodzony, drogi będą dalej zachowane, wysokość zabudowy panelami fotowoltaicznymi nie przekroczy pięciu metrów, dodatkowo mogą być jeszcze obsadzona nasadzeniami krzewów – opisywał i podawał, że na terenach farm fotowoltaicznych są zakładane pasieki.
- Trzeba patrzeć  na pewne kwestie znacznie szerzej niż przez pryzmat przyrody, a pan skupia się na kwestii krajobrazowej – zwrócił się do Beśki Czajkowski. 
Swoja negatywną opinię postanowił wyrazić jeden z mieszkańców, Józef Nowak, który przedstawił się jako pszczelarz. Od razu zaznaczył, że nie da sobie „wciskać banialuk”.
- Dlaczego robicie to na klasie ornej? – pytał 
- Tu chcecie zabrać te użytki rolne?  Nie będziemy mieć 1/3 dostawy chleba z Ukrainy, nikt nie ugryzie kawałka szkła, wy dzierżawicie, żeby potem nie robić utylizacji. N 29 lat to bierzecie, a właściciel musi to zutylizować. Jeśli chodzi o pszczelarstwo, na pewno to promieniowanie jest dosyć duże, bo nie jest to obojętne dla otocznie – stwierdził, po czym wyszedł.
- Teraz w lustrach słonecznych mamy się przeglądać? Ten teren straci cały swój potencjał malowniczy i krajobrazowy – nie dawał za wygraną Beśka, dodając, że na tym terenie żyje też dzika zwierzyna. To mocno zirytowało Gałkę.
- A niech że pan je sobie sam hoduje we własnym ogródku i niech sobie pan na nie patrzy, jak je pan tak kocha (sarny, przyp. red.) – zwrócił się do Beśki. 
- Dlaczego ja mam je wypasać na własny koszt? – pytał, dodając, że zwierzyna powoduje u niego corocznie straty na kilkadziesiąt tys. zł. Wytknął też nieobecnemu Nowakowi dawny spór terytorialny. 
- Fotowoltaika  tak, w stronę Makowisk, w stronę cementowni owszem, zielone światło, wstanę i biję brawo, ale nie ostatni teren, nasze ostatnie płucko. W innych krajach nie używa się terenów rolniczych i rekreacyjnych pod fotowoltaikę – upierał się Beśka. 
Z kolei radny Jan Lewandowski zaznaczał, że woli farmę słoneczną na 100 hektarach, zamiast elektrowni jądrowej, która, jego zdaniem, miałaby powstać zamiast opalanej węglem. 
Marcin Krzak zwrócił uwagę Lewandowskiemu.
- Proszę nie wprowadzać radnych w błąd, bo nie decydujemy, czy tu będzie elektrownia atomowa czy fotowoltaika. 
W ten sam sposób zareagował Robert Sikora.
Beata Stawiak z kolei stwierdziła, że rolnicy swoim ekspansywnym działaniem bardziej zaszkodzą glebie niż elektrownia słoneczna. 
- Rolnik większą szkodę by zrobił temu miejscu niż ta elektrownia  - powiedziała.
Inwestorzy obliczyli, że gdyby elektrownia działała z pełną mocą i zajęła cały teren, do gminnej kasy mogłoby co roku wpływać ponad 1 mln zł z tytułu podatku. 
Gałka argumentował, że jak skończy się wojna, tereny klasy IV nie będą obsiewane z powodu braku opłacalności.
- Jak pan chce, to panu w ciągu pięciu minut znajdę rolników, którzy będą  chcieli uprawiać. 
Leszek Janeczek, przewodniczący rady, uważa, że plan zagospodarowania przestrzennego narusza przepisy.
- Jest to 115 hektarów przestrzeni, będzie to olbrzymia skala ok. 150 tys. paneli fotowoltaicznych – stwierdził i wyraził opinię, że powinny się odbyć jeszcze dodatkowe społeczne konsultacje. Przypomniał, że obszar Niwisk należy do najbardziej zdegradowanych. 
Ostatecznie ośmiu radnych poparło plan, który pozwala na budowę farmy fotowoltaicznej. Wojciech Beśka, Leszek Janeczek, Jadwiga Krysztofek i Elżbieta Kupiec zagłosowali przeciw a Robert Sikora i Ewelina Sołtysiak wstrzymali się od głosu.
 

Magdalena Lizurej
[email protected]

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości