Trzy pytania do Elżbiety Józefy Wyrembak, przewodniczącej Gminnej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w Mokrsku.
- Powszechnie komisja, której pani szefuje, postrzegana jest tylko jako instytucja, która kieruje osoby uzależnione od alkoholu na leczenie. A przecież nie to jest jej głównym celem. Proszę powiedzieć coś więcej na temat tej komisji i jej zadań…
- Gminną Komisję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych powołuje wójt. On też ustala liczbę jej członków oraz skład. U nas jest to dziewięć osób. Realizuje ona zadania w oparciu o przepisy wynikające z ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Każda taka komisja w kraju ma te same zadania, ale nie każda realizuje je jednakowo. Jedne skupiają się tylko na kontroli sklepów sprzedających alkohol, tego czy przestrzegają zasad i warunków sprzedaży, wydają zezwolenia na sprzedaż napojów alkoholowych i kierują na leczenie. Inne próbują robić coś więcej, czyli prowadzą też działalność w zakresie profilaktyki, bo na nią kładzie szczególny nacisk KCPU, czyli Krajowe Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom. Do zadań komisji należą również zwiększenie pomocy terapeutycznej i rehabilitacyjnej dla osób uzależnionych od alkoholu, aby ich nie pozostawiać samych sobie; udzielanie rodzinom tych osób pomocy prawnej i psychologicznej, a w szczególności ochrony ich przed przemocą, czy też prowadzenie różnych szkoleń dotyczących szkodliwości alkoholu, narkotyków i innych uzależnień.
- Kto może być członkiem komisji? Czy musi on spełniać specjalne warunki?
- To nie są osoby z przypadku, które nie wiedzą, o co chodzi. Każdy członek, by mógł wziąć udział w posiedzeniu, musi być wcześniej odpowiednio przeszkolony. Bo tam poruszane są sprawy bardzo delikatne. Wszyscy podpisują zobowiązania o rodo, o zachowaniu tajemnicy. Nowa osoba, która w naszej komisji jest od czerwca, też zaczęła od szkolenia. A teraz wyślemy ją na szersze, trzydniowe szkolenie. Ja w zeszłym roku, gdy zostałam powołana na przewodniczącą komisji, zaczęłam od pięciodniowego szkolenia z warsztatami dialogu motywującego, czyli jak rozmawiać z człowiekiem uzależnionym, którego zapraszamy do nas na spotkanie. Podobnych szkoleń w ubiegłym roku przeszłam jeszcze kilka. Dodatkowo teraz w lutym ukończyłam studia podyplomowe z profilaktyki i rozwiązywanie problemów uzależnień w społecznościach lokalnych. Bo jak mam coś robić, to muszę to umieć robić.
Ale wróćmy na moment do tego najbardziej stereotypowego wizerunku komisji, która kieruje na leczenie. Czy alkoholika można poddać leczeniu bez jego zgody?
- Jeśli komisja stwierdza szkodliwe skutki nadużywania alkoholu przez jakąś osobę na rodzinę, to wtedy kieruje ją na badania do biegłego. Jeśli biegły stwierdzi uzależnienie, wówczas komisja kieruje tę osobę na leczenie zamknięte lub ambulatoryjne, ale musi ona wyrazić na to zgodę. Natomiast, gdy w rodzinie jest przemoc, demoralizacja dzieci, bo zachowanie po alkoholu jest różne, jeśli panuje taka tyrania w rodzinie, to wówczas kierujemy wniosek do sądu, a sąd kieruje alkoholika na leczenie zamknięte. On musi je odbyć. Ale, jeśli pójdzie tam bez przekonania, że jest alkoholikiem, że może sobie z tym problemem poradzić, a tylko żeby je odfajkować, to nic ono nie da. Musi mieć wolę, żeby z tego wyjść.
- Dziękuję za rozmowę
Rozmawiała Ela Wodecka
Zobacz także:
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze