Jeszcze w 2020 r. radni z Pajęczna zgodzili się na podział Miejskiego Ośrodka Kultury i Sportu na dwie jednostki, odpowiedzialne za inne zadani. Powstał Miejski Ośrodek Kultury oraz Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji. Twory oficjalnie zaczęły działać od 1 stycznia 2021 r. Po niespełna trzech latach część radnych chce powrotu do starej formuły.
Zbyt małe zaangażowanie w obowiązki dyrektora MOSiR-u zarzuca Jarosławowi Gruszce jeden z radnych, Robert Sikora. Samorządowiec podczas ostatniego posiedzenia rady miejskiej optował za ponownym połączeniem gminnych jednostek. Wytknął Gruszce, że kluby skarżą się na niedociągnięcia MOSiR-u w mediach społecznościowych.
- Pan dyrektor tak nie do końca wykonuje swoje obowiązki należycie, według mojej oceny i oceny wielu innych mieszkańców – stwierdził Sikora.
- Myślę, że trzeba by powrócić do formuły sprzed rozdziału. Dyrektorów nam się narobiło, a do roboty nie ma nikogo.
Reklama
Radny uważa, że kierownik powinien pojawiać się podczas turniejów na obiektach, którymi zarządza. W ostatnim czasie dwa takie wydarzenia sportowe odbyły się w Makowiskach, a jedno w Pajęcznie.
- Ja dyrektora nie widziałem na żadnym, a jako administrator obiektu, chociaż powinien przyjść, zobaczyć czy coś się nie dzieje, czy nie rozrzucają butelek, no tak robi zarządca, a nie siedzenie w domu – sądzi Sikora.
- Ja wiem, że to jest sobota rano i pan dyrektor pewnie wiele ciekawszych zajęć ma – dodawał zgryźliwie.
Reklama
Jarosław Gruszka odpowiadał, że podczas turnieju w Pajęcznie w jego imieniu na terenie przebywał pracownik, z kolei o turniejach w Makowiskach miał się dowiedzieć niejako po czasie.
- Jak pan nie widział, skoro pan drukował dyplomy? – zastanawiał się radny.
Burmistrz Pajęczna Piotr Mielczarek niejako wtrącił się do dyskusji, zaznaczając, że prośba o wydrukowanie dyplomów, to jednak nie to samo co informacja a tym bardziej zaproszenie.
- Ja nie wiem, co pan robi przez całe dnie, skoro pan nie może projektu żadnego napisać na pozyskanie środków zewnętrznych, do sprzątania prosimy się w Makowiskach, przyjeżdża pani co cztery, co trz miesiące i to po kilkukrotnym telefonie – zarzuca radny Sikora.
Reklama
- To żebym przekazywał panu codzienni informacje co robię i czym się zajmuję, wydaj mi się trudne i skomplikowane, ale jeśli pana miałby taką wolę, to jakoś wybrniemy – odpowiadał mu Gruszka.
- Nigdy nie powiedziałem, że nie uczestniczę w pisaniu projektów. Wszystkie, które składa gmina w obszarze sportu powstają przy moim znaczącym udziale. Składa je gmina, bo ja, jako MOSiR, nie mogę – tłumaczył dyrektor.
Zdaniem Sikory, co do ponownego połączenia sportu i kultury pod skrzydłami jednego zarządcy, podzieliła radna Beata Stawiak. Uważa, że MOSiR poniósł zbyt duże nakłady na wydatki związane z wynagrodzeniami. Okazuje się, że wpływ na ostateczne kwoty za kilka ostatnich miesięcy miał fakt, że jeden z pracowników odszedł na emeryturę, pobrał odprawę, ponadto wypłacono mu nagrodę.
- Nie uważam, aby wynagrodzenia pracowników MOSiR były nad wyraz wyższe, niż pracowników MOK-u czy innych jednostek gminnych – podaje Gruszka.
Stawiak zastanawiała się, czy zamiast umów zleceń z osobami zajmującymi się przygotowaniem stadionów do rozgrywek, nie można by tych zadań powierzyć Miejskiemu Zakładowi Komunalnemu.
Zdaniem dyrektora takiej możliwości nie ma ze względów organizacyjnych, bowiem takie czynności jak nawadnianie trzeba wykonywać albo późno wieczorem, albo w nocy.
- Potrzebny jest też specjalistyczny sprzęt do koszenia, a koszenie murawy odbywa się przynajmniej raz w tygodniu - tłumaczył.
Reklama
- Chodzi również o utrzymanie porządku, malowanie linii. Do każdego obiektu jest jedna osoba w określonej ilości godzin, 60 w Makowiskach i 75 w Pajęcznie, ponieważ dochodzi jeszcze budynek. Panowie zgłaszają mi, że to nawet za mało godzin.
Zdaniem burmistrza Pajęczna podział się sprawdza. Obecnie to MOSiR zarządza stadionami, wcześniej zajmowali się tym gminni urzędnicy.
- Tak jak mówiłem od początku, powołanie MOSiRu nie wiązało się z tworzeniem nowego etat, dyrektor został oddelegowany do pracy z Urzędu Miejskiego, podobnie jak panie sprzątająca oraz pan, który teraz przechodził na emeryturę – przypominał Mielczarek.
Reklama
- Nie było też wcześniej jednostki, która zajmowałaby się dopilnowaniem, aby obiekty przygotowano do rywalizacji, meczów.
Dyskusję podsumował przewodniczący rady miejskiej, który życzył Gruszce udziału w sportowych imprezach jako uczestnik. Namawiał Sikorę, aby zaprosił dyrektora do drużyny oldboyów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze