Wczoraj WKS 1957 Wieluń zainaugurował swoje rozgrywki w Betcris IV lidze grupy łódzkiej, podejmując na Stadionie Miejskim w Wieluniu rezerwy Widzewa Łódź. Mimo ambitnej postawy, szczególnie w pierwszej połowie, drużyna przegrała 2:5. Spotkanie przyciągnęło na trybuny tłumy kibiców.
Dynamiczna pierwsza połowa
Mecz rozpoczął się dynamicznie, z Widzewem II Łódź szybko przejmującym inicjatywę. Już po 18 minutach łodzianie prowadzili 2:0, po golach Macieja Kazimierowicza i Daniela Gryzia. Wydawało się, że gospodarze mają niewielkie szanse na odwrócenie losów spotkania. Jednak podopieczni trenerów Szymona Lacha i Kamila Wiry pokazali charakter. W końcówce pierwszej połowy Igor Mikołajczyk i Jakub Kozica w przeciągu zaledwie dwóch minut (42’ i 44’) wyrównali stan meczu, wzbudzając euforię na trybunach.
Niestety, radość nie trwała długo. Tuż przed przerwą, w 48. minucie, Taras Kostevskyi zdobył bramkę na 3:2 dla łodzian, skutecznie „gasząc” entuzjazm gospodarzy.
Trudny początek drugiej połowy
Druga połowa rozpoczęła się koszmarnie dla WKS-u 1957 Wieluń. Już w pierwszej akcji po wznowieniu gry Maciej Kazimierowicz przelobował wysuniętego bramkarza Jakuba Pawełczyka, zdobywając swoją drugą bramkę w meczu i podwyższając prowadzenie Widzewa na 4:2 w 46 minucie spotkania. Zaledwie pięć minut później, Filip Przybyłek ustalił wynik na 5:2.
Od tego momentu, mimo optycznej przewagi gości, wieluńska drużyna zdołała ustabilizować swoją grę. Długimi fragmentami grając jak równy z równym z zespołem, który co sezon bije się o bezpośredni awans do III ligi. Taka postawa daje nadzieję na lepsze wyniki w kolejnych spotkaniach. Szansa na rehabilitację już za trzy dni. W wyjazdowym spotkaniu, w środę, wielunianie zmierzą się z Orkanem Buczek, o godzinie 19.00. Orkan Buczek to doświadczony zespół na poziomie 4-ligowych rozgrywek. Sezon 2024/2025 jest ósmym z rzędu rozgrywanym na tym szczeblu. Poprzednią kampanię ligową w 4 lidze Orkan zakończył na wysokiej, 7 lokacie z dorobkiem 50 punktów.
Trener Lach: „Cenne doświadczenie, ale jeszcze dużo pracy przed nami”
Po meczu trener WKS-u Szymon Lach nie ukrywał mieszanych uczuć. Chociaż docenił zaangażowanie swoich zawodników, szczególnie w pierwszej połowie, to wskazał na brak koncentracji i błędy indywidualne jako główne przyczyny porażki.
- Brak determinacji do końca, do ostatniego gwizdka sędziego, powoduje, że ostatecznie dostajemy trzecią bramkę do szatni w pierwszej połowie-skomentował Lach.
Wsparcie kibiców kluczowe dla drużyny
Niedzielny mecz pokazał, jak dużym zainteresowaniem cieszy się IV liga w Wieluniu. Stadion Miejski był wypełniony po brzegi, co dodatkowo zmotywowało zawodników.
- Zawsze te duże marki przyciągają tutaj w Wieluniu kibiców. Brakowało tego przez rok, gdzie graliśmy na poziomie Klasy Okręgowej, aczkolwiek też tutaj frekwencja była na dość wysokim poziomie. Natomiast myślę, że takie mecze są bardzo ciekawe dla kibiców. Z tego miejsca bardzo chciałbym podziękować w imieniu swoim oraz drużyny za tak liczne przybycie i wsparcie naszego zespołu kibicom zgromadzonym na Stadionie Miejskim przy ulicy Wojska Polskiego. Kibice są naszym dwunastym zawodnikiem, a im więcej ich na trybunach tym przyjemniej nam się gra. Również dla kibicowskiego oka strzelamy gole, staramy się grać ofensywnie, więc myślę, że w przekroju całego sezonu będzie to ciekawie wyglądało-komentował wsparcie kompletu kibiców na stadionie przy ulicy Wojska Polskiego-trener Lach.
Debiut nowych zawodników
We wczorajszym meczu ligowym od początku spotkania na lewej obronie zagrał debiutant w drużynie WKS-u, pozyskany w letnim okienku transferowym z rezerw pierwszoligowej Miedzi Legnica Kamil Müller. Ponadto na murawie, w trakcie spotkania z Widzewem pojawili się wszyscy piłkarze pozyskani przed nowym sezonem, a więc-Kamil Zorychta, Marek Koziol, Oliwier Jagiełła oraz Adrian Koch.
- Praca z nowymi zawodnikami cały czas trwa, analizujemy ich grę. Są u nas w drużynie, to znaczy, że sprawdzili się w meczach kontrolnych i to właśnie ich potrzebujemy. Co prawda na ten moment jeszcze nie w aż tak dużym wymiarze czasowym na boisku, ale liga jest długa. Siedemnaście spotkań w rundzie, kilka spotkań w Pucharze Polski, więc ta szeroka i co najważniejsze wyrównana kadra jest nam potrzebna. Druga sprawa to obciążenie boiskowe. Dziś mieliśmy idealny przykład szybkiej gry. To wymaga ode mnie, razem z trenerem Kamilem wcześniejszego reagowania jeśli chodzi o zmiany personalne podczas spotkań-podkreślił na zakończenie szkoleniowiec WKS-u 1957 Szymon Lach.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze