Reklama

Game over klubu. Wójt chciał dać 80 000 zł, klub nie chciał ich wziąć, bo to było za mało

Spór wokół MLKS Konopnica ma ciąg dalszy. Po burzy, jaką wywołał wpis klubu o rozwiązaniu drużyny seniorów i ostre stanowisko wójta Jacka Kurowskiego, głos zabrał prezes klubu Zbigniew Wlaźlak. W swoim oświadczeniu odniósł się do grafiki z wizerunkiem wójta, sprawy dotacji, zarzutów dotyczących rozliczeń, premii dla zawodników oraz przyszłości piłki nożnej przy Rzecznej 44.

Sprawa zaczęła się od komunikatu MLKS Konopnica, w którym poinformowano, że drużyna seniorów zostaje rozwiązana i nie wystartuje w sezonie 2026/2027. Klub napisał wówczas, że po 15 latach gry w klasie okręgowej znika z piłkarskiej mapy, a winą za taki stan rzeczy obarczył wójta gminy. Wpisowi towarzyszyła grafika, na której w satyryczny sposób przedstawiono wójta Jacka Kurowskiego jako grabarza klubu.

Wójt po rozmowie z dziennikarze portalu kulisy.net wydał oświadczenie, w którym stanowczo odrzucił taki obraz sprawy. W swoim stanowisku podkreślał, że gmina przyznała klubowi dotację w wysokości 80 tys. zł, ale MLKS z tego wsparcia nie skorzystał. Wskazywał też na trwającą analizę sprawozdania za rok ubiegły, potrzebę transparentnego wydatkowania środków publicznych oraz zapowiadał możliwość podjęcia kroków prawnych w związku z wykorzystaniem jego wizerunku i personalnymi atakami.

Reklama

Teraz do sprawy odniósł się prezes MLKS Konopnica Zbigniew Wlaźlak. Już na początku oświadczenia przyznał, że zarząd nie był autorem kontrowersyjnego wpisu i grafiki, ale bierze za nie odpowiedzialność.

”Jak już ktoś słusznie zauważył, Zarząd nie był autorem tego wpisu, ale zawodnicy klubu. Mimo to to właśnie my, a przede wszystkim ja jako prezes, bierzemy za niego odpowiedzialność i jestem gotów ponieść wszelkie konsekwencje” - napisał Zbigniew Wlaźlak.

Najważniejsza część oświadczenia dotyczy pieniędzy. Prezes klubu wyjaśnia, że w lutym MLKS złożył ofertę w konkursie na upowszechnianie sportu na kwotę 110 tys. zł. Do oferty miała być dołączona szczegółowa kalkulacja kosztów. Jednak gmina przyznała klubowi 80 tys. zł.

Reklama

Według Wlaźlaka od początku klub sygnalizował, że taka kwota nie wystarczy do prawidłowego funkcjonowania. Prezes twierdzi, że klub posiada korespondencję prowadzoną w tej sprawie z Urzędem Gminy.

„ (…) Nie podpisaliśmy umowy i całe pierwsze półrocze funkcjonowaliśmy wyłącznie dzięki własnym środkom finansowym. Jednocześnie informowaliśmy urząd, że w przypadku niezwiększenia dotacji będziemy zmuszeni wycofać wszystkie nasze drużyny z rozgrywek w nowym sezonie. Dlatego obecne zdziwienie niektórych osób jest dla mnie niezrozumiałe” - pisze prezes MLKS Konopnica.

Reklama

Wójt wskazywał, że klubowi przyznano 80 tys. zł, ale klub tych pieniędzy nie podjął. Prezes odpowiada, że środki były niższe niż wnioskowane i od początku miały być niewystarczające. Innymi słowy: obie strony mówią o tej samej dotacji, ale inaczej oceniają jej znaczenie. Dla gminy to była realna pomoc w granicach możliwości budżetowych. Dla klubu - kwota za mała, by utrzymać działalność na zakładanym poziomie.

Zbigniew Wlaźlak odniósł się także do informacji o rzekomym nierozliczeniu ubiegłorocznej dotacji. Według prezesa w połowie stycznia klub złożył kompletne sprawozdanie merytoryczno-finansowe, co miało zostać potwierdzone pieczęcią z datą Urzędu Gminy. Jak twierdzi, do tej pory klub nie został poinformowany o nieprawidłowościach, nie był wzywany do uzupełnień, poprawek ani do zwrotu całości lub części dotacji.

Reklama

W oświadczeniu pojawia się również wątek spotkania z władzami gminy. Prezes informuje, że ustalono dwa możliwe terminy. Od początku miał jednak sygnalizować, że pierwszy z nich będzie dla niego bardzo trudny ze względu na pracę za granicą. Według relacji Wlaźlaka dwie godziny później skarbnik klubu został wezwany do Urzędu Gminy po odbiór pisma wyznaczającego właśnie ten pierwszy termin.

„Czy był to przypadek? Każdy może odpowiedzieć sobie na to pytanie sam” - kontestuje prezes.

Kolejny temat to premie dla zawodników. W komentarzach pod wcześniejszymi wpisami pojawiały się sugestie dotyczące pieniędzy wypłacanych piłkarzom. Wlaźlak stanowczo zaprzecza, by na ten cel przeznaczano środki z dotacji gminnej.

Reklama

„Chcę jasno podkreślić, że z dotacji gminnej NIGDY nie została przeznaczona na ten cel nawet jedna złotówka” – zapewnia.

Prezes tłumaczy, że premie miały być finansowane z prywatnych pieniędzy osób, które chciały nagrodzić zawodników za pracę i zaangażowanie. W tym fragmencie oświadczenia używa najmocniejszego tonu, podkreślając, że nikt nie będzie decydował za prywatne osoby, na co wydają własne pieniądze.

Wlaźlak odniósł się również do zarzutów dotyczących gry zawodników spoza gminy. Przyznał, że kilka lat temu sytuacja wyglądała lepiej, ale w ostatnich latach zmieniła się na niekorzyść. Jako przyczynę wskazał sześcioletnią przerwę w szkoleniu młodzieży.

Reklama

„To jest mój największy błąd i mam odwagę mówić o tym otwarcie” - napisał szef MLKS Konopnica.

Według niego klub liczył, że za trzy lata pierwsi wychowankowie zasilą pierwszy zespół. Teraz, wobec decyzji o wycofaniu drużyn, ta perspektywa stanęła pod znakiem zapytania.

W końcowej części oświadczenia prezes przypomniał, że zarząd przez 20 lat pracował społecznie na rzecz klubu. Przyznał, że po drodze popełniono błędy, ale wyraził przekonanie, że dobrych decyzji i działań było więcej.

Najbardziej emocjonalny fragment dotyczy samego końca historii przy Rzecznej 44. To tam przez lata funkcjonował klub, który dla wielu mieszkańców był czymś więcej niż tylko drużyną piłkarską. Był miejscem spotkań, lokalnej rywalizacji, wychowania kolejnych zawodników…

Reklama

„Najbardziej boli mnie jednak to, że przygoda z Rzeczną 44 dobiega końca właśnie w takich okolicznościach. Smutne jest to, że ktoś, kto nie dołożył nawet najmniejszej cegiełki do budowania ponad 50-letniej historii naszego Klubu, doprowadza dziś do jego upadku” - napisał Zbigniew Wlaźlak.

Na ten moment w sprawie pozostają dwie zasadniczo różne narracje. Wójt Jacek Kurowski podkreśla, że gmina przyznała klubowi 80 tys. zł dotacji, a klub z niej nie skorzystał. Wskazuje też na konieczność działania zgodnie z prawem i zasadami gospodarowania pieniędzmi publicznymi. Prezes MLKS odpowiada, że klub wnioskował o 110 tys. zł, przyznane 80 tys. zł było niewystarczające, a o możliwym wycofaniu drużyn urząd miał być informowany wcześniej.

Reklama

Spór wyszedł już daleko poza samą kwotę dotacji. Dotyczy także sposobu komunikacji, wzajemnego zaufania, rozliczeń, odpowiedzialności za szkolenie młodzieży i przyszłości klubu z ponad 50-letnią historią. Najbardziej konkretna informacja pozostaje jednak taka: drużyna seniorów MLKS Konopnica ma nie wystartować w sezonie 2026/2027.

Dla piłki w Konopnicy to moment graniczny. Dla jednych - konsekwencja decyzji władz gminy i niewystarczającego finansowania. Dla drugich - efekt tego, że klub nie przyjął przyznanej dotacji i nie podjął rozmów w sposób, który mógłby doprowadzić do rozwiązania. M

Reklama

- Klub mógł przecież przyjąć te pieniądze, a o brakującą kwotę zawalczyć. Ogłosić jakąś zbiórkę, pofatygować się do sponsorów – komentuje mieszkaniec gminy Konopnica (nazwisko do wiadomości redakcji).

- Osobiście wpłaciłbym jakąś drobną kwotę i wiem, że wielu przedsiębiorców i mieszkańców też by nie odmówiło. A tak, klub się obraził, nie wziął pieniędzy. Wójt nie znalazł żądanej przez klub kwoty w budżecie i nastąpił game over klubu. Szkoda – kończy nasz rozmówca.

Miejsce zdarzenia mapa Wieluń
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości