19-latek nie zatrzymał się do kontroli drogowej, a ucieczkę zakończył... w polu. Szybko okazało się, dlaczego młody mężczyzna chciał uniknąć konsekwencji.
W czwartek, 26 czerwca policjanci przejeżdżali przez ul. Aleksandrowską w Łodzi. Zauważyli pojazd bez włączonych świateł mijania, dlatego postanowili skontrolować kierowcę. Mimo wyraźnych sygnałów dźwiękowych i świetlnych, kierowca rozpoczął ucieczkę. Jechał Seatem m.in. ulicą Limanowskiego, następnie Zawiszy Czarnego, Marysińską, Warszawską, Strykowską w kierunku miejscowości Sosnowiec.
Stróże prawa podjęli pościg. W pewnym momencie kierujący utracił panowanie nad pojazdem wypadł z drogi, przejechał przez rów i wjechał w grunt rolny. Dwóch mężczyzn wybiegło z auta i zaczęło biec w kierunku lasu. Na nic się zdały ich zamiary, gdyż po kilku minutach byli już w rękach łódzkich stróżów prawa – dwóch 19-latków zostało zatrzymanych.
- Kierujący swoje zachowanie tłumaczył strachem przed konsekwencjami, ponieważ nie miał prawa jazdy. Ponadto badanie alkomatem wykazało w jego organizmie ponad promil alkoholu. Pasażer z kolei był w szoku i zrobił to samo co kierujący. Jak się okazało chwilę przed pościgiem kierowca Seata spowodował kolizję na ulicy Palki w Łodzi. Uderzył w tył oczekującego na zmianę świateł Forda, po czym uciekł z miejsca zdarzenia - informuje asp. Kamila Sowińska, rzecznik prasowa Komendy Miejskiej Policji w Łodzi.
Podejrzany usłyszał zarzuty niezatrzymania się do kontroli drogowej oraz kierowania pojazdem pod wpływem alkoholu, za co grozi mu teraz kara do pięciu lat więzienia. Dodatkowo odpowie też za popełnione wykroczenia podczas ucieczki.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze