Reklama

A nad głową fruwają motyle – wystawa w Pajęcznie

Wystawa żywych motyli w Pajęcznie przyciągnęła do Miejskiego Ośrodka Kultury młodszych i starszych miłośników fruwających kolorowych stworków. Największą atrakcją okazała się możliwość spotkania z motylami z bliska. Nie chodziło o oglądanie ich zza szyby. Owady były niezwykle towarzyskie i siadały ludziom na dłoniach, ramionach, włosach i nosach.

Wystawa żywych motyli gościła w Pajęcznie 9 i 10 września. Opiekun motyli Sebastian Gryboś oprowadzał zwiedzających po specjalnie przygotowanym namiocie, opowiadając z pasją ciekawostki, przedstawiając fakty i obalając mity na temat życia motyli.

Jednym z mitów jest przekonanie, że motyle mają na skrzydłach pyłek.

- To nie jest pyłek. Tak naprawdę to są łuski – delikatne blaszki pokrywające skrzydła motyla i chroniące go przed obrażeniami mechanicznymi. Dzięki temu motyle mają też swoje barwy – pięknie mieniące się, metaliczne i opalizujące połyski. Większość motyli tymi kolorami po prostu nas uwodzi – opowiada Sebastian Gryboś.

Reklama

Kolejny temat do dyskusji to długość życia motyli. Często słyszy się, że to tylko jeden dzień. I tu szczegółowych wyjaśnień udziela fachowiec.

- Niestety, w przypadku niektórych gatunków to prawda. Przeważnie jednak długość życia motyla liczy się w tygodniach – od jednego do czterech. Oczywiście są też wyjątki, żyjące po dwa, trzy miesiące. Nasze europejskie motylki hibernują i dlatego żyją nawet po dziewięć czy dziesięć miesięcy. Tropikalne są niestety trochę słabsze – wyjaśnia opiekun wystawy.

W Pajęcznie można było ujrzeć z bliska różnorodne gatunki motyli. Nad głowami gości fruwały m.in. pazie: szmaragdowy, cytrynowy czy paź nazywany potocznie „latającym szalem”. Pięknie prezentowały się też motyle z rodziny rusałkowatych, np. Morpho peleides zwany cesarzem.

Reklama

Ciekawostką były też motyle nazywane pieszczotliwie przez opiekuna „arcyksiążętami”. To owady z widocznym dymorfizmem płciowym – można odróżnić samca od samicy, co nie u wszystkich gatunków jest takie oczywiste. Ogromne zainteresowanie wzbudzał tzw. indonezyjski liść, który sztukę kamuflażu opanował do perfekcji. Ten ciekawy motyl występuje tylko w Indonezji i nie sposób odróżnić go od liścia, dopóki nie poruszy się.

Na wystawie zainstalowano też przeszklony inkubator. Tu można było śledzić na żywo procesy przeobrażania się motyla i przekonać się na własne oczy, że każda poczwara może stać się pięknością.

Reklama

- W zależności od gatunku, poczwarki różnią się między sobą. Różnice wynikają też z fazy czy etapu rozwoju – opowiada Sebastian Gryboś i zwraca uwagę na jasnozieloną poczwarkę, z której właśnie wyłazi Morpho peleides.

– Coraz bardziej prześwitująca poczwarka to znak, że już jest bliżej niż dalej – dodaje z uśmiechem.

Zaraz po wyjściu z poczwarki motyl nie jest gotowy do funkcjonowania. Jego skrzydła są zwinięte i pogniecione, a zatem musi trochę posiedzieć sobie w spokoju i przysłowiowo „rozprostować kości”.

Reklama

- Motyl musi skrzydła rozprostować,  doprowadzić do odpowiednich rozmiarów, usztywnić i wysuszyć. Ten proces trwa zwykle około dwóch do sześciu godzin. Wszystko zależy od rozpiętości skrzydeł – tłumaczy Sebastian Gryboś.

Na wystawie motyli w Pajęcznie rozmiar nie miał znaczenia. Z gracją i klasą prezentowały się zarówno te ogromne, jak i całkiem malutkie. Największy model obecny na „wybiegu” miał skrzydła o rozpiętości ok. 16 cm, a jednak do największego na świecie jeszcze mu brakuje niemal drugie tyle. Z kolei najmniejszy osobnik podczas wystawy w Pajęcznie to motylek o skrzydłach dwucentymetrowej rozpiętości.

Miejsce zdarzenia mapa Wieluń
Czytaj nas w Google
Dodaj do Google
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości