Reklama

Anomalie pogodowe w pajęczańskim i wieluńskim. Co nas jeszcze czeka?

Tegoroczne lato negatywnie zaskoczyło wiele osób. Zamiast upałów i bezchmurnego nieba – chłód, intensywne opady i lokalne podtopienia. Przekonali się o tym m.in. mieszkańcy powiatu pajęczańskiego, gdzie grad stłukł płody rolne na polach. Tylko w ostatnim tygodniu w pajęczańskim i wieluńskim strażacy mieli pełne ręce roboty, choć – jak podkreślają – nie doszło do sytuacji ekstremalnych. Synoptycy jednak nie mają dobrych wieści: takie lato może stać się nową normą.

Tylko od poniedziałku w powiecie pajęczańskim strażacy wyjeżdżali do zdarzeń związanych z pogodą aż 13 razy. Większość dotyczyła wypompowywania wody z posesji i usuwania połamanych konarów.

 – Nie odnotowaliśmy oberwań chmur, jak we wrześniu ubiegłego roku w sezonie powodziowym, gdy interwencji było znacznie więcej.  Lipiec był mniej gwałtowny, choć bardziej deszczowy niż ubiegłoroczny. Wtedy było wyraźnie spokojniej, ale w poprzednich latach zdarzały się intensywne burze czy ulewy - mówi st. kpt. Kamil Bieś, oficer prasowy PSP w Pajęcznie.

Reklama

W podobnym tonie wypowiadają się strażacy z Wielunia. W tym tygodniu PSP Wieluń odnotowała 11 zdarzeń związanych głównie z silnym wiatrem i opadami deszczu. Mimo lokalnych utrudnień - nie mówi się o katastrofalnych skutkach. Jest jednak wiele małych tragedii, które dotykają lokalnych rolników.

- Straszna jest ta pogoda. Słońce świeci, a z nieba pierze grad. Wszystko zniszczył. Buraczek jest tak podziurawiony, że żal patrzeć. Zboża leżą, warzywa wbite w ziemię. Tragedia! W życiu nie widziałam takiego gradu. Człowiek pracuje cały rok i w jednej chwili wszystko traci - komentuje mieszkanka Strzelec Wielkich, która doświadczyła ostatniego gradobicia. 

Reklama

Tegoroczny lipiec klasyfikuje się z temperaturami poniżej normy, a w wielu miejscach suma opadów przekracza trzymiesięczną średnią Skąd taka zmiana w letniej aurze? 

– Przyzwyczailiśmy się do ciepłych, stabilnych lat, ale w rzeczywistości tak bywało wcześniej. Obecna sytuacja wpisuje się w naturalne konsekwencje zmian klimatycznych – wyjaśnia Agnieszka Prasek, rzecznik prasowy i synoptyk IMGW.

Ekspertka tłumaczy, że jedną z przyczyn są zaburzenia tzw. jet-streamów, czyli prądów strumieniowych nad Atlantykiem.

Reklama

– Gdy różnice temperatur między Arktyką a równikiem maleją, prądy te słabną i falują, co prowadzi do anomalii pogodowych – tłumaczy. – Skutkiem są lokalne powodzie błyskawiczne, gwałtowne burze, grad czy naprzemiennie pojawiające się okresy suszy i opadów.

A co nas czeka dalej? Według przedstawicielki Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej - nawet do połowy sierpnia temperatury powinny być nadal poniżej normy, a pogoda – deszczowa.

– Poprawa możliwa jest dopiero pod koniec miesiąca. Wtedy spodziewamy się wyraźnego wzrostu temperatur i znacznie mniejszych opadów. Prognozy długoterminowe wskazują, że druga połowa sierpnia może być cieplejsza i bardziej słoneczna – zapowiada Prasek.

Reklama

Choć trudno mówić o poważnych skutkach tegorocznej aury, eksperci nie mają złudzeń – zmiany w klimacie będą się pogłębiać. Letnia pogoda coraz częściej będzie zaskakiwać – i to niekoniecznie w przyjemny sposób.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 01/08/2025 17:11
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości