Reklama

Bobry do odstrzału!?

Kilka tygodni temu na łamach „Kulis …” pisaliśmy o pozytywnych aspektach działalności bobrów. O tym, że te zwierzęta są pożyteczne, przekonywał Marek Jednak, wójt gminy Strzelce Wielkie. A co jeśli bobrów jest za dużo i zamiast pomagać sieją spustoszenie? – Trzeba je odstrzelić – odpowiada Gabriel Orzeszek, wójt sąsiedniej gminy Sulmierzyce.

W Strzelcach Wielkich bobry, póki co, uchodzą za bardzo pożyteczne zwierzęta. Włodarz gminy niedawno stanął w ich obronie na łamach „Kulis …”, prezentując ich pozytywne efekty bytowania.
- Poprzez budowę bobry magazynują wodę, co przyczynia się do podwyższenia i stabilizacji wód gruntowych, i utrzymania większej wilgotności na danym terenie – tłumaczył Marek Jednak, wójt gminy Strzelce Wielkie.
- Tamy bobrowe przeciwdziałają powodziom w okresie silnych opadów. W okresie suszy spiętrzona woda zapewnia w miarę stały przepływ. Sprzyja to rozwojowi życia biologicznego na naszym terenie – zauważył.
Ale nie wszyscy włodarze cieszą się z działalności bobrów, bo gdy jest ich za dużo, stają się sporym problemem. Tak jest w sąsiedniej gminie Sulmierzyce, gdzie gryzonie wyrządziły wiele szkód, a końca ich destrukcyjnej działalności nie widać.
Przedstawiciele Koła Łowieckiego  „Szarak” z Nowej Wsi, w gminie Sulmierzyce, nie ukrywają, że bobry stały się dużym problemem. Próbują zabezpieczać drzewa w obrębie zbiorników wodnych, owijając pnie czarną folią, ale i to nie pomaga. Bobry są sprytniejsze niż mogłoby się komukolwiek wydawać.
- Jest ich bardzo dużo. Drzewa tną na okrągło – mówi Józef Kopka, prezes Koła Łowieckiego  „Szarak”.
- One niszczą nawet drogi. Mieliśmy kilka choinek posadzonych na naszym Kopcu, zrobiły sobie tamę i wszystko zniszczyły.
Kopka zauważa, że w ostatnich latach nastąpiła udana reintrodukcja bobra europejskiego. Zwierzęta rozmnożyły się na dużą skalę, a ich działalność zaczęła być kłopotliwa. Na potwierdzenie swoich słów, prezes  „Szaraka” wysyła reporterów do Winku, Eligiowa i Dygudaju.
I rzeczywiście przy zbiornikach wodnych nie brakuje zniszczeń, które ewidentnie są sprawką bobrów. Zwierzęta najwyraźniej postanowiły po swojemu urządzić okolicę. Wycinają sporo drzew, niszczą zagospodarowany teren. Prezes koła łowieckiego uważa, że gdy jest ich za dużo, będą się zwalczać, ciąć między sobą, kaleczyć się do upadłego.
- Mięso z bobra jest jadalne, jak opisywał to słynny kucharz w  „Łowcu”. Ale trzeba badać je na włośnicę – instruuje Józef Kopka.
Ale czy w Sulmierzycach lub okolicy znajdą się amatorzy mięsa z bobra? 
- Nie wiem jak podejdą do tego koledzy. Ale bobry prócz mięsa mają także cenne futro – mówi szef koła łowieckiego. 
- Myśmy jeszcze do bobrów nie strzelali, ale teraz jest taka konieczność – twierdzi Józef Kopka.
9 kwietnia do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Łodzi, gmina Sulmierzyce wysłała wniosek o odstrzał bobrów na jej terenie.
- Czekamy na decyzję dyrektora regionalnego w tej sprawie – mówi Justyna Urbańska, kierownik referatu ochrony środowiska i zagospodarowania przestrzennego Urzędu Gminy w Sulmierzycach.
- Problem z bobrami mamy od dwóch lat. Wcześniej to były jakieś pojedyncze sygnały. W tym roku, po inwentaryzacji zbiorników, okazało się, że bobry spowodowały dużo zniszczeń w obrębie dwóch zbiorników wodnych. W związku z tym złożyliśmy wniosek o ich odstrzał – informuje Urbańska.
Nigdy wcześniej gmina Sulmierzyce nie wnioskowała o odstrzał bobrów na jej terenie. Ale też nigdy nie było ich aż tak dużo.

Sławomir Rajch
[email protected]

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości