W Wierzchlesie m.in. na ulicach Olewińskiej, Łąkowej oraz w Przycłapach oddana została do użytku kanalizacja sanitarna. Protokół odbioru podpisano we wtorek 30 maja. Mieszkańcy mogą składać już wnioski o podłączenie.
Pierwszy etap kanalizacji Wierzchlasu miał miejsce w latach 2019 – 2021. Skanalizowano wtedy około 80 procent tej miejscowości, która znajduje się na obszarze aglomeracji, czyli tam, gdzie zabudowa jest gęsta, a na jeden kilometr sieci przypada co najmniej 120 mieszkańców. Nie zrobiono wtedy ulic Częstochowskiej i Skotnickiej, ponieważ część osób nie wyraziła zgody na przejście przez swoje działki. Ale później, już po zakończeniu prac, a niektórzy nawet w ich trakcie, zmienili zdanie i stwierdzili, że też chcą, by ich posesje podłączone były do sieci. Doprojektowano więc brakujące odcinki i zrealizowano kanalizację, ale już jako etap trzeci. Natomiast odcinki ulic Olewińskiej i Łąkowej, które leżą już poza aglomeracją oraz część Przycłap — od drogi powiatowej w stronę Wierzchlasu — to etap drugi tego dużego zadania. Miał on być skończony do grudnia 2022 r., ale to się nie udało.
- Na ulicy Olewińskiej wynikł problem tak zwanego spągu kamiennego – wyjaśnia wójt Leszek Gierczyk.
- Na odcinku około pięćdziesięciu metrów pojawiła się tu skała, której nie ujawniły wcześniejsze odwierty. Wymagała ona zastosowania specjalistycznych maszyn do jej kruszenia. Odwierty geologiczne, które miały sprawdzić, jaki jest grunt, robiono co kilkaset metrów, a ta skała znalazła się pomiędzy nimi – tam, gdzie się jej nie spodziewaliśmy. To spowodowało przedłużenie się okresu realizacji i przesunięcie terminu zakończenia na ten rok. Uzyskaliśmy na to zgodę urzędu marszałkowskiego.
Reklama
Ponieważ te prace nie były uwzględnione w dokumentacji projektowej, gmina musiała dołożyć do inwestycji 30 tysięcy złotych.
We wtorek 30 maja podpisany został protokół odbioru kanalizacji wykonanej w drugim etapie. Mieszkańcy mogą już podłączać do niej swoje domostwa.
- Sieć doprowadzona jest do granicy każdej działki – tłumaczy Leszek Gierczyk.
- Natomiast odcinki kanalizacji na swoich posesjach wykonują już sami mieszkańcy. O warunki tego podłączenia występują do nas jako inwestora sieci.
Kanalizacja wykonana w ramach drugiego etapu kosztowała około 3,5 mln zł.
- Otrzymaliśmy tu dofinansowanie z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich w wysokości dwóch trzecich tej inwestycji – mówi wójt.
- Natomiast jedna trzecia to wkład własny gminy.
I dodaje, że jeśli chodzi o Wierzchlas to po odbiorze ostatniej inwestycji do skanalizowania pozostały jeszcze końcówki ulic Łąkowej i Piechowskiej oraz Sportowa.
- Na zrobienie końcówek tych dwóch ulic, mamy już podpisaną umowę i będzie ona zrealizowana jeszcze w tym roku – informuje wójt Gierczyk.
- I wtedy zostanie nam w Wierzchlesie jeszcze ulica Sportowa. Mamy na nią wykonaną dokumentację techniczną i będziemy ją chcieli robić już jako ostatnią w tej miejscowości. Gdy rozpoczynaliśmy projektowanie kanalizacji to na Sportowej był tylko jeden budynek, a teraz jest ich więcej. Natomiast jeśli chodzi o Przycłapy, trwa projektowanie kanalizacji dla dalszej części wsi – w stronę Mierzyc.
Reklama
Dobiega również końca kanalizowanie Kraszkowic. Teraz kończą się prace na ulicy Łąkowej. Po ich zrealizowaniu pozostaną tylko fragmenty wioski o rozproszonej zabudowie, do których doprowadzanie sieci jest nieekonomiczne.
Również w bardzo wysokim stopniu skanalizowany jest Krzeczów. Są tu już tylko nieliczne gospodarstwa niekorzystające z sieci. Pozostałe miejscowości w gminie są przed kanalizacją. Dla Przywozu, Kamiona i Toporowa zlecone jest wykonanie dokumentacji projektowej. Prace nad nią już się toczą.
Problemem, przed którym stają władze gminy, są części miejscowości o bardzo rozproszonej zabudowie – czy ciągnąć do nich sieć, czy też z powodów ekonomicznych uwzględnić inne rozwiązanie.
- Chcemy tam mieszkańcom zaproponować przydomowe oczyszczalnie ścieków albo pomoc przy wywozie nieczystości, jeśli posiadają szczelne szamba – mówi Leszek Gierczyk.
Teraz na terenie gminy wywozem ścieków zajmuje się czterech przedsiębiorców, ale ludzie skarżą się na wysokie ceny tych usług. By nie dopuścić do ich nadmiernego wzrostu, gmina kupiła ciągnik i beczkę asenizacyjną i będzie świadczyła usługi w tym zakresie. Beczka już stoi na placu, a niebawem ma tu również dojechać ciągnik.
- Z tym że będziemy wykonywać je tylko tam, gdzie nie ma możliwości podłączenia się do kanalizacji – wyjaśnia wójt.
- Natomiast, gdzie jest kanalizacja i można się do niej podłączyć, a tego jeszcze nie uczyniono, to za wywóz ścieków, niestety, trzeba będzie płacić więcej. Jako gmina na naszych usługach nie będziemy zarabiać. Chcemy tylko, żeby ceny były bardziej przyjazne mieszkańcom.
Beczka ma pojemność 6,5 tysiąca litrów i wyposażona jest we wskaźnik napełnienia. Każdy korzystający z usługi będzie wiedział, ile nieczystości do niej trafiło i za ile będzie musiał zapłacić. Ścieki wywożone będą do oczyszczalni w Krzeczowie.
Aby uniknąć wywożenia nieczystości na pola, gmina prowadzić będzie kontrolę szamb. Najpierw w miejscowościach, gdzie jest kanalizacja, a mieszkańcy swoich domów do niej nie podłączyli, a od przyszłego roku również na terenach, gdzie kanalizacji jeszcze nie ma.
- Prawo nakłada na nas obowiązek przeprowadzania takich kontroli – tłumaczy wójt Gierczyk.
- Chodzi o to, aby ścieki trafiały do oczyszczalni. Oceniam, że teraz na sześć i pół tysiąca mieszkańców, trzy tysiące, czyli blisko połowa ludzi ma możliwość podłączenia się do kanalizacji. Chcemy ten poziom jak najszybciej zwiększyć i to jest dla nas priorytet i bardzo liczymy tu na fundusze unijne. Nasza gmina w znacznym stopniu położona jest w parku krajobrazowym lub w jego otulinie. Ludzie oczekują, że będzie tu czysto, że żywność i woda pitna będą coraz lepszej jakości.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze