Reklama

Cepeliada wróciła do kalendarza!

Kolejna Cepeliada w Sulmierzycach przeszła do historii, zapisując się na jej kartach złotymi zgłoskami. Dla miłośników dobrej zabawy nie brakowało niczego. Na scenie prócz gwiazd wielkiego formatu takich jak zespół De Mono z Andrzejem Krzywym przy mikrofonie, zaprezentowali się lokalni artyści – dzieci i młodzież z terenu gminy. A o podniebienia gości zadbały m.in. panie z kół gospodyń i gminnych stowarzyszeń.

Po dwuletniej przerwie, w sobotę, 4 czerwca, Cepeliada wróciła do kulturalnego kalendarza gminy Sulmierzyce. Przerwa w organizacji wydarzenia, wymuszona była sytuacją pandemiczną. Na szczęście, jak mówią organizatorzy – wracamy do normalności.
Stało się już tradycją, że imprezę rozpoczynają swoimi występami najmłodsi artyści. Najpierw wystąpiły maluchy z Publicznego Przedszkola w Sulmierzycach. Swoje umiejętności wokalne i taneczne na wielkiej scenie zaprezentowały też przedszkolaki z Dworszowic Pakoszowych i Bogumiłowic. Po popisach najmłodszych, na scenie pojawiła się szkolna młodzież, a potem zespoły taneczne i studio wokalne, działające przy Gminnej Bibliotece Publicznej w Sulmierzycach. Również w bibliotece swoje próby ma Orkiestra Dęta Gminy Sulmierzyce – oczywiście i jej występu nie zabrakło na tegorocznej Cepeliadzie.
Ale zanim orkiestra zagrała pierwszy „kawałek” na scenie pojawili się gospodarze imprezy – Anna Szydłowska, sekretarz gminy a zarazem zastępca wójta, wraz z Tadeuszem Kruszyńskim, przewodniczący Rady Gminy.
- Chcę podziękować wszystkim, którzy zaangażowali się w przygotowanie tej imprezy, a także tym, którzy prezentują się dziś na naszej scenie – mówiła podczas powitania Anna Szydłowska.
Tadeusz Kruszyński, uzupełniając wypowiedź przedmówczyni, zaakcentował miejsce, w jakim pierwszy raz zorganizowano Cepeliadę.
- Mamy przyjemność gościć państwa na nowym obiekcie. Już dziś możemy podziwiać nową strzelnicę sportową wraz z bogatym zapleczem – mówił Kruszyński.
- Możecie państwo już dziś zobaczyć jak ten obiekt wygląda, a w przyszłości postrzelać – dodał.
Prawdziwą ucztę polskich smaków przygotowały stowarzyszenia i koła gospodyń, działające na terenie gminy. Panie ze stowarzyszenia „Dobra Wola” z Woli Wydrzyna raczyło gości aromatyczną zupą serową, łazankami i rybą z warzywami w zalewie octowej. Na tym stoisku można było spróbować także chleba ze swojskim smalcem i ogórkiem małosolnym.
- Wszystko się rozchodzi błyskawicznie. Boimy się, że nam braknie – śmieje się Agnieszka Staszczyk ze stowarzyszenia „Dobra Wola”.
Agata Kurzynoga ze stowarzyszenia „Nasze Piekary” podkreśla, że przygotowanie stoiska kulinarnego na imprezę plenerową „to nie jest takie hop”.
- To są trzy dni zasuwania. Czwartek, piątek i dziś sobota – wylicza.
- W jeden dzień trzeba upiec placki. W drugi ugotować zupę i zrobić pasztety. A dziś to wszystko wyłożyć i częstować – opowiada Agata Kurzynoga, szefowa stowarzyszenia, zaznaczając że niebawem organizacja całkowicie przeistoczy się w Koło Gospodyń Wiejskich w Piekarach, które właściwie już funkcjonuje.
Członkinie Koła Gospodyń Wiejskich w Sulmierzycach jak zwykle zwarte i gotowe do działania, częstowały przy swoim stoisku niecodziennymi daniami.
- Mamy pyszną babę ziemniaczaną z boczkiem, z kiełbasą i sosem. Mamy zupę gulaszową, chleb ze smalcem w dwóch gatunkach i pyszne ciasta – wymienia prawie jednym tchem Ewa Wojciechowska z Koła Gospodyń Wiejskich w Sulmierzycach.
A pani co przygotowywała z tych dań?
- A wszystko po trochu – odpowiada Wojciechowska.
- We wszystkim mieszkała po trochu – wtrąca żartobliwie prezes koła Justyna Szpąder.
Pięknie wyglądające, a jeszcze lepiej smakujące przekąski – roladki z różnym nadzieniem, a także zupę serową z pulpecikami, chłopski kocioł, krokiety i wiele innych smakołyków, przygotowały specjalnie na Cepeliadę panie ze stowarzyszenia „Razem Łatwiej” z Dworszowic Pakoszowych.
- Jesteśmy tu na stoisku w trzy, ale dużo więcej osób przy tym pracowało – zaznacza Lidia Małecka, członkini stowarzyszenia „Razem Łatwiej”.
Gdy pracowite panie rozczęstowały już wspaniałym jadłem wszystkie „głodne brzuszki”, nie czekały ani chwili. Poszły pod scenę, by tam wysłuchać koncertu Poparzonych Kawą Trzy, a potem grupy De Mono…
Dużym zainteresowaniem, w trakcie tegorocznej imprezy, cieszyły się wystawy, przygotowane przez Stowarzyszenie „Moto Pasjonat” z Sulmierzyc. Tym razem, prócz starych i nowych motocykli, na oglądających czekały samochody z duszą – prawdziwe cacka motoryzacyjne.
- Przystąpili do naszej organizacji nowi członkowie, którzy mają w swoim posiadaniu zabytkowe samochody i chcieli je pokazać – mówi Tomasz Gwoździk, prezes stowarzyszenia „Moto Pasjonat” w Sulmierzycach.
- Nasze stowarzyszenie się rozrasta i poszerza horyzonty – akcentuje, dodając że w „Moto Pasjonacie” w Sulmierzycach jest miejsce dla wszystkich, którzy kochają motoryzację, niezależnie od tego jakie mają pojazdy.
Zabytkowe samochody, które można było zobaczyć w Sulmierzycach, są nie tylko zarejestrowane, ale całkowicie sprawne.
W 1972 roku w Stanach Zjednoczonych wyprodukowano piękny wóz – kremowego Lincolna Continental. Od grudnia ubiegłego roku, jego właścicielem jest Jacek Kałędkiewicz z Sulmierzyc.
- Ja przy nim nie robiłem nic, otarłem kurze na kanapach – opowiada z uśmiechem pasjonat zabytkowych samochodów.
A dlaczego zainwestował w stary wóz, zamiast kupić coś nowoczesnego?
- Nowy samochód może mieć każdy, a taki tylko wybrani – argumentuje Jacek Kałędkiewicz i z dumą zasiada za kierownicą, odsłania ukryte światła wozu i odpala maszynę.
- Chodzi jak złoto – komentuje, stojący obok, prezes Gwoździk.
Jacek Kałędkiewicz przyznaje, że w dalekie trasy się wozem nie wybiera – samochód pali średnio 25 litrów na sto kilometrów.
- Najczęściej jeżdżę nim z synem na lody – rzuca uśmiechnięty właściciel 50-letniego Lincolna.
Zarówno motocykle jak i zabytkowe samochody chętnie oglądali zarówno starsi jak i dzieci. Ci drudzy jeszcze bardziej interesowali się atrakcjami mini wesołego miasteczka – tam nie brakowało emocji, a dzieci dosłownie tryskały radością.
***
Utarło się, że Cepeliada lubi deszcz. Już podczas pierwszej edycji z nieba „lało jak z cebra”. W trakcie kolejnych edycji także nie brakowało atmosferycznych przebojów. Tym razem jednak, nawet pogoda była idealna. Delikatny deszczyk, pokropił jedynie w przerwie technicznej, między występami „Poparzonych Kawą Trzy” a „De Mono”.

Sławomir Rajch
[email protected]

Reklama

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości