Ogrom śmieci zalegających na cmentarzu w Działoszynie oburza. Kto jest odpowiedzialny za tę sytuację? Ksiądz proboszcz, firma wywożąca odpady, gmina, czy ludzie odwiedzający groby bliskich? A może wszyscy po trochu…
W redakcji rozdzwoniły się telefony od mieszkańców zgłaszających problem. Czytelniczki szczególnie podkreślają, że na peryferiach cmentarza powstało swoiste składowisko śmieci. Na dodatek część z nich ma być po kryjomu spalana przez grabarza…
- Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że faktycznie na cmentarzu są kontenery w miarę systematycznie opróżniane – mówi mieszkanka Działoszyna (nazwisko znane redakcji).
- Kiedy jednak wejdzie się głębiej w stronę lasu to już ujrzymy masakryczny widok. Tam pan grabarz przechowuje całe stosy śmieci, głównie uschniętych wiązanek i wieńców, które następnie „po cichu” spala na zlecenie księdza, aby zaoszczędzić na kosztach wywozu.
Są tam nie tylko wiązanki, ale właściwie wszystko co popadnie, łącznie z plastikowymi wkładami.
- Cmentarz jest po prostu zaniedbany. Owszem, są zrobione alejki, pozornie coś się dzieje. Jednak gołym okiem widać, że po pierwsze nie ma wystarczającej ilości miejsc i kontenerów na odpady, a po drugie brakuje osoby, która by o to dbała. Brzydko jest po prostu. A jeśli się to przełoży na ilość pieniędzy wpłacanych jednemu księdzu, to staje się przerażające – skarży się działoszynianka.
- Proboszcz uważa, że nie ma na to kasy, że to chyba gmina powinna… A taką kasę trzepie na pogrzebach i opłatach za wszystko, że te śmieci powinny znikać w mgnieniu oka – pisze do redakcji inna wierna z działoszyńskiej parafii.
Winą za zaistniałą sytuację rozmówczynie reporterki „Kulis …” obarczają proboszcza parafii p.w. św. Marii Magdaleny w Działoszynie i miejscowego grabarza. Ale czy słusznie?
- Nie zgłaszałabym tego tematu, gdyby nie to, że zapłaciłam grabarzowi za posprzątanie wiązanek z grobu, a następnego dnia leżały poza ogrodzeniem cmentarza. Przecież ktoś mógł pomyśleć, że ja je tam wyrzuciłam - uzasadnia zasygnalizowanie sprawy.
Rzeczywiście cmentarz pozostaje pod zarządem parafii i to w jej gestii leży podpisywanie i egzekwowanie umowy z firmą wywożącą śmieci. Co zatem na to ksiądz proboszcz, który powinien dbać o odpowiednio częsty wywóz śmieci z parafialnego cmentarza?
Proboszcz parafii p.w. św. Marii Magdaleny w Działoszynie ks. Jan Skibiński odpiera zarzuty. Na dowód, że zaniedbania w wywozie odpadów nie są prawdą, proboszcz podaje, że tylko w grudniu wywieziono łącznie 24 kontenery. Ponadto zaznacza, że były lata, w których łączny koszt wywozu śmieci przekraczał 70 tys. zł rocznie. Dlatego parafia zdecydowała się na zmianę firmy, a głównym kryterium jej wyboru stało się obniżenie kosztów niemal o połowę.
- Jakie to niby ogromne opłaty za pogrzeby stosuję? Cena za tzw. pokładne jest taka sama jak wszędzie i wynosi 300 zł. Tymczasem za sam wywóz wieńców, po jednym pogrzebie, musimy zapłacić ok. 500 zł – twierdzi ks. Jan Skibiński.
- Kontenery są opróżniane systematycznie, dwa razy w miesiącu. Problem pojawia się w okolicach święta zmarłych oraz w okresie Bożego Narodzenia i końca roku. W tym czasie ludzie wykonują prace porządkowe wokół grobów swoich bliskich, a tym samym ilość śmieci znacznie wzrasta. To również czas, gdy firmy wywożące odpady są dosłownie zawalone pracą i nie wszędzie mogą dotrzeć na czas. Chciałbym liczyć na trochę wyrozumiałości parafian w tym okresie – akcentuje proboszcz.
W kwestii udziału gminy w pozbywaniu się śmieci z terenu cmentarza ks. Jan Skibiński i burmistrz Działoszyna Rafał Drab są zgodni - oświadczają, że to leży w zakresie obowiązków parafii.
- Administratorem cmentarza nie jest urząd gminy. Każda parafia zarządzająca cmentarzem ma podpisaną umowę na wywóz odpadów – zwięźle komentuje Rafał Drab.
Spore emocje budzi także góra śmieci usypana pod murem cmentarza. Tu nie ma kontenerów na odpady, a zatem nie jest to miejsce przeznaczone na ich wyrzucanie. Dla niektórych jednak to żaden argument. Teoretycznie mogliby przejść kilka metrów dalej do pojemników, ale te zwykle są zapełnione, więc wybierają inne miejsca.
- Jeśli są kontenery, to dlaczego ludzie nie pójdą wyrzucić śmieci w tym miejscu, tylko rzucają je tuż przy cmentarzu, za przysłowiowym płotem. Ja tego po prostu nie rozumiem Jest mi z tego powodu najzwyczajniej po ludzku przykro, ale cóż mogę na to poradzić – z żalem mówi ks. Jan Skibiński.
Może dlatego, że kosze są pełne… Choć oczywiście usprawiedliwiać nie można, szczególnie tych, którzy bezczelnie wyrzucają pod cmentarzem swoje śmieci z domu.
- Są niestety tacy ludzie, którzy potrafią przywieźć i wyrzucić pod cmentarzem całe worki własnych bytowych odpadów. Wśród tych śmieci wielokrotnie znajdowały się, na przykład, zatrważające ilości zużytych pampersów – relacjonuje Marian Gołda, grabarz.
- Kiedyś to nawet jeden przywiózł rozebraną szopę. Zrobił sobie rozbiórkę i tu zwalił te dechy z papą i wszystkim innym – wspomina Gołda.
- Beztroska i brak odpowiedzialności niektórych ludzi naprawdę nie mieszczą się czasem w głowie. Mimo to, po chrześcijańsku, po prostu wybaczamy. Zależy nam, żeby i wokół cmentarza było czysto. Dlatego w miarę możliwości i porozumienia z firmą odbierającą odpady, staramy się jak najczęściej usuwać i te śmieci – dodaje proboszcz Jan Skibiński.
- Warto też zauważyć, że problem nadmiaru śmieci podkreślają zwłaszcza odwiedzający cmentarz sporadycznie – trzy razy w roku: na Boże Narodzenie, Wielkanoc i święto zmarłych. Rzeczywiście tych śmieci jest wtedy bardzo dużo. Bo ludzie tłumnie przychodzą, robią porządki, dbają o groby bliskich – i tu nie ma się czemu dziwić. Nie znaczy to jednak, że tak jest na co dzień – podkreśla ks. Skibiński.
Z tym z pewnością nie zgodzą się zgłaszające problem kobiety, które odwiedzają groby bliskich kilka razy w tygodniu. A jak jednomyślnie podkreślają – problem był od dawna. I rzeczywiście „Kulisy …” podejmowały ten temat w poprzednich latach najmniej dwukrotnie.
Przedstawiciele parafii myślą o zastosowaniu dobrych praktyk tak jak w innych miastach, gdzie są np. regały na używane znicze szklane do ponownego wykorzystania. Taki pomysł już się pojawił.
- Wiem, że takie rozwiązania są stosowane z powodzeniem na innych cmentarzach – mówi ks. Jan Skibiński.
- Dlatego próbowaliśmy eksperymentalnie wprowadzić je również u nas. Wtedy jednak znów pojawił się problem: gdzie to postawić? Ludzie mówili: „dobra myśl, ale na pewno nie przy naszym grobie”. Pozostaje nam w tej chwili tylko apelowanie o zmianę pewnych zachowań. Są parafianie z zupełnie odmiennym podejściem. Zabierają swoje śmieci do domów, segregują je i uważają, że tak po prostu powinno być – podpowiada duchowny.
Być może monitoring cmentarza rozwiązałby problem. Tu jednak pojawia się nieśmiertelne pytanie: kto za to zapłaci?
Kto faktycznie odpowiada za stosy odpadów na działoszyńskim cmentarzu? Mieszkańcy oskarżają parafię, proboszcz i pracownicy cmentarza - mieszkańców, a hałda śmieci rośnie. Zapewne prawda jak zwykle leży pośrodku. A na to wszystko co dzieje się na cmentarzu patrzy z góry ukrzyżowany Jezus Chrystus, posadowiony pomiędzy kontenerami. Widok smutny i wymowny.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jaki problem przekazać cmentarz gminie. Więcej czasu będzie miał ksiadz na nawracanie i modlitwę. Nie będą też mieli ludzie pretensji do proboszcza. Cmentarz jest tam naprawdę zaniedbany
Jaki problem przekazać cmentarz gminie. Więcej czasu będzie miał ksiadz na nawracanie i modlitwę. Nie będą też mieli ludzie pretensji do proboszcza. Cmentarz jest tam naprawdę zaniedbany