Deszcz, czerwona kartka, piłkarska walka o każdy metr boiska i szarpanina – tak wyglądały pierwsze na poziomie Klasy Okręgowej derby gminy Pajęczno. W Makowiskach Zawisza pokonał miejscowy Płomień 1:2, a o wyniku zdecydowały charakter, determinacja i chłodna głowa w końcówce. Na trybunach – tłumy i nerwy, na boisku – prawdziwe sportowe starcie z dreszczykiem zakończone 9 żółtymi kartonikami i jedną czerwoną kartką.
Tuż przed 14.00 w niedzielne popołudnie w Makowiskach deszcz uderzał o dachy aut, a mimo to tłumy kibiców z parasolami ciągnęły w stronę stadionu przy ulicy Szkolnej 43 albo na nim już były. Nie kilkadziesiąt, a nawet kilkaset osób chciało zobaczyć kto w derbach gminy Pajęczno będzie górą – Płomień Makowiska tenera Bogusława Okrzesika czy może Zawisza Pajęczno, podopieczni Grzegorza Bondara. Wśród widzów nie zabrakło też władz miasta: burmistrza Dariusza Tokarskiego i wiceburmistrza Wojciecha Beśki. Obecni byli także starosta powiatu pajęczańskiego – Paweł Sikora oraz Adam Nowak, Wiceminister Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Atmosfera spotkania? Gęsta jak powietrze przed burzą.
Już pierwsze minuty zwiastowały, że nie będzie to mecz dla ludzi o słabych nerwach. Po jednym ze starć Roman Chaliuk odepchnął Patryka Rogalińskiego, a ten padł na murawę. Nerwy, krzyki, pierwsze spięcia – i to dopiero początek. Pierwsza połowa nie przyniosła jednak bramek. Więcej było walki wręcz niż czystej piłki, ale mecz trwa 90 minut, i ten kto wyszedł zbyt wcześnie naprawdę ma czego żałować.
Po przerwie gospodarze ruszyli z animuszem. Już pięć minut po wznowieniu gry w drugiej połowie, w 50. minucie Carlos Pumarejo huknął z dystansu i piłka wpadła do bramki strzeżonej przez Oliviera Kotylę. Piękne uderzenie i eksplozja radości w Makowiskach! Ale jak się okazało tylko na chwilę.
Dziesięć minut później (60.minuta) Zawisza wyrównał z rzutu karnego, który pewnie wykorzystał Bartosz Wilkoszewski. Warto jednak wspomnieć o wcześniejszej sytuacji gdy Bartosz Wuszt dosłownie wybił piłkę z linii bramkowej ratując tym samym Zawiszę przed stratą drugiego gola. Jak się później okazało to była interwencja na wagę punktów, gdyby gospodarze strzelili na 2:0 kto wie jakby się ten mecz potoczył w dalszej części. Tym większe słowa uznania dla obrońcy Zawiszy.
Panie Wuszt interwencja meczu jak nic! I to nic właśnie, że Pumaejro nawinął pana w polu karnym jak Włoch makaron na widelec... koledzy z zespołu mają za co dziękować!
Kiedy emocje zaczynały sięgać zenitu, Patryk Taranek wykorzystał moment zawahania w obronie Płomienia i trafił na 1:2 w 79. minucie. Goście wyszli na prowadzenie, którego nie oddali już do końca choć ostatnie minuty przyniosły prawdziwy chaos.
Sędzia główny Mateusz Janecka w końcówce meczu całkowicie stracił kontrolę nad wydarzeniami. Po uderzeniu w twarz, Pumarejo oddał rywalowi i zobaczył czerwoną kartkę. I choć jego reakcja była niewłaściwa – pytanie dlaczego sędzia nie zareagował na pierwszy punkt zapalny tej sytuacji pozostaje bez odpowiedzi. Doszło do przepychanek, żółtych kartek i krótkiego zamieszania, które udzieliło się także... trybunom.
Część kibiców niestety przesadziła z emocjami – doszło do przepychanek i wymiany zdań poza boiskiem. Na szczęście dzięki obecności policji i straży w związku z derbami o którą zadbali gospodarze z prezesem klubu Grzegorzem Kapuścińskim na czele sytuacja szybko została opanowana.
Po ostatnim gwizdku piłkarze obu drużyn podali sobie ręce, a gospodarze w pięknym geście zaprosili rywali z Pajęczna na wspólną pizzę, bo mimo emocji szacunek i sportowa postawa to wciąż najważniejsze wartości.
Po meczu trener Zawiszy, Grzegorz Bondar nie ukrywał zadowolenia.
– Zdawaliśmy sobie sprawę przed spotkaniem w jakiej jesteśmy sytuacji, jednocześnie mając na uwadze sytuację naszego rywala. Wiedzieliśmy jak bardzo ten mecz jest istotny i że to zwycięstwo pozwoli nam złapać świeżego powietrza w płuca i z optymizmem patrzeć na dwa kolejne spotkania – powiedział szkoleniowiec Zawiszy Pajęczno w rozmowie z portalem Kulisy.net.
Dzięki zwycięstwu Zawisza dopisał do swojego konta kolejne trzy punkty. Dzięki temu ma w dorobku siedem punktów i zrównał się ich liczbą z Płomieniem Makowiska oraz TS Janiszewice. Walka o utrzymanie w Decathlon Klasie Okręgowej zapowiada się niezwykle pasjonująco, a niedzielne derby tylko dolały oliwy do ognia w tej rywalizacji.
To, że piłkarzom na boisku czasem puszczają nerwy to nic dziwnego, nawet to, że dadzą sobie "po razie", w końcu jesteśmy na meczu piłkarskim podczas którego na murawie biega 22 facetów i testosteron aż buzuje – nie zaś w teatrze, ale na litość boską! To, że "leją się" wasi nie znaczy, że wy kibice macie robić to samo. Weźcie pod uwagę, że na meczu są dzieci i ludzie starsi. Więcej zrobicie dla swoich piłkarzy dopingując ich i zagrzewając do walki w kulturalny sposób niż ganiając się i okładając po trybunach.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze