30 września miał być radosnym dniem dla rodziny Pawełoszków z Rząśni. Tego dnia Damian obchodziłby 23 urodziny. Radosnego święta jednak nie będzie. 8 marca chłopak zmarł w niewyjaśnionych dotąd okolicznościach. Ponad pół roku po tragicznej śmierci syna rodzice nadal nie wiedzą jak doszło do tragedii. Śledztwo trwa, lecz nie przynosi konkretnych odpowiedzi.
25 września, niemal siedem miesięcy od tragicznej śmierci Damiana Pawełoszka z Rząśni, w Kozłówkach (gm. Szczerców, pow. bełchatowski), w miejscu, gdzie uczestnicy dramatycznych zdarzeń w nocy z 7 na 8 marca zostali zatrzymani przez policję oraz przy maszcie, gdzie znaleziono ciało Damiana, przeprowadzono czynności procesowe.
Rodzice i przyjaciele Damiana spodziewali się eksperymentu procesowego, mającego wykazać czy fizycznie możliwe jest, żeby chłopak wdrapał się na maszt telekomunikacyjny i spadł w miejscu, gdzie znaleziono jego ciało. Z masztu miał być zrzucony manekin. Eksperyment nie został przeprowadzony. Miejsce miała wizja lokalna pod nadzorem prokuratora.
Uczestnicy czynności najpierw udali się na miejsce, gdzie tej nocy zatrzymał się policyjny pościg za autem z chłopakami. Świadkowie opowiedzieli swoje wersje zdarzeń. Następnie dokonano oględzin miejsca, gdzie znaleziono ciało Damiana i masztu, z którego miał spaść lub skoczyć. Czynności polegały m.in. na ułożeniu manekina, zmierzeniu odległości, zrobieniu zdjęć i sprawdzeniu czy da się wejść na drabinkę. Na maszt nikt nie wchodził.
Rodzice Damiana, biorący udział w oględzinach, rozmawiają z reporterką portalu kulisy.net po zakończeniu czynności.
- To jest nierealne. Policjanci cały czas twierdzą, że wszystko wykonywali zgodnie z prawem. Człowiek od pani prokurator wszedł tylko na drabinkę i stwierdził, że da się wejść i zejść. Ale przecież na maszt nie wchodził – mówi mama Damiana Agnieszka Pawełoszek.
- Nic z tego nie wynika. Zrobili to, co „Kulisy…” już parę miesięcy temu. Wiemy teraz tyle, ile wiedzieliśmy na początku. To śledztwo nie daje żadnych postępów. Nic nie wiadomo. Nic się nie ruszyło. Jak było tak jest – nie kryje rozgoryczenia tata Damiana Dariusz Pawełoszek.
Kolejna kwestia, w której brak konkretów, to ponowna sekcja zwłok.
- Miała być ekshumacja, ale chyba nie będzie. Prokurator powiedziała nam, że to zależy od biegłych, ale już coś tam mówiła o oddaleniu wniosku – mówi Agnieszka Pawełoszek.
- Niczego ta wizja nie wyjaśniła. Czy on w ogóle wszedł na ten maszt? A może ktoś go potrącił na drodze i tutaj podrzucił?
- Próbowałam zapytać policjantkę, która przyjechała tu, kiedy znaleziono Damiana, dlaczego nas nie powiadomili, to się oburzyła: Tak od razu to się nie da! Co pani myśli? I zaraz wstawiła się za nią pani prokurator, że to nie jej wina, że nie mam prawa mieć pretensji i to są oskarżenia nieuzasadnione – rozkłada ręce Agnieszka Pawełoszek.
- A na pytanie prokuratora – dlaczego policjanci nie odgrodzili wtedy terenu – odpowiedzieli, że przecież w polu to jest… - dodaje tata Damiana.
Na miejscu oględzin pojawili się też policjanci biorący wówczas udział w interwencji. Jeden z nich, Arkadiusz M. wciąż przebywa na zwolnieniu lekarskim.
- Z tego, co podsłuchałem, to podobno wkrótce ma wrócić do służby – mówi Dariusz Pawełoszek.
Na pytanie reporterki „Kulis…” o to, czy dojdzie do eksperymentu procesowego i czy manekin będzie zrzucany z masztu, jeden z uczestników czynności odpowiada spontanicznie: - A kto by tam wszedł…
Bliscy Damiana wciąż zbierają pieniądze na pokrycie kosztów biegłych i dojście do prawdy o jego śmierci.
Link do zbiórki: Zrzutka: Zbieramy na dojście do prawdy o śmierci Damiana Pawełoszka | Kacper Kluska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Prokuratura kryje policję.W kraju panuje dziadostwo i kolesiostwo.Reka rękę myję.Cierpia niewinni.
Prokuratura kryje policję.W kraju panuje dziadostwo i kolesiostwo.Reka rękę myję.Cierpia niewinni.
Prokuratura kryje policję.W kraju panuje dziadostwo i kolesiostwo.Reka rękę myję.Cierpia niewinni.
Prokuratura kryje policję.W kraju panuje dziadostwo i kolesiostwo.Reka rękę myję.Cierpia niewinni.