Miejscy radni z Wielunia zgodzili się na sprzedaż prawie 13,5 hektarów ziemi w okolicy węzła Jodłowiec. Burmistrz Paweł Okrasa zapewnia, że inwestycje w tym rejonie planuje polska sieć supermarketów, która ma stawiać tu swoje centrum dystrybucyjne. Samorządowcy liczą na wpływy z podatków od nieruchomości, kilkaset miejsc pracy i rozwój regionu. I choć jeszcze nie doszło do transakcji, burmistrz już ogłosił, na co chce wydać pieniądze ze sprzedaży.
Około 450 tys. zł za hektar planują skasować wieluńscy samorządowcy za teren inwestycyjny w pobliżu węzła Jodłowiec. Przypomnijmy, że plany przeznaczenia tego obszaru pod strefę sięgają jeszcze lat 2011-14 czyli rządów burmistrza Janusza Antczaka. Kiedy zamierzenia budowy północnej obwodnicy Wielunia się skonkretyzowały, samorząd zaczął skupować ziemię rolną. W latach 2014-18 gmina jeszcze ziemi dokupiła. W 2015 r. z kolei ówczesna rada miejska uchwaliła miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, który umożliwiał inwestowanie na tym obszarze. W kolejnych latach do planu były wprowadzane zmiany.
Jak informuje burmistrz Paweł Okrasa pierwsze informacje o tym, że polski gigant jest zainteresowany tym terenem trafiły do gminy w 2019 r. Od tego czasu odbyło się wiele spotkań i rozmów z przedstawicielami firmy. Ostatecznie inwestor zwrócił się z oficjalnym wnioskiem o wystawienia terenu na sprzedaż. Z gminą już poczynił uzgodnienia odnośnie przyłączy wody i kanalizacji. Przedsiębiorstwo zwróciło się też do Urzędu Miejskiego o zgodę na zrzut wody opadowej do sieci kanałów, ale jej nie uzyskało.
- Zostali poinformowali, że muszą mieć zbiornik na swoim terenie – podaje Paweł Okrasa.
Z operatu szacunkowego wynika, że obecna wartość gruntu to ok. 45 zł/m2. Gmina liczy więc, że do kasy trafi około 6 mln zł ze sprzedaży 15 ha. Skorzystać na transakcji mają też właściciele okolicznych terenów, bowiem sieć potrzebuje około 20 ha gruntów. Pozostałe 5 ha w obszarze zainteresowania firmy znajduje się w prywatnych rękach. Właściciele zgarną na transakcji zapewne kwoty wyższe niż samorząd.
- Na podstawie rozmów z przedstawicielami inwestora, jak i na podstawie rozmów z mieszkańcami w Jodłowcu i Sieńcu wiem, że są entuzjastycznie nastawieni – twierdzi burmistrz.
Okrasa planuje do czasu rozstrzygnięcia przetargu wydzierżawić teren firmie, aby mogła poczynić przygotowania do budowy. Centrum dystrybucyjne ma liczyć sobie 45 tys. m2, a prace znajdzie tam nawet 400 osób.
Za pieniądze ze sprzedaży ziemi burmistrz obiecuje budowę ronda u zbiegu ulic: Kochelskiego, Krakowskie Przedmieście, Warszawskiej i Głowackiego a także budowę ulic: Wschodniej, Lelewela, Barwnej, Chłopickiego i Sowińskiego na osiedlu Bojarówka. Dodatkowo chce z tych środków sfinansować zakup skokochronu dla Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Wieluniu oraz udzielić dotacji do zakupu aparatu ultrasonograficznego dla wieluńskiego szpitala.
Część radnych nie kryje obaw, czy wszystko pójdzie tak gładko, jak obiecuje burmistrz Wielunia.
- Jeżeli radni nie wyrażą zgody na tę sprzedaż, uznam, że działacie na niekorzyść gminy, blokując rozwój naszej małej ojczyzny – stwierdził ostro radny Paweł Walczybok.
Swoich obiekcji nie kryła Anna Dziuba-Marzec, która jest zdania, że tematem zgody na sprzedaż gminnych działek powinna się zająć już nowa rada miejska.
- Kłamcy nie wierzy się nawet wtedy, gdy mówi prawdę – kwituje radna obietnice Okrasy i przypomina, że burmistrz zapędził się z informacją o możliwości dzierżawy gruntu przez przedsiębiorcę, bo ta ziemia swojego dzierżawcę już ma.
Reklama- Jestem za tym, żeby sprzedać, ale żeby się nowy burmistrz pochylił – stwierdziła, jednak jej wniosek nie spotkał się z przychylnością większości członków rady.
Radny Robert Kaja boi się z kolei, że ostatecznie burmistrz będzie mieć otartą furtkę, aby teren sprzedać taniej, niż wynika to z operatu szacunkowego. Jeśli w pierwszym terminie przetargu otwartego nie pojawi się bowiem oferent gotowy zapłacić tyle samo lub więcej, ile chce gmina, szef ratusza ma możliwość zmniejszenia ceny wywoławczej.
- Nie ma słowa nie, zobaczymy czy to się uda zrealizować – trzyma kciuki Kaja.
- Mam nadzieję, że w razie czego pan burmistrz nie skorzysta z art. 67 ust. 2 o gospodarce nieruchomościami i nie obniży ceny, bo to już w razie czego pan burmistrz będzie decydował.
Tak właśnie stało się z częścią działek po byłej cukrowni, gmina ostatecznie teren sprzedała poniżej pierwotnej kwoty.
Okrasa nie zakłada tym razem takiego scenariusza.
- Nie planujemy sprzedać tych gruntów poniżej 45/m2 czyli 450 tys. zł/ha – powtarza.
Reklama
Samorządowcy oprócz jednorazowej korzyści w postaci zastrzyku gotówki po sprzedaży gruntów liczą na regularne dochody z podatku od nieruchomości. Wpływy są szacowane nawet 1,2 do 1,5 mln zł. Gmina będzie musiała jednak zbudować drogi na tym terenie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze