Kraszkowice przygotowują się do dużych zakupów. Mieszkańcy chcą kupić lodówkę i dwa namioty biesiadne. Przeznaczą na to grant sołecki w wysokości 15 tys. zł, który otrzymali w tym roku z Urzędu Marszałkowskiego w Łodzi.
- To już trzeci nasz grant – rozpoczyna Barbara Żołędziewska, sołtys Kraszkowic. - Za pierwszy zrobiliśmy siłownię napowietrzną w naszym parku koło szkoły. Za drugi, otrzymany w 2019 roku, kupiliśmy drewnianą altanę, która stanęła w pobliżu siłowni. Wtedy wystarczyło nam jeszcze na grill. Ponieważ jest tam również plac zabaw dla dzieci, powstał w ten sposób w parku taki minikompleks rekreacyjny. Miejsce idealne, bo nie jeżdżą tamtędy żadne samochody.
Obecny grant mieszkańcy postanowili wykorzystać inaczej. Członkinie stowarzyszenia „Kraska”, czy tamtejsi strażacy w okresie wiosenno – letnim uczestniczą w różnych imprezach plenerowych . Są to m. in. dożynki.
- I wówczas nasze stowarzyszenie przygotowuje stoisko z ciastem, wędlinami, bigosem i innymi potrawami - mówi dalej Barbara Żołędziewska. - Ale, gdy jest ciepło, to mamy problemy z ich przechowywaniem. I wtedy bardzo przydatna będzie duża lodówka z licznymi półkami, na których te wszystkie rzeczy można poukładać i w ten sposób, w bezpiecznym, chłodnym miejscu, trzymać nawet przez kilka godzin. Teraz mamy tylko jedną niewielką chłodnię, w której tej żywności nie można pomieścić. Lodówka rozwiąże nam kłopot. Można będzie w niej również przechowywać różne napoje, bo ludzie często chcą schłodzone. Dlatego tak bardzo zależy nam na tej lodówce. Strażakom też się ona przyda.
Oprócz tego, mieszkańcy chcą kupić na potrzeby wsi dwa namioty biesiadne. Kraszkowice posiadają już jeden podobny namiot, który świetnie się sprawdza. Nic zatem dziwnego, że marzą im się następne.
- Takie namioty są dobre na każdą pogodę – uśmiecha się pani sołtys. - Można się tam schronić przed słońcem, a jeszcze bardziej, gdy zaczyna padać. A nawet tylko usiąść tam i coś zjeść to prawdziwa rewelacja. Do tej pory, jak brakowało takich namiotów, to musieliśmy je pożyczać. Ale chcemy mieć swoje. Nie wiemy tylko, czy na to wszystko starczy pieniędzy. Jak robiliśmy w lutym kosztorys do wniosku, to mieściliśmy się w tej kwocie. Wszystko jednak podrożało i będziemy musieli znaleźć w miarę jakieś dobre oferty. A jeśli brakłoby pieniędzy z grantu, to albo dopłacimy, albo kupimy tylko jeden namiot.
Nowe nabytki znajdą miejsce w remizie, gdzie już przechowywane są garnki, talerze potrzebne na różnego rodzaju imprezach. Znajduje się tam również siedziba „Kraski”.
Sołtys Żołędziewska podkreśla, że bardzo jej zależy, aby ten nowy zakup służył całemu społeczeństwu wsi. Ona też jest autorką wniosku o grant sołecki.
- Ale przy jego tworzeniu i przesyłaniu do urzędu marszałkowskiego bardzo dużo pomagały mi panie z naszego urzędu gminy – podkreśla. - A to, co za grant kupimy, to wspólna decyzja „Kraski” i strażaków. Teraz najważniejsze, żeby się w tych piętnastu tysiącach złotych zmieścić.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze