Reklama

Ile małżeństw, tyle życiowych scenariuszy

Aż 25 małżeńskich par z gminy Mokrsko w piątek, 16 lipca, świętowało pięćdziesiątą pierwszą lub pięćdziesiątą drugą rocznicę ślubu. Z tej okazji jubilaci prezydenckie medale i życzenia odbierali w sali Domu Kultury w Ożarowie.

Szacowni jubilaci to: Krystyna i Jan Abramowiczowie, Anna i Kazimierz Antończykowie, Jolanta i Stefan Bartelowie, Gabriela i Edward Chłodni, Janina i Stanisław Chłodowie, Zofia i Zygmunt Dzięciołowie, Maria i Piotr Gaiccy, Anna i Zdzisław Gruszkowie, Maria i Zygmunt Kryściakowie, Wanda i Wacław Łuczakowie, Zdzisława i Marian Majchrowscy, Zofia Leja- Mielczarek i Stanisław Mielczarek, Halina i Waldemar Moczulewscy, Zofia i Leon Musiałowie, Helena i Wiesław Pietrzakowie, Grażyna i Wiesław Pilarscy, Teresa i Lucjan Presiowie, Zenona i Stanisław Spychałowie, Józefa i Piotr Stachulcowie, Alojza i Wojciech Szańcowie, Krystyna i Józef Wieczorkowie, Lucyna i Eugeniusz Więckowscy, Teresa i Stanisław Włodarczykowie, Halina i Lesław Woszczykowie oraz Teresa i Jerzy Zadworni. Ponadto do tego grona należą też Henryka i Tadeusz Bereszkowie, Zofia i Stefan Jurczykowie, Stefania i Stanisław Krawczykowie oraz Halina i Ryszard Pietrasowie, którzy nie mogli dotrzeć na uroczystość. 
Pary te na ślubnym kobiercu stanęły w 1969 r. lub w 1970 r. 
- Gmina Mokrsko jubileusz pożycia małżeńskiego organizuje co dwa lata – mówi Mariola Cichla, kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Mokrsku prowadząca uroczystość złotych godów.
- Pary, które gościliśmy dzisiaj, powinny zostać odznaczone już w ubiegłym roku. Ale, ze względu na pandemię, musieliśmy przełożyć tę uroczystość na 2021 rok.
Spotkanie rozpoczęła Amelia Zwiech piosenką „To co mam” z repertuaru Anny Jantar.  A po niej wieluński poeta Maciej Bieszczad wyrecytował wiersz „Małżeństwo”. Utwory te wprowadziły na salę stosowną do charakteru uroczystości atmosferę. Od tej chwili najczęściej wymawianym słowem była miłość. Nawiązywali do niej składający życzenia i gratulacje jubilatom zaproszeni goście. 
- Bo, gdyby nie miłość, nie byłoby was dziś na tym pięknym jubileuszu – mówił Zbigniew Dąbrowski, wójt gminy Mokrsko.
- Życzę państwu kolejnych rocznic i dużo miłości, bo ludzie, którzy się kochają z całego serca, nigdy się nie starzeją.
Wspominali również o niej Marek Kieler, starosta wieluński i Andrzej Chowis, radny Sejmiku Województwa Łódzkiego. 
- Bardzo się cieszę, że mogę dziś uczestniczyć w tak pięknej uroczystości, która jest zwieńczeniem waszego dorobku, waszej miłości i wzajemnego zrozumienia – mówił starosta.
- Życzę, aby ta miłość, która towarzyszyła wam przez pół wieku, była przy was zawsze. Wszystkiego dobrego na dzisiaj i na każdy dzień waszego wspólnego życia.  
Medale „Za długoletnie pożycie małżeńskie”, które przyznał złotym jubilatom prezydent Andrzej Duda, wręczyli Marek Kieler i Zbigniew Dąbrowski. Małżonkowie otrzymali także listy gratulacyjne i upominki w formie pamiątkowych, oprawionych w ramkę zdjęć z uroczystości.   
Chociaż wszystkie pary mogą pochwalić się pięćdziesięcioletnim stażem małżeńskim, to w każdym wypadku przebiegał on według zupełnie innego scenariusza. 
- Pracowałem w SKR-ze – wspomina Wiesław Pilarski ze Słupska.
- A tam robiło się u rolników. U jednego z nich poznałem swoją przyszłą żonę Grażynę. Zaiskrzyło od pierwszego wejrzenia. Podobała mi się. Musiałem się postarać, by ją zdobyć.
Decyzję o ślubie ogłosili po półtora roku chodzenia ze sobą. Wzięli go 26 grudnia 1970 r. 
Państwo Pilarscy wychowali trzy córki: Annę, Alicję i Beatę. Cieszą się czterema wnukami: Mateuszem, Dariuszem, Jakubem i Maciejem oraz prawnuczkiem Marcelem.  
Receptę na dobre małżeństwo mają prostą: trzeba się rozumieć i iść na kompromisy. 
- No i zawsze żona ma rację – dodaje na koniec z uśmiechem Wiesław Pilarski.

Kolejni jubilaci – Jan i Krystyna Abramowiczowie – poznali się w Krzyworzece.

Reklama

- Tu przyjechałem wtedy ze szkoły z Okopów (w obecnym woj. podlaskim – przyp. red.), skąd pochodzę, na praktykę przy budowie pieca ceramicznego – opowiada Jan.
- Poznałem się z tutejszą młodzieżą. Bardzo mi się spodobała Krystyna. Na początku nic nie wskazywało na to, że nasza znajomość się rozwinie, tym bardziej, że byłem z daleka.
W przyszłej żonie Janowi najbardziej zwróciła uwagę jej fryzura. 
- Zawsze była ładnie uczesana – uśmiecha się mężczyzna.
- Nie mówię, że inne panienki miały nieładne fryzury, ale Krysia umiała sobie przy włosach zrobić sama coś takiego, co ją wyróżniało.
Po trzech latach znajomości para powiedziała sakramentalne „tak”. 
Życie pisało różne scenariusze, ale … 
- Gdyby czas cofnął się o pięćdziesiąt lat, ponownie wybrałabym na męża Jana – mówi bez wahania Krystyna Abramowicz.
Teresa i Stanisław Włodarczykowie pochodzą z tej samej wioski – Krzyworzeki, a więc znali się od dziecka. 
- Mieszkaliśmy niedaleko siebie – mówi Stanisław.
- Ale „podchody” do Teresy zacząłem robić, jak wyszedłem z wojska. Miałem wtedy 25 lat, a moja wybranka 20 lat. To ona mnie zauroczyła, ale zauważyłem, że ja jej się też spodobałem.
Ślub odbył się w kwietniu 1969 r., po dwóch latach narzeczeństwa. 
Jaki przepis na małżeński sukces mają państwo Włodarczykowie?
- Powinna być wzajemna wyrozumiałość – radzą.
- A jak ma się nerwy, to najlepiej je uspokoić, wychodząc z domu.
Zofia i Zygmunt Dzięciołowie z Mokrska dzień swojego ślubu, 4 kwietnia 1970 r., pamiętają ze szczegółami. 
- Wtedy śniegu było równo z płotami – wspomina jubilat. - Z Wróblewa nie mogłem dojechać do młodej pani. Ale kwiecień to dobry miesiąc na zawieranie związków małżeńskich. 
Młodzi poznali się na weselu u kuzyna Zofii. 
- Mąż przyglądał mi się, aż w końcu do mnie podszedł – opowiada jubilatka.
- Ale ja też go obserwowałam. Chyba spodobaliśmy się sobie już od pierwszego wejrzenia. Chodziliśmy ze sobą dwa lata.
Magiczne, najpiękniejsze, małżeńskie chwile?
- Całe życie mamy niezapomniane – bez wahania odpowiada Zofia Dzięcioł.
- Chciałabym przeżyć z mężem następne pięćdziesiąt lat.
Państwo Dzięciołowie są dziś szczęśliwymi rodzicami, dumnymi ze swoich córek: Ilony i Małgorzaty. 
A jaką receptę zaleciliby młodym małżonkom „fachowcy” z pięćdziesięciodwuletnim stażem Alojza i Wojciech Szańcowie z Ożarowa?
- Cieszyć się z bycia razem – odpowiadają zgodnie. - Pomimo różnych trudności, jakie nas w życiu spotkały, zawsze dominowała radość. W każdej sytuacji mogliśmy na siebie liczyć. I tak jest do dzisiaj. Czego sobie teraz życzymy? Oczywiście zdrowia.

Ela Wodecka 
[email protected]

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości