Mariusz Michnik już jako dziecko interesował się budową maszyn. Kształcił się też w tym kierunku, a teraz dzieło, którego jest współtwórcą, jeździ po Poznaniu. Mieszkaniec Strobina jest głównym konstruktorem pojazdu elektrycznego Messor.
- Od najmłodszych lat interesowała mnie budowa maszyn. Miałem z nimi styczność w przydomowym warsztacie mechanicznym taty – wspomina Mariusz Michnik, pochodzący z Dzietrznik.
- Bardzo mi się podobało to, co tata robił, lubiłem podpatrywać jego pracę.
Wybór szkół był więc oczywisty. Skończył technikum mechaniczne w Wieluniu, a następnie Politechnikę Łódzką na kierunku mechanika i budowa maszyn (studia zaoczne).
- W czasie studiów podjąłem także pracę. Byłem mechanikiem, prowadziłem również krótko swój warsztat samochodowy – mówi.
Po przeprowadzce do Opola zatrudnił się w firmie, zajmującej się produkcją pojazdów terenowych i użytkowych. Awansował tam na inżyniera konstruktora. Kiedy został ojcem, z rodziną wrócił do Wielunia (obecnie mieszka w Strobinie – przyp. red.), gdzie przez około dwa lata był product managerem w Wieltonie.
- Po tym okresie rozpoczęliśmy projekt Messor w Poznaniu. Mój przyjaciel Karol, kiedy jeszcze byłem w Opolu, wpadł na pomysł, że moglibyśmy razem zaprojektować pojazd elektryczny, który dobrze by wyglądał, a jednocześnie miałby ponadprzeciętne cechy użytkowe – opowiada Michnik.
- Pierwsze spotkania odbywały się u mnie w mieszkaniu. Te początkowe etapy, założeniowe, są w miarę bezkosztowe, ale później rozwój tak skomplikowanej konstrukcji, jaką jest pojazd nawet użytkowy, wymaga dużego nakładu finansowego. Rozpoczęliśmy starania o otrzymanie grantu.
Po wielokrotnych staraniach pomysłodawcy udało się w końcu pozyskać dofinansowanie z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Na cały projekt, realizowany wspólnie z Instytutem Obróbki Plastycznej w Poznaniu, zostało przyznane ponad 7 mln zł.
- Myśląc lokalnie, jest to duża kwota, mała - myśląc globalnie o tym, że trzeba zaprojektować pojazd, wykonać kilka sztuk, opłacić homologację, pracowników. Ten grant to absolutne minimum na start – podkreśla Mariusz Michnik.
- Od początku założeniem było, że stworzymy mały, lekki pojazd, który będzie miał możliwość podejmowania ładunków o wadze 1,5 t, a sam nie przekroczy wagi 600 kg.
Realizacja projektu ruszyła pod koniec 2020 r.
- Zatrudniliśmy najpierw znanego designera, Zbigniewa Dubiela (na co dzień mieszka w Wielkiej Brytanii), który zadbał o wygląd pojazdu. Zależało nam na tym, żeby był nie tylko użytkowy, spełniał cechy wyznaczone we wniosku, ale żeby po prostu się podobał. Kolejno rozpoczęliśmy prace konstrukcyjne, czyli zaprojektowanie wszystkich modułów, z których składa się pojazd – mówi główny inżynier i szef działu konstrukcyjnego.
Okazuje się, że nazwa skonstruowanego w Poznaniu pojazdu idealnie do niego pasuje. Messor to rodzaj mrówki, która potrafi unieść więcej niż sama waży, czyli tak jak samochód. Również stylistyka pojazdu jest inspirowana tego rodzaju mrówką.
- Przyświecał nam cel, żeby pojazd był uniwersalny i przy całym swoim atrakcyjnym wyglądzie, mógł naprawdę dużo zrobić. Możliwość konfiguracji naszego pojazdu jest naprawdę duża, bo możemy bardzo szybko zmieniać zabudowy. Z jednej strony może być wywrotką, a w 15 minut dwie osoby mogą go przekonfigurować np. na pojazd plandekowy, typu van. Poza tym istnieje też możliwość (z przodu pojazdu) dopinania takich sprzętów, jak kosiarki, pługi, zamiatarki, więc będzie sprawdzał się przy pracach komunalnych, pielęgnacji parków, zieleni miejskiej itp. – charakteryzuje Michnik.
Pojazd z Poznania zadebiutował w maju podczas wydarzenia Fully Charged Live w Amsterdamie. O targach, organizowanych do tej pory głównie w Wielkiej Brytanii, uczestnicy projektu Messor dowiedzieli się od designera Zbigniewa Dubiela.
- Pojechaliśmy tam głównie po to, żeby dowiedzieć się, jaki jest odbiór naszej dotychczasowej pracy, czy idziemy w dobrym kierunku, na co ludzie zwrócą uwagę, co się spodoba, a co nie – tłumaczy inżynier.
- Premiera okazała się być jednak bardzo udana, odbiór był fantastyczny, zdecydowana większość głosów była bardzo pozytywna. Rozpierała nas duma, tym bardziej, że w targach uczestniczyli również ludzie ze świata biznesu, eksperci, osoby, które szukają pewnych rozwiązań w transporcie bliskim. Mogliśmy usłyszeć, jakie mają oczekiwania, m.in.: co by tutaj zmienili, jakby najlepiej skonfigurowali taki pojazd.
- Na targach zgłosiło się do nas bardzo dużo rolników, którzy chcieliby mieć taki pojazd do obsługi swoich dużych farm. Pojazd jest mały, ma poniżej 1,5 metra szerokości, więc bez problemu będzie się poruszał pomiędzy budynkami farmerskimi. Jednak co ważne, przystosowany jest też do transportu miejskiego – dodaje konstruktor.
Messora można zobaczyć już na ulicach Poznania. Pojazd testuje zatrudniony kierowca. Powstają kolejne cztery sztuki, które też trafią na polskie drogi.
- Zrobiliśmy projekt w nieco ponad półtorej roku, od czystej kartki do pojazdu, który jeździ. Było to w naszej ocenie szybko - z reguły zajmuje to kilka lat. Możliwe, że atmosfera w firmie też bardzo pomogła, bo wszyscy bardzo dobrze ze sobą współpracują, każdy jest otwarty, nikt się niczego nie obawia i z pełną swobodą wypowiada się na wszystkie tematy, a poza tym zaangażowaliśmy też wielu ekspertów – podkreśla Mariusz Michnik.
- Nie było takiego momentu, w którym myśleliśmy, że realnie wycofujemy się z projektu, czy rzucamy rękawice, było za to wiele kryzysów. Jako nowej firmie było nam ciężko załatwiać niektóre sprawy, kilkakrotnie się zawiedliśmy, ale uruchamialiśmy plany awaryjne i dzięki temu udało się znaleźć tu, gdzie jesteśmy teraz.
- To jest niesamowite uczucie, kiedy można zobaczyć to, co się stworzyło, emocje są wielkie. Mam nadzieję, że nasza firma będzie się dalej dynamicznie rozwijać, teraz jeszcze dużo pracy przed nami, związanej z procesem homologacji, ale myślimy też o następnych projektach, pojazdach, tylko niezbędne jest dofinansowanie, żeby zacząć pracę nad kolejnym modelem – podsumowuje.
Do końca 2022 roku Messor musi uzyskać homologację i od przyszłego roku rozpocznie się jego produkcja. W ciągu najbliższych dwóch lat planowana jest sprzedaż 200 pojazdów (po 100 sztuk na rok).
- W tym miejscu, w którym obecnie jesteśmy, będziemy w stanie wyprodukować tylko kilkanaście sztuk rocznie. Nie mamy środków, żeby zbudować linię produkcyjną z prawdziwego zdarzenia, więc równoległe już zaczęliśmy poszukiwania poważnych inwestorów. Przewidywany koszt pojazdu to ok. 30 tys. euro. W tej cenie kupujący otrzymują pojazd zbudowany głównie z produktów producentów klasy premium, europejskich, w tym polskich – kończy Mariusz Michnik.
Głównym założycielem i pomysłodawcą projektu Messor jest Karol Leśniewski. Bardzo ważną rolę w firmie odgrywa również Paweł Posadzy. W stworzenie pojazdu zaangażowanych jest znacznie więcej osób, których nie sposób wszystkich wymienić.
Katarzyna Cieślik
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze