Rozmowa z posłem RP Pawłem Rychlikiem, o powodach interwencji poselskiej w ratuszu i szczegółach wizyty u burmistrza Wielunia Pawła Okrasy. Dlaczego parlamentarzysta jest przeciwko budowie ogromnej galerii handlowej w Wieluniu i o co pytał burmistrza w trakcie interwencji poselskiej…
Sławomir Rajch: Panie pośle, to pierwsza kontrola poselska w historii, odkąd jest pan parlamentarzystą. Czy plany budowy galerii handlowej to rzeczywiście na tyle poważna sprawa, żeby przeprowadzać kontrolę poselską?
Paweł Rychlik: Do tej pory dokonywałem wielokrotnie interwencji poselskich w Urzędzie Miasta na wniosek mieszkańców, ale tutaj zdecydowałem się na kontrolę, ponieważ ten temat dotyczy całej społeczności, gminy, miasta. I temat ten wywołał bardzo duże poruszenie wśród wieluńskich przedsiębiorców, którzy są przecież, tak jak pan burmistrz wielokrotnie powtarza, solą tej ziemi.
I oni są zaniepokojeni tymi doniesieniami o możliwości budowy wielkopowierzchniowych handlowych obiektów.
No tak, ale pan burmistrz na sesji powiedział, że ta informacja to jest fejk.
- Powiedział, że fejk. A właśnie się też dowiedziałem, że w rozmowach z innymi mówił co innego, że są potencjalni inwestorzy. No więc, ja chcę po prostu na piśmie otrzymać odpowiedź, czy takie podmioty pojawiły się w Urzędzie Miasta, czy takie rozmowy były prowadzone, czy jakaś korespondencja podania wnioski, zapytania były do Urzędu Miejskiego kierowane? Jak kreuje się polityka przestrzenna gminy, czy w planie ogólnym potencjał budowy takich obiektów jest?
Ale w czym tu jest problem, jakie jest zagrożenie? Jak były budowane inne centra handlowe w mieście, to jakoś pan poseł nie protestował.
- Po pierwsze, nie były one takiej skali. Po drugie, centra te budowane były jednak w obrębie miasta, a nie poza nim. A przykłady chociażby Kluczborka pokazują, że stworzenie takiego obiektu poza miastem jest wręcz wyrokiem śmierci na miasto. Ja nie chciałbym, żeby po prostu, po ulicach Wielunia hulał wiatr.
A drugi argument to taki, że te centra, które powstały w znakomitej większości, są to interesy lokalnych przedsiębiorców, którzy na tym oczywiście zarabiają, ale też te pieniądze tutaj inwestują. A jeśli wejdzie jakiś fundusz inwestycyjny, firma niemiecka, francuska o kapitale izraelskim, to ona tylko będzie drenować pieniądze i nic z tego dla Wielunia nie będzie. A co z tymi, którzy tę gospodarkę lokalną przez dziesięciolecia budowali? Trzeba zauważyć, że te nasze firmy lokalne mają już po kilkadziesiąt lat. I to one będą miały ogromny kłopot i narażone są po prostu na likwidację firm, a co za tym idzie również likwidację miejsc pracy.
Co powiedział panu burmistrz? Czego się pan dowiedział w trakcie tej interwencji?
- Zapewnił, że odpowie na moje pytania. Nie wyczułem też jakiegoś sprzeciwu wobec tego rodzaju inwestycji, więc czekam po prostu na odpowiedź.
Ale zdradził panu, jakie jest jego stanowisko w sprawie?
Nie, nie zdradził. Ale też tego nie oczekiwałem. Po prostu zadałem konkretne pytania, dotyczące konkretnych obrębów miasta i pan burmistrz...
Czyli nie pytał pan wyłącznie o ewentualną budowę takiego centrum handlowego przy ulicy Częstochowskiej?
- Nie tylko. Pytałem także o możliwość takich inwestycji przy ulicach Wrocławskiej, 3 Maja, w obrębie Sieńca i w kilki innych lokalizacjach.
Kiedy spodziewa się pan tych odpowiedzi? I co dalej ma pan zamiar zrobić w tej sprawie?
- Pan burmistrz zadeklarował, że ta odpowiedź będzie szybka. A co dalej? Zobaczymy jaka będzie odpowiedź burmistrza. Natomiast chcę też zwrócić uwagę, że sprawa jest, ponieważ właśnie potencjalni inwestorzy prowadzą nabór ewentualnych najemców, przedstawiają oferty, zbierają potencjalnych klientów, którzy by mieli zająć powierzchnie handlowe w tym handlowym molochu. Więc temat jest. Ktoś poświęca czas, poświęca pieniądze, bo to kosztuje, żeby takie coś stworzyć. Nie mówmy, że tematu nie ma, że to jest fejk, bo to nie jest fejk. Niech mieszkańcy Wielunia, niech przedsiębiorcy wiedzą na czym stoją. Nie może być tak jak w wielu miejscach Polski, w wielu miastach, że mieszkańcy i lokalni przedsiębiorcy zostali, po prostu, postawieni przed faktem dokonanym. Jeśli w tym czy innym miejscu powstanie jeden wielki, ogromny blaszak, który wykończy dorobek dziesiątków lat pracy mieszkańców Wielunia, przedsiębiorców, pracowników, to kto weźmie za to odpowiedzialność?
Czyli mam rozumieć, że pan jest całkowicie przeciwny tej inwestycji?
- Ja jestem przede wszystkim za transparentnością. Pytanie, czy w Wieluniu takich rozmiarów obiekt powinien powstać? Ja absolutnie nie jestem przeciwko konkurencji, przeciwko nowym podmiotom gospodarczym. Ale nie może być tak, że firma, która wchodzi z ogromnymi finansami, rozbudowanym marketingiem, dla którego taki market w Wieluniu jest tylko jedną dziesiętną bądź setną całej firmy, wykańcza przedsiębiorcę, który na swoją markę pracował przez dziesięciolecia. Ja powtarzam, niektóre z naszych rodzimych firm mają już kilkadziesiąt lat. Szkoda byłoby, żeby przestały działać. I tak. Przyznaję. Stoję w ich obronie!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze