Reklama

Duży bank w małym mieście. Bankowość spółdzielcza bez kompleksów

Z Tomaszem Klimeckim, prezesem Rejonowego Banku Spółdzielczego w Lututowie, o sukcesach na arenie ogólnopolskiej i budowaniu relacji z klientami oraz lokalną społecznością, rozmawia Sławomir Rajch

Panie Prezesie, w listopadzie 2025 roku suma bilansowa Rejonowego Banku Spółdzielczego w Lututowie przekroczyła 2,5 mld zł. Co Pana zdaniem w największym stopniu przyczyniło się do osiągnięcia takiego wyniku, który – trzeba powiedzieć – robi wrażenie?
- Na pewno wiele pracy, którą włożyli nasi pracownicy, cała nasza załoga. Wynik zawdzięczamy, tak jak każda firma działająca na rynku, naszym klientom. Na pewno przyczyniło się do tego również zaufanie, którym cieszy się bank, bo ta suma bilansowa jest oparta w głównej mierze na depozytach, które klienci u nas składają, a także na kredytach, jakich im udzielamy. Gdyby nie było zaufania, naszej aktywności w terenie i uczestnictwa w wielu działaniach służących budowaniu marki, pewnie nie osiągnęlibyśmy tak dużej sumy bilansowej. Ona cieszy, ale jest też dowodem zaufania klientów i tego, że warto z nami być.

Ale też zobowiązuje do dalszej pracy. Bank z taką sumą bilansową znalazł się na drugim miejscu w zrzeszeniu SGB. Jak udaje się zarządzać instytucją wywodzącą się przecież z niewielkiego Lututowa, która w skali całej Polski osiąga tak wysoką pozycję? To naprawdę imponujący wynik, jeśli chodzi o banki spółdzielcze.
- Na wstępie powiedziałbym, że cieszymy się, iż spółdzielczość rośnie w siłę, bo miała swój kryzys w latach 90. Ze spółdzielni przetrwało niewiele. Pozostały między innymi spółdzielnie mleczarskie, bankowe i mieszkaniowe. Inne także przetrwały, ale różnie sobie radzą. Na pewno cieszy nas to, że ten trudny okres przetrwaliśmy.
Mnie bardzo cieszy to, że możemy działać globalnie, a wydawać lokalnie. To jest pewien system, może wymyślony w mojej głowie, ale widzę, że działa i funkcjonuje na całym świecie. Podam przykład innych krajów, bo chcielibyśmy takie podejście przełożyć również na spółdzielczość i nasz lokalny rynek. Weźmy Austrię. Ktoś, kto tam był, wie, że jest to kraj górzysty, gdzie przemysłu nie ma aż tak dużo, ale Austria ma bardzo mocne firmy działające międzynarodowo. Podobnie jest w Szwecji. Te międzynarodowe koncerny pozyskują klientów w innych krajach, a środki inwestują u siebie, dzięki czemu wzmacniają potencjał własnego kraju.
Ze spółdzielczością jest trochę podobnie. Oprócz klientów, których mamy tutaj, bardzo blisko naszych siedzib, pozyskujemy ich również z zewnątrz, a środki – zarówno w formie podatków, jak i różnego rodzaju darowizn czy wynagrodzeń – wydajemy lokalnie. To pokazuje, że można budować duże biznesy w małych miejscowościach. Zawsze podkreślam, że nawet w małym Lututowie, który od pięciu lat ponownie jest miastem – niedużym, co prawda, ale miastem – może funkcjonować biznes o skali ogólnopolskiej. I ta historia nie dotyczy tylko banku. Może przydarzyć się każdemu przedsiębiorcy i każdej firmie, która podejmie wyzwanie, odważnie na nie spojrzy i będzie konsekwentnie się rozwijać.

Reklama

Oczywiście pod warunkiem, że będzie dobrze zarządzana. Ale to niejedyny sukces RBS w Lututowie. Zdobyliście też pierwsze miejsce w krajowym rankingu „Wyróżniający się Bank Spółdzielczy” w kategorii banków z sumą bilansową powyżej miliarda złotych. Co dla Pana i całego zespołu oznacza to wyróżnienie?
- To wyróżnienie otrzymaliśmy już trzeci raz z rzędu. Co istotne, nie jest ono wynikiem czyjejś subiektywnej oceny. Ranking opiera się na ścisłej punktacji. Oceniane były między innymi przyrosty depozytów, kredytów i nasze wskaźniki.

Czyli decydują liczby i statystyki.
- Dokładnie. Decydują liczby i statystyki, czyli twarde dane, których nie da się oszukać. To nie jest czyjeś subiektywne spojrzenie w rodzaju: „lubię Lututów”. My musieliśmy ten ranking punktowy wygrać. Dlatego ten wynik cieszy jeszcze bardziej. A za liczbami, jak zawsze powtarzam, stoją ludzie, chęć do pracy i rozwoju, a także – może zabrzmi to nieskromnie – nasz apetyt na sukces i na więcej. Uważamy, że możliwości rozwoju jest jeszcze bardzo dużo i dlatego chcemy się rozwijać.

Reklama

Być może dlatego właśnie w 2025 roku bank modernizował swoje placówki w różnych miejscowościach. Jakie znaczenie ma to dla dalszego rozwoju banku?
- Mogłoby się wydawać, że niewielkie, ale jesteśmy już w piątym roku tej modernizacji i uważam, że ma ona bardzo duży wpływ. Oprócz tego, że zmieniamy wnętrza, zmieniamy również model biznesowy. Klient, który przez lata stał przy ladzie, dzisiaj siada przy biurku.
Jest więcej dyskrecji, więcej możliwości spokojnej rozmowy, a jeśli odbywa się ona w przyjaznej atmosferze i ładnym wnętrzu, to tylko dodaje uroku. Uważam też, że bank nie może odstawać wyglądem od innych firm, które go otaczają. Jeżeli ktoś odwiedza różne przedsiębiorstwa i jeździ na spotkania, widzi, jak bardzo zmienił się ich wygląd.
Cały czas powtarzam naszym klientom i udziałowcom, że my jako bank również musimy się zmieniać i dostosowywać do tego, co dzieje się na rynku. Nie może być tak, że uznamy, iż to, co mieliśmy w latach 90. czy na początku naszej działalności, nadal będzie wystarczające. Jak powiedział Einstein, głupotą jest robić cały czas to samo i oczekiwać tych samych efektów. Trzeba się zmieniać.
Patrząc na to biznesowo, dzisiaj potrzebne są dwie rzeczy. Po pierwsze, duża skala działania, bo przy małej skali koszty mocno rosną. Dotyczy to zarówno gospodarstw rolnych, firm, jak i bankowości. Po drugie, potrzebna jest pewna zwinność w działaniu. W wielu rozmowach słyszymy, że na tym trudnym rynku niekoniecznie przetrwają najwięksi, ale ci, którzy będą potrafili dostosować się do zachodzących zmian. Naszym zadaniem jest właśnie się dostosowywać.
Mamy model nowoczesno-tradycyjny albo tradycyjnie-nowoczesny. Mamy placówki, nie zwijamy ich sieci, pozostajemy w tych samych lokalizacjach i modernizujemy je. To oferta dla klienta, który lubi przyjść na miejsce, chce porozmawiać z doradcą i potrzebuje takiej opieki. Jednocześnie rozwijamy bankowość elektroniczną i pokazujemy, że mamy wszystkie narzędzia i aplikacje dostępne również w bankach komercyjnych. Wiele spraw można więc załatwić bez wychodzenia z domu.
Uważam, że właśnie na tym polega odpowiedzialność mocno lokalnego banku. Z punktu widzenia kosztów najbardziej opłacałoby się mieć jak najmniej placówek i przenieść wszystko do internetu. My jednak idziemy trochę pod prąd bankowości ogólnopolskiej i mówimy: placówki mają być. Kto chce, może przyjść do banku, do czego serdecznie zapraszamy. A jeżeli ktoś potrafi korzystać z bankowości elektronicznej, chce to robić albo po prostu nie ma czasu na wizytę w placówce, to chcemy dostarczać mu również odpowiednie narzędzia elektroniczne.
Jedną z nowoczesnych technologii, które Państwo wdrażają, są wypłaty zbliżeniowe. Zwiększyliście też liczbę bankomatów, w których można w ten sposób wypłacać pieniądze.
- Jak najbardziej. Liczba wypłat zbliżeniowych, biometrycznych czy BLIK-iem rośnie bardzo dynamicznie. Widać, że klienci lubią nowe rozwiązania technologiczne.
Bardzo szybko się to rozwija. Nadążamy za wszystkimi nowinkami. Mamy BLIK, mamy aplikacje. Jesteśmy też już na finiszu wdrażania usługi BLIK Płacę Później, czyli rozwiązania typu „buy now, pay later”. Te nowoczesne rozwiązania jak najbardziej chcemy rozwijać, ale jeżeli ktoś woli tradycyjną bankowość, również ma taką możliwość.

Coraz lepiej funkcjonujecie także w mediach społecznościowych. Wasz profil na Facebooku zajął drugie miejsce w rankingu najbardziej angażujących profili banków spółdzielczych. Osiągnęliście około 3,5 tysiąca interakcji w samym maju. To też dobry wynik. Rozumiem, że stawiacie również na komunikację w mediach społecznościowych?
- Jak najbardziej. Powiem może coś, co zabrzmi bardzo trywialnie: my nie zrobiliśmy niczego nadzwyczajnego. Po prostu pokazaliśmy to, co robimy.

Reklama

Ale cały czas pokazujecie swoją działalność również w tradycyjnej formie, czyli poprzez periodyk „Twój Bank”. Ta papierowa wersja informowania o tym, co wydarzyło się w banku, jakie ważne rzeczy miały miejsce i jakie nowe rozwiązania wprowadzacie, nadal funkcjonuje. Kto chce, może więc zapoznać się z tymi informacjami w wersji papierowej, a jednocześnie osoby korzystające dziś przede wszystkim z internetu mogą śledzić Waszą działalność online.
- Mówimy tutaj o samych interakcjach, ale gdy popatrzymy na liczbę wyświetleń i na to, ile osób ogląda nasze materiały, tych odbiorców jest zdecydowanie więcej.
Myślę, że każda firma w dzisiejszych czasach, od jednoosobowej działalności po tak dużą instytucję jak bank, nie może być nieobecna w mediach społecznościowych. Chciałbym też, i to jest takie moje życzenie, żeby było nas więcej w różnego rodzaju porównywarkach związanych na przykład z kredytami. Uważam, że mamy bardzo dobrą ofertę kredytową, której w tych ogólnopolskich porównywarkach po prostu nie widać.
Gdyby była tam widoczna, myślę, że wypadlibyśmy bardzo dobrze na tle innych banków. Dlatego czasami zastanawiamy się, dlaczego nie jesteśmy uwzględniani w tych ofertach. Być może moglibyśmy zagrozić dużym bankom komercyjnym.

Moglibyście być dla nich konkurencją.
- Właśnie. Myślę więc, że warto, przechodząc obok naszej placówki, do nas zawitać albo zajrzeć na naszą stronę i zobaczyć, jaką mamy ofertę. Nawet jeżeli ktoś dzisiaj nie potrzebuje kredytu, może będzie potrzebował go kiedyś. To samo dotyczy lokat czy innych produktów.

Reklama

Kiedyś bank spółdzielczy kojarzony był wyłącznie z rolnikami. Dzisiaj jest to również bank przedsiębiorców. Zresztą tych przedsiębiorców wspieracie i prezentujecie zarówno w mediach społecznościowych, jak i w swoich materiałach promocyjnych. Często opowiadacie ich historie i pokazujecie, w jaki sposób bank wspiera mniejsze i większe firmy.
- Jak najbardziej. Profil klienta bardzo się zmienił. Nadal pokutuje przekonanie, że bank spółdzielczy jest bankiem wyłącznie dla rolników, bankiem rolnym.

Co przecież nie jest prawdą.
- Dokładnie, to nieprawda. Oczywiście cały czas powtarzam, że rolnicy są bardzo ważną grupą, którą obsługujemy i z którą współpracujemy. I przez wiele lat nadal tak pozostanie.
Bank stał się jednak spółdzielczym bankiem uniwersalnym. Mamy mnóstwo rachunków osób fizycznych, 1900 rachunków firmowych, czyli obsługujemy tyle przedsiębiorstw. Mamy również bardzo dużo jednostek samorządu terytorialnego. To pokazuje, że na terenie, na którym działamy, każdy może znaleźć dla siebie odpowiednią ofertę.

Reklama

I raczej są to instytucje, które już z Wami zostają na stałe.
- Raczej tak. Jeżeli działamy lokalnie, to myślę, że to wsparcie jest wzajemne. Bardzo istotne jest również to, że w banku spółdzielczym można indywidualnie rozmawiać o ofercie i dostosowywać ją do potrzeb klienta.

Jeśli chodzi o działalność lokalną, RBS w Lututowie bardzo mocno wspiera lokalne inicjatywy: sport, szkoły, działania społeczne, akcje charytatywne, festyny i różnego rodzaju wydarzenia. Jaką rolę odgrywa to w zarządzaniu bankiem? Czy istotne jest dla Państwa, żeby współpracować ze środowiskiem lokalnym, żyć jego sprawami i je wspierać? Bo – jak Pan powiedział – bank działa już globalnie, ale cały czas nie zapominacie o tym, że jesteście z Lututowa i wspieracie lokalne inicjatywy.
- Myślę, że to wynika również z naszej misji, w której mamy zapisane, że powinniśmy służyć wspieraniu lokalnych działań. To jedna rzecz. Druga jest taka, że w ten sposób uczestniczymy w rozwoju tych małych środowisk.
Cały czas powtarzam, że pieniądze wydane na wsparcie na przykład straży pożarnych czy klubów sportowych są jedną z najlepszych inwestycji banku. Dlaczego? Jeżeli straży pożarnej udzielimy wsparcia na budowę garażu, to strażacy, dokładając swój czas, pracę, zaangażowanie i umiejętności, potrafią sprawić, że wartość tego wsparcia zostanie zwielokrotniona. Pytam więc: czy na rynku jest wiele inwestycji, które czterokrotnie zwiększają swoją wartość w tak krótkim czasie?

Reklama

Raczej nie ma.
- Jeżeli koło gospodyń wiejskich otrzyma dofinansowanie albo wsparcie dostaną kluby sportowe, to także ma znaczenie. W przypadku klubów może nie przekłada się ono wprost na pieniądze, ale ma wymiar prozdrowotny. Dzieci są aktywne. Wspólnie tworzymy silniejsze, zdrowsze społeczeństwo. Tego może nie da się policzyć wprost, ale dzięki temu nasi klienci są zdrowsi, bezpieczniejsi, silniejsi i lepiej wyedukowani. Organizujemy przecież również szereg konkursów.

Trzeba też powiedzieć, że grono klientów docenia takie podejście i właśnie dlatego jest z Wami. Wiedzą, że oprócz dobrej oferty kredytowej czy obsługi bankowej mają również świadomość, że pośrednio dokładają się do wsparcia lokalnych inicjatyw.
- Jak najbardziej. Uważam, że klienci mają świadomość, iż część opłat, które ponoszą, wraca później do ich środowiska.

Reklama

No właśnie.
- Warto zrozumieć, że kupując w lokalnym sklepie, prowadząc konto w lokalnym banku, słuchając lokalnego radia czy czytając lokalną gazetę, zostawiamy te pieniądze u siebie. Jeżeli natomiast będziemy zachwycać się wyłącznie tym, co przychodzi z zewnątrz, pojawia się pytanie: czy ci z zewnątrz nam pomagają? Czy dokładają się do tego, żebyśmy tutaj wszyscy mieli lepiej? Raczej nie.
Głośno się o tym nie mówi, ale cały czas powtarzam, że bank jest na przykład bardzo dużym płatnikiem podatków. Płacimy podatek od nieruchomości, podatek CIT i inne należności. Te pieniądze również tutaj trafiają i tutaj pracują.
Do tego dochodzą darowizny i inne formy wsparcia. Całościowo tworzymy, moim zdaniem, impuls do tego, żeby nasz teren mógł się rozwijać i żeby można było tutaj dobrze żyć i mieszkać. Na tym nam jako bankowi bardzo zależy.
Nie zgadzam się też z opiniami, w których bankowość kojarzona jest z agresywnymi „banksterami”, myślącymi wyłącznie o tym, jak zarobić i wycisnąć z klienta jak najwięcej pieniędzy, bez patrzenia na cokolwiek innego. Myślę, że wszystkie banki spółdzielcze są dobrym przykładem tego, że można działać inaczej. Oczywiście musimy zarabiać, bo nie jesteśmy instytucją charytatywną. Jesteśmy kontrolowani, musimy spełniać wszystkie wymagane wskaźniki, żeby prowadzić działalność bankową. Ale jednocześnie potrafimy część tych pieniędzy przekazywać z powrotem do lokalnego środowiska.
Myślę, że jest to bardzo pozytywny przykład pokazujący, że spółdzielczość ma sens i że można to robić – mówiąc nieskromnie – z ludzką twarzą. Mamy też szkolne kasy oszczędności, które przeszły z wersji papierowej na elektroniczną. Mamy klasę menadżerską w Wieluniu, którą również wspieramy.
Jest cały szereg działań służących wspieraniu regionu. Pokazujemy je na Facebooku, w naszej gazecie i na naszych stronach internetowych, bo myślę, że trzeba dzielić się również tym, co dobre. Nie mówić wyłącznie o złych informacjach, ale pokazywać, że dobre również mogą się przebić i że takie działania mają sens.

10 czerwca 2021 roku objął Pan funkcję Prezesa, czyli niedawno minęło pięć lat. Co najbardziej zmieniło się w banku w tym czasie? I czy była w ciągu tych pięciu lat jedna najważniejsza, Pana zdaniem, decyzja, którą Pan podjął?
- Decyzji jest masa, bo każdego dnia podejmuje się ich bardzo wiele. Trudno wybrać tę najistotniejszą. Na pewno jednak były decyzje przełomowe dla banku, duże, które zostaną zapisane w jego historii i pozostawią trwały ślad.
Jedną z nich była decyzja o połączeniu z Bankiem Spółdzielczym Ziemi Łęczyckiej. Po pierwsze dało nam to efekt skali, po drugie otworzyło przed nami nowe rynki. Kolejną dużą decyzją było otwarcie w ubiegłym roku Wydziału Klienta Korporacyjnego w Łodzi. Funkcjonujemy tam już od roku.

Reklama

I już widać, że była to dobra decyzja.
- Tak. Oczywiście pełnej oceny dokonamy pewnie dopiero po latach, ale jako bank spółdzielczy z małej miejscowości weszliśmy do dużego miasta. To nowy rynek, którego cały czas się uczymy. Jest to niesamowita lekcja i już z perspektywy roku mogę powiedzieć, że wyciągnąłem z niej wiele wniosków, których wcześniej nie miałem. Uważam więc, że decyzja o otwarciu się na większe miasta była jedną z ważniejszych.
Do tego dochodzą Łęczyca, modernizacja placówek, udział w akcjach charytatywnych i zmiany wewnątrz organizacji. Klient na co dzień tego nie widzi, ale staliśmy się już bankiem mocno cyfrowym. Być może na zewnątrz nie jest to jeszcze aż tak widoczne, ponieważ pewne procesy dopiero się ujawnią. Pracujemy nad tym, żeby być cyfrowym oddziałem i żeby wszystko odbywało się bez papieru. Wewnątrz jesteśmy już naprawdę mocno cyfrowym bankiem. Te zmiany nie zawsze były komunikowane, bo klienta niekoniecznie interesuje wszystko, co dzieje się wewnątrz organizacji, ale po pięciu latach jest to zupełnie inny bank.
Pięć lat temu byliśmy w okresie pandemii. Nie było jeszcze wojny na Ukrainie. W tym czasie wydarzyło się bardzo wiele, a mimo to po pięciu latach nasze depozyty wzrosły dwukrotnie, kredyty dwukrotnie, a fundusze własne trzykrotnie. To pokazuje, że ostatnie pięć lat, pomimo wielu trudnych decyzji, było dla banku bardzo dobre.
Myślę, że na zarządzanie bankiem składają się przede wszystkim małe decyzje podejmowane każdego dnia. Te dwie, o których mówiłem, były jednak decyzjami, które zapiszą się w działalności banku na wiele lat i kiedyś będą wspominane.

Pozostaje mi więc życzyć kolejnych dobrych decyzji w następnych latach i dalszego rozwoju Rejonowego Banku Spółdzielczego w Lututowie. Dziękuję za rozmowę.
- Ja również Państwu dziękuję. Serdecznie zapraszamy do naszych placówek, a także do wszystkich banków spółdzielczych. Jeżeli mają Państwo jakiekolwiek potrzeby finansowe, warto zajrzeć do nas po ofertę, porównać ją z innymi i przekonać się, że warto z nami współpracować. Dziękuję.
 

Miejsce zdarzenia mapa Wieluń
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości