Wychowanek WKSu Wieluń, pochodzący z Wielunia 20-letni Jerzy Napieraj, bierze udział w zimowym obozie przygotowawczym Rakowa Częstochowa w tureckim Belek. Młody defensor i defensywny pomocnik opowiada portalowi kulisy.net o pierwszych wrażeniach z pracy z nowym szkoleniowcem Łukaszem Tomczykiem, intensywności treningów z pierwszą drużyną wicemistrza Polski oraz swoim celu na najbliższe tygodnie.
Raków Częstochowa od 7 stycznia przebywa na zgrupowaniu w tureckim Belek, gdzie przygotowuje się do rundy wiosennej PKO BP Ekstraklasy. W kadrze „Medalików” znalazł się również Jerzy Napieraj, 20-letni piłkarz pochodzący z Wielunia, który pierwsze piłkarskie kroki stawiał w barwach WKSu Wieluń.
Napieraj jest zawodnikiem Rakowa od dziewięciu lat, choć ostatnie pół roku spędził na wypożyczeniu w Skrze Częstochowa. Grając na poziomie Betclic 3. ligi, zebrał solidny bagaż doświadczeń – wystąpił w 17 meczach ligowych oraz jednym spotkaniu STS Pucharu Polski, spędzając na boisku łącznie 1431 minut. Teraz wrócił do Rakowa i otrzymał szansę trenowania z pierwszym zespołem.
W rozmowie z portalem kulisy.net Jerzy Napieraj odniósł się do pracy nowego trenera Rakowa, Łukasza Tomczyka, który objął zespół przed rundą wiosenną.
– Jeśli chodzi o trenera Tomczyka, ciężko ocenić sztab jak i trenera po zaledwie trzech jednostkach treningowych, lecz na pewno jest zauważalny warsztat, który posiada, i doświadczenie z poprzednich lat. Na pewno duży nacisk kładzie na intensywność oraz wszystkie małe rzeczy, które mają wpływ na końcowy efekt – podkreśla wychowanek WKSu Wieluń.
Dla młodego piłkarza obóz w Belek to przede wszystkim zderzenie z najwyższą intensywnością treningową.
– Osobiście czuję się dobrze, jest trochę wyższe tempo niż to, na którym grałem, ale jest to kwestia na pewno zaadaptowania się do tak wysokiej intensywności, jaka panuje na tym poziomie. Po obozie nie liczę na nic. Na ten moment dla mnie najważniejsze jest, aby być zdrowym, a reszta się ułoży sama – dodaje Napieraj.
Historia Jerzego Napieraja to przykład lokalnej drogi do dużej piłki. Pochodzący z Wielunia zawodnik piłkarskiego rzemiosła uczył się w WKSie Wieluń pod okiem trenerów: głównie Sebastiana Banasia oraz Waldemara Kolanka. Stamtąd trafił do Rakowa Częstochowa, z którym związał się jako nastolatek.
O kulisach tego transferu opowiada trener Bartosz Szymicki, koordynator sekcji piłki nożnej w WKSie Wieluń i wiceprezes klubu.
– Pamiętam, że Jurek i Kuba (Skupień – przyp. red.) poszli tam razem. Historia jest o tyle ciekawa, że sam transfer załatwiałem z dyrektorem Rakowa Częstochowa, panem Markiem Śledziem. Raków nie chciał płacić ekwiwalentu, ale chciał sprzedać zawodnika do Warty Działoszyn. Wtedy porozumiałem się z Piotrkiem Frańczakiem z Warty Działoszyn i dogadaliśmy porozumienie trójstronne. WKS Wieluń odpuści ekwiwalent Rakowowi, Raków odpuści ekwiwalent Warcie, Warta kupi piłki do grup młodzieżowych WKS i tak to było – relacjonuje Szymicki.
Jeśli chodzi o pobyt Napieraja w Skrze Częstochowa nie był przypadkowy. To efekt strategicznego partnerstwa Skry z Rakowem, którego celem jest rozwój lokalnego futbolu i budowanie silnego zaplecza sportowego w Częstochowie. Od sezonu 2025/2026 współpraca obu klubów ma funkcjonować w pełnym wymiarze, a do Skry trafiają zawodnicy rezerw Rakowa oraz wyróżniająca się młodzież akademii – w tym właśnie pochodzący z Wielunia, Jerzy Napieraj.
Pierwszą okazję do gry w barwach pierwszej drużyny Rakowa Jerzy być może dostanie już dziś. „Medaliki” mierzą się właśnie w tej chwili z austriackim Salzburgiem, a wychowanek WKSu Wieluń spotkanie rozpoczął na ławce rezerwowych.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze