Reklama

Kuba przezwyciężył choroby, teraz walczy o sprawność

W grudniu 2022 roku Jakub Gaj z Mierzyc ciężko zachorował. Doznał wtedy udaru pnia mózgu i móżdżka. W jednej chwili wszystkie jego marzenia i plany legły w gruzach. Miał wtedy 26 lat. Udar spowodował u niego porażenie czterokończynowe, ze skutkami którego zmaga się do dziś. Od kilku miesięcy przebywa na rehabilitacji w Krakowie, gdzie powoli odzyskuje zdolność samodzielnego poruszania się.

 

Jakub zawsze był pełen życia i pomysłów. W rodzinnych Mierzycach rozpoczął budowę domu. Ale swoją przyszłość łączył z wojskiem. W końcu października 2022 r. złożył przysięgę i został pełnoprawnym żołnierzem. Służył w 32 Bazie Lotniczej w Łasku. Wydawało się, że świat stoi przed nim otworem. Ale jego radość nie trwała długo. 9 grudnia doznał ciężkiego udaru mózgu i móżdżka.

Reklama

- W koszarach w nocy zabolała go głowa – opowiada tata Mirosław Gaj. - Wstał i wziął tabletkę. Rano po pobudce miał już zachwiania równowagi. Przełożeni zdecydowali, żeby zawieźć go do szpitala w Łasku. Badania tomograficzne nic nie wykazały, ale wkrótce stan się tak pogorszył, że syn stracił przytomność. Stąd szybko przetransportowano go do szpitala imienia Kopernika w Łodzi. Tam podjęto decyzję o natychmiastowej operacji.

Zabieg udał się, ale lekarze ocenili stan chorego jako krytyczny. Przez kilkanaście dni leżał on w stanie śpiączki farmakologicznej. W tym czasie stwierdzono u niego również ciężkie zapalenie płuc i podłączono do respiratora. Kuba korzystał z jego pomocy jeszcze przez pewien czas po wybudzeniu ze śpiączki. Próba odłączenia go pokazała, że chory nie może samodzielnie oddychać. Wstawiono mu rurkę tracheostomijną i dopiero, gdy nauczył się przez nią oddychać, odłączono respirator. Ale nie był to koniec problemów młodego człowieka.

Reklama

- W szpitalu syn zaraził się jakąś bakterią – mówi dalej Mirosław Gaj. - Groziła mu sepsa. Wyniki badań były bardzo drastyczne. Nie wiedzieliśmy, czy przeżyje. Przez kilka tygodni lekarze walczyli o jego życie. Organizm był mocno zainfekowany i Kuba bardzo schudł. Przed chorobą, przy wzroście 186 centymetrów, ważył około osiemdziesięciu kilogramów. Gdy już po wszystkim opuszczał szpital Kopernika, miał pięćdziesiąt jeden kilogramów. Przez cały ten czas był karmiony przez PEG. Zmiksowany pokarm wstrzykiwano mu bezpośrednio do żołądka, bo o normalnym jedzeniu nie było mowy. Przez cały ten okres codziennie woziliśmy mu do Łodzi świeże, wysokokaloryczne posiłki.

Pod koniec lutego Kuba opuścił ten szpital i przez kolejne trzy miesiące przebywał na rehabilitacji w szpitalu im. dr. Karola Jonschera w Łodzi. Tutaj, dzięki pracy rehabilitantów i swoim ciężkim ćwiczeniom, powoli, małymi kroczkami, odzyskiwał sprawność, a właściwie uczył się jej na nowo. Odbudowywał również swój wyniszczony chorobami organizm. Pomagały mu w tym jego charakter wojownika, wielkie zaangażowanie i upór w dążeniu do celu. Mimo zauważalnych postępów, w dalszym ciągu nie potrafił przełykać śliny, karmiony był za pomocą PEG-a, a przemieszczał się jedynie na malutkie odległości z pomocą innych. Dalsza poprawa uzależniona była od kolejnych tygodni i miesięcy ćwiczeń, ale również od tego, czy Jakuba i jego najbliższych będzie na to stać.

Reklama

Po półrocznym pobycie w łódzkich szpitalach, wrócił na krótki okres do domu. Odwiedziło go wtedy wielu przyjaciół, znajomych, druhów z OSP przejętych jego losem. Wszyscy dopingowali go do dalszych ćwiczeń i życzyli wytrwałości.

Od 3 lipca Kuba przebywa na wysokospecjalistycznej i wielowymiarowej rehabilitacji w Polskim Centrum Rehabilitacji Funkcjonalnej VOTUM w Krakowie.

- Turnusy są tu bardzo kosztowne – przyznaje pan Mirosław. - Jeden trwa cztery tygodnie i kosztuje około 30 tysięcy złotych. Na szczęście wspiera nas Fundacja Siepomaga, na konto której prowadzona jest zbiórka pieniędzy na leczenie i rehabilitację syna. Bez tego nie dalibyśmy rady. Ale postępy są bardzo widoczne. Kuba nie radził sobie z przełykaniem śliny i już po pierwszym tygodniu pobytu tam, zaczął ślinę przełykać. Tutaj też na nowo nauczył się samodzielnie jeść, dzięki czemu można było usunąć PEG. A to pozwoliło mu szybciej odbudowywać mięśnie i nabierać siły.

Reklama

Przez cały czas w Krakowie z Kubą przebywa mama. To jeden z wymogów ośrodka, który chce, aby osoby niesamodzielne miały swojego opiekuna.

- Całe życie w domu przestawiliśmy na pomoc synowi, który ma wielkie szanse, by wrócić do zdrowia – mówi Mirosław Gaj. - Nie ma dla nas nic ważniejszego i to jest główny temat rozmów. Żona zwolniła się z pracy, by się nim opiekować. A ja, tu na miejscu, załatwiam różne jego sprawy. Dalsza rehabilitacja zależy od funduszy, od tego, na ile ich wystarczy. Na razie ustaliliśmy, że w Krakowie pozostaną do końca marca. Do domu przyjadą na Wielkanoc i wtedy zobaczymy, co dalej. Ale pewne jest to, że rehabilitacja potrzebna będzie jeszcze bardzo długo.

Reklama

Najlepszym dowodem na to, że przynosi ona oczekiwane rezultaty, jest to, że Jakub przytył i znów waży około 80 kilogramów. Chociaż w dalszym ciągu ma problemy z równowagą, to zaczyna też już samodzielnie chodzić. Są to jeszcze krótkie odcinki, ale postęp jest wielki.

Gdy był jeszcze zdrowy, często jako strażak niósł pomoc innym. Teraz potrzebuje jej sam. Rozumieją to doskonale jego sąsiedzi, przyjaciele, koledzy, którzy są wdzięczni za jego działalność przed chorobą i wspierają go teraz.

- Lokalna społeczność z Mierzyc i okolic bardzo nam pomagała w tym trudnym okresie – mówi wdzięczny ojciec. - Latem, gdy syn rozpoczął rehabilitację w ośrodku w Krakowie, ksiądz zorganizował dla niego zbiórkę w kościele, Koło Gospodyń Wiejskich piekło ciasta i sprzedawało na kiermaszach. Pomagali strażacy. Dzięki temu udało im się nazbierać pieniędzy na cały turnus. Pomagali nam też w Wieltonie, gdzie pracuję. I wszystkim za tę pomoc chcemy bardzo, bardzo podziękować.

Reklama

Każdy, kto chciałby pomóc Kubie w jego dalszej walce o powrót do zdrowia, może przekazać dowolną darowiznę na siepomaga.pl, gdzie prowadzona jest ciągle zbiórka pieniędzy na ten cel. Ale Jakubowi można również przekazać 1,5 procenta z podatku (nr KRS: 0000396361, cel szczegółowy: 0268888 Jakub).

Liczy się naprawdę każda złotówka.

 

 

 

 

 

 

 

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 04/03/2024 19:51
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości