W poniedziałkowy poranek (22 września) mieszkańcy Bełchatowa mieli okazję spotkać nietypowego przechodnia. Zamiast spieszących do pracy kierowców i pieszych, na ulicy Pabianickiej pojawił się… łoś. Zwierzę najwyraźniej uznało, że to dobry dzień na zwiedzanie miasta i przetestowanie cierpliwości kierowców.
Pierwsze zgłoszenia o nietypowym gościu dotarły do strażników miejskich tuż przed godziną 8. rano. Łoś wędrował od Pabianickiej po przyległe ulice, a strażnicy starali się skierować go w stronę terenów zielonych.
Zwierzę jednak wybrało własną trasę. Pobiegło w stronę ulicy Cegielnianej, a następnie zatrzymało się przy ogrodzeniu szpitalnym. Po krótkim wahaniu ruszyło dalej, odwiedzając Jarzębinową i nawet zaglądając na teren siłowni plenerowej. Na szczęście akurat nikt tam nie ćwiczył – bo widok łosia przy atlasie mógłby rozproszyć nawet najbardziej skupionych pasjonatów sportu.
Nie zabrakło też bardziej ryzykownych fragmentów tej miejskiej wycieczki. Zwierzę wbiegło na ruchliwą ulicę Piłsudskiego w stronę Dobrzelowa, co wymagało chwilowego wstrzymania ruchu. Strażnicy podkreślają, że sytuacja była groźna nie tylko dla kierowców i pieszych, ale i dla samego łosia. Priorytetem było bezpieczne odprowadzenie go w stronę lasu.
Ostatecznie zwierzę ruszyło w kierunku Zawad, gdzie czekały na nie spokojniejsze tereny. Straż Miejska dziękowała kierowcom za zachowanie ostrożności i cierpliwości, przypominając jednocześnie, że spotkania z dzikimi zwierzętami w mieście wymagają natychmiastowego zgłoszenia odpowiednim służbom.
Nie był to zresztą pierwszy taki epizod. Rok temu Bełchatów także odwiedził łoś, a finał wyglądał podobnie – z pomocą strażników wrócił w bezpieczne miejsce. Można więc powiedzieć, że Bełchatów ma już swojego stałego, choć nieco nieprzewidywalnego, gościa.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze