W ostatniej chwili zdecydowała się kandydować. Nie spodziewała się, że mieszkańcy właśnie jej powierzą funkcję sołtysa. Dziś Magdalena Biniek z energią angażuje się w życie swojej wsi. Razem z mieszkańcami tworzy wydarzenia, prowadzi Koło Gospodyń Wiejskich i marzy o miejscu, w którym wszyscy mogliby się spotykać.
Kiedy Magdalena Biniek usłyszała od znajomych, że powinna spróbować swoich sił w wyborach na sołtysa Borek Walkowskich w gminie Osjaków długo się zastanawiała. Decyzję podjęła niemal w ostatniej chwili. Nie wiedziała, czy mieszkańcy jej zaufają. Okazało się jednak, że miała ich poparcie.
Wybory cieszyły się dużym zainteresowaniem. Mieszkańców przyszło wyjątkowo dużo, a kandydatów było dwóch. Magdalena Biniek wygrała z dużą przewagą głosów. W 2024 roku rozpoczęła swoją pierwszą kadencję. Zastąpiła Grażynę Michalską, która przez cztery kadencje pełniła funkcję sołtysa i postanowiła już nie kandydować.
Nowa rola od początku była dla niej dużym wyzwaniem. Pojawiła się niepewność.
- Na początku był ogromny stres. Bałam się reakcji mieszkańców. Wiedziałam, że mnie wybrali, ale nie wiedziałam, jakie mieli oczekiwania. Nie wiedziałam też, jak się w to wszystko wdrożyć - przyznaje.
Szybko jednak przekonała się, że nie jest sama. Dużym wsparciem okazały się mieszkanki Borek Walkowskich, które chętnie włączyły się w działania.
- Na szczęście mam tutaj dziewczyny, które pomagają i dopingują. Lubię, jak coś się dzieje. Dobrze, że mam z kim działać. Fajnie nam się współpracuje - mówi Magdalena.
Jednym z najważniejszych kroków było powołanie Koła Gospodyń Wiejskich w Borkach Walkowskich. Pomysł pojawił się zaraz po objęciu przez nią funkcji sołtysa. Koło oficjalnie powstało w lutym tego roku. Dziś należy do niego 17 osób. Nie tylko kobiety, ale również mężczyźni. Przewodniczącą została właśnie Magdalena Biniek.
Pierwszy rok działalności przyniósł wiele wydarzeń. Mieszkańcy mogli spotkać się m.in. podczas pierwszej wigilii wiejskiej, którą zorganizowano w sali OSP Walków. Na świąteczne spotkanie przybyło 50 osób.
Były też mikołajki, podczas których św. Mikołaj przejeżdżał przez wieś i odwiedzał dzieci w ich domach. Zorganizowano również Dzień Kobiet oraz Dzień Wiosny. Dzieci topiły marzannę, siały rzeżuchę, kolorowały obrazki i bawiły się przy ognisku.
Mieszkańcy zawsze chętnie odpowiadają na zaproszenia sołtyski. Podczas ostatniego festynu sąsiedzkiego praktycznie z każdego domu ktoś przyszedł. Była loteria fantowa, animacje dla dzieci, dmuchaniec i konkursy dla dorosłych.
Do loterii mieszkańcy przekazali m.in. vouchery, ręcznie malowane obrazy, biżuterię z żywicy czy drewniane wyroby. Zebrane pieniądze zostaną przeznaczone na prezenty mikołajkowe dla dzieci z sołectwa.
Kolejne plany już są. Pod koniec sierpnia mieszkańcy mają wspólnie pożegnać wakacje.
- Będą gry i zabawy dla dzieci, ognisko. Na pewno powtórzymy wigilię i mikołajki. Tym razem dzieci przyjdą do św. Mikołaja, który będzie u nas na placu - zapowiada sołtys Biniek.
Największym problemem sołectwa pozostaje brak świetlicy i własnego placu, gdzie można byłoby organizować spotkania.
- Niestety nie mamy żadnego placu sołeckiego. Wszystko odbywa się na mojej prywatnej posesji. Postawiliśmy za nasze pieniążki niewielką budkę i tutaj się wszystko odbywa - mówi.
Marzeniem mieszkańców jest niewielka świetlica wiejska.
- Chcemy działać, a nie mamy gdzie. To chyba nasze największe marzenie, aby mieć swoje miejsce - przyznaje sołtyska.
Sołectwo ma także inne swoje potrzeby. Jedną z najważniejszych jest poprawa dróg.
- Drogi są u nas najbardziej potrzebne. Jest już w tę stronę poczynione trochę kroków. Nasz fundusz sołecki przeznaczyliśmy na dokumentację projektową drogi głównej, która przebiega przez Borki Walkowskie. Mamy nadzieję, że ta droga w końcu będzie - mówi Magdalena Biniek.
Rada sołecka, która wspiera ją w pracy, składa się z czterech osób: Barbary Walasik, Renaty Puczkowskiej, Wiktorii Piaskowskiej oraz Grażyny Michalskiej.
W działania angażuje się także jej rodzina. Jak przyznaje Magdalena Biniek, jej mąż Tomasz ma przez to sporo pracy.
- Mój mąż ma trochę przekichane. On najwięcej tutaj działa. Teraz pomaga nam również Konrad Wolman z naszego sołectwa. Włącza się w nasze akcje.
W Borkach Walkowskich mieszka około 60 osób. Jak mówi sołtyska, wiele z nich to starsi mieszkańcy, którym warto pomagać.
- Jeżeli coś potrzeba, to się pomaga. Jeżdżę z podatkiem, rozwożę go osobiście. Staram się, żeby było dobrze - zaznacza.
Mieszkanki sołectwa udowadniają też, że świetnie radzą sobie w kuchni. Ich potrawy cieszą się zainteresowaniem podczas lokalnych wydarzeń. W ubiegłym roku reprezentowały sołectwo m.in. podczas Święta Chrzanu w Osjakowie i Dni Osjakowa. W tym roku po raz pierwszy wybierają się na Chrzanisko do Siemkowic.
- Wstępnie ustaliłyśmy, że przygotujemy strogonow, placki po węgiersku i placki ziemniaczane. Być może zrobimy też schabik zapiekany z pieczarkami i serkiem, do tego fryteczki. Na innych wydarzeniach fajnie nam schodziły nasze potrawy, więc chyba jesteśmy dobre w gotowaniu - śmieje się.
Borki Walkowskie to miejscowość otoczona polami i lasami. Jest tutaj cisza i spokój. Mieszkańcy pokazują, że potrafią pomagać innym. Włączyli się w challenge dla Pawła Śmiałkowskiego. Zebrano wtedy 250 zł i przekazano pieniądze potrzebującej osobie.
Mieszkańcy nie mają wątpliwości, że nowa sołtyska wniosła do wsi dużo energii. A każdy, kto szuka jej domu, nie powinien mieć już problemu. Przy drodze stoi wyjątkowy drogowskaz. Piękna drewniana panna ludowa wskazująca miejsce, gdzie mieszka gospodyni wsi. Wykonał ją Bogdan Józefiak, który pasjonuje się pracą z drewnem. Była to niespodzianka dla sołtyski i jednocześnie symbol tego, że w Borkach Walkowskich ludzie potrafią zrobić coś razem.
Po pracy Magdalena Biniek znajduje czas na swoje pasje. Lubi gotować, spacerować po lesie, jeździć rowerem i śpiewać. Jak sama mówi, najważniejsze jest jednak to, aby w jej wsi coś się działo.
I wygląda na to, że właśnie tak jest.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze