Reklama

Mało wyjdzie, to chce oddać

Tomasz Akulicz podczas ostatniego posiedzenia rady miejskiej Wielunia, wyraził chęć pokrycia strat, jakie Przedsiębiorstwo Komunalne bądź gmina mogły ponieść z tytułu prowadzonej przez niego działalności. Deklaracja padła niemal rok po tym, jak na jaw wyszło, że myjnia radnego, a wtedy jeszcze przewodniczącego rady, działała bez odpowiednich dokumentów wodno-prawnych. I kilka minut po tym, jak okazało się, że za odprowadzanie ścieków przemysłowych zakłady płacą tyle samo, co gospodarstwa domowe, a pobór wody jest droższy o niespełna 10 groszy za m3.

Przypomnijmy, że myjnia „Kriss”, należąca do Tomasza Akulicza, radnego miejskiego, przez wiele lat działała bez odpowiedniej dokumentacji. Chodzi o pozwolenie wodno-prawne. Oznacza to, że Akulicz odprowadzał do miejskiej kanalizacji ścieki nielegalnie. Bez odpowiednich badań jakościowych i bez uzgodnień w właściwymi organami. Informacje wypłynęły rok temu. Afera kosztowała go utratę zaufania części kolegów z rady miejskiej i w konsekwencji usunięcie z fotela przewodniczącego.  Ostatecznie nie zdecydował się na uzupełnienie dokumentacji tylko zmienił profil działalności swojej firmy. Wśród wielu radnych i mieszkańców niesmak jednak pozostał, wszak radny współtworzył regulamin czystości i porządku w gminie.
Sam zainteresowany, podobnie jak inna radna, Anna Dziuba-Marzec, zdaje się nie dostrzegać w czym tkwi szkopuł całego problemu. Podczas ostatniego posiedzenia rady gminy, gdzie obecny był Robert Pilarczyk, kierownik działu wodociągów i kanalizacji Przedsiębiorstwa Komunalnego, oboje skwapliwie wyłapali informacje o cenie odbioru ścieków od firm.
- Nie znałam tych przepisów i jestem bardzo, bardzo zdziwiona, że ścieki przemysłowe są w takiej samej cenie jak ścieki bytowe, dlaczego? No bo przez media i przez tą salę przetoczyła się dyskusja, dotycząca wówczas przewodniczącego rady, a teraz zrozumiałam, że jeżeli chodzi o ścieki, to zapłacił dokładnie 100 proc. Tak?  - dywagowała Anna Dziuba-Marzec.
-Tyle ile powinien zapłacić, bo to cały czas było o stratach dla gminy. Więc jeżeli sobie otworzę myjnię, to będę tyle samo płacić, jak będę zmywać w domu naczynia, zgadza się? – dopytywała.
Kierownik Pilarczyk tłumaczył, że PK zawiera umowy z zakładami na odbiór ścieków o określonych parametrach, a tych nienormatywnych nie przyjmuje. Te muszą być najpierw podczyszczane w zakładach. Między innymi zanieczyszczone chemicznie. Pilarczyk dodał, że oczyszczalni musiała się kiedyś zmierzyć z zatruciem złoża biologicznego przez ścieki nie podczyszczone w odpowiedni sposób.
- Parametry są określone w pozwoleniu wodno-prawnym. przedsiębiorca powinien je mieć z informacją, czy może odprowadzać dany ściek do kanalizacji, czy do wody czy do rowu, natomiast jeżeli przekracza te parametry, które są ustalone w pozwoleniu, to wtedy ponosi karę – podkreślała wiceprzewodnicząca rady, Maria Zarębska.
Te informacje radny Akulicz zbył milczeniem.  
- Dziękuje pani Anie Dziubie – Marzec za podjęcie tematu, rozumiem, że mogę spać spokojnie, nie naraziłem na straty ani Przedsiębiorstwa Komunalnego ani Gminy Wieluń? – dopytywała za to.
- Jeśli chodzi o ścieki na pewno nie – odpowiedział kierownik.
- Bardzo dziękuję, że to głośno zostało powiedziane, bo cały czas do tej pory no niestety toczy się dalej na Facebookach i innych portalach społecznościowych, jak to pan radny Akulicz naraził na miliony pewnie albo na miliardy strat Gminę Wieluń – kpił radny.
- Otóż okazuje się, że ani złotówki – stwierdził zadowolony z siebie.
Szybko jednak okazało się, że PK mogło stracić, nawet przy optymistycznym założeniu, że parametry zrzutów były normatywne.
- Jeśli o ścieki nie – kontynuował Pilarczyk.
- Natomiast niewielka  różnica jest w opłacie dla przedsiębiorstwa innego niż gospodarstwo domowe, osiem czy siedem groszy w cenie za pobraną wodę, a to jest spowodowane tymi opłatami, związanymi za korzystanie ze środowiska  - uświadomił Akulicza kierownik.
- Bardzo bym prosił jako radny i jako przedsiębiorca, aby ewentualnie jeśli Przedsiębiorstwo Komunalne jest w stanie wyliczyć te osiem groszy razy ilość metrów sześciennych, ja oczywiście pokryję koszty, które ewentualnie  Przedsiębiorstwo poniosło z tytułu prowadzonej przeze mnie działalności. Bardzo proszę o wyliczeni i ja bardzo chętnie zapłacę, bo ja naprawdę nie miałem pojęcia, że muszę mieć podpisaną dodatkową umowę  - zapewniła radny, nie tłumacząc, dlaczego sprawy nie rozwiązał od razu, kiedy  dowiedział się o brakach w dokumentacji i dlaczego czekał rok z deklaracją  pokrycia strat.

Magdalena Lizurej
[email protected]

Reklama

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości