Reklama

Nie patrzy tylko przez pryzmat własnego podwórka

Z Barbarą Pawełczyk, przewodniczącą rady gminy Biała o problemach, na jakie napotkała w pracy samorządowej, zawirowaniach wokół funduszu sołeckiego oraz planowanych inwestycjach rozmawia Magdalena Lizurej

Długo pani pracuje w samorządzie? 
Od 2014 roku, wtedy zostałam radną z okręgu Łyskornia. Kadencja obejmowała cztery lata. W 2018 roku zostałam ponownie wybrana do rady. Byłam wtedy jedyną kandydatką. Myślę więc, że się sprawdziłam.


Co panią skłoniło, aby wystartować w wyborach?
Stagnacja. Zarówno naszego sołectwa, jak i całej gminy. Łyskornia nie była wyjątkiem. To prawda, powstało gimnazjum, ale budowa trwała kilkanaście lat. Remontowano drogi gminne i powiatowe. Lubię również działać społecznie, choć w dzisiejszych czasach  ta funkcja nie jest typowo publiczna, bo zarówno przewodnicząca, jak i radni otrzymują diety. Nie mniej wymaga jednak zaangażowania i poświęcenia czasu. Kiedy zaczęłam pracować w radzie zrozumiałam, dlaczego np. sportowcy czy gwiazdy odbierając nagrodę dziękują bliskim za wsparcie. Teraz już wiem, jakie ono jest ważne. Na własnym przykładzie przekonałam się, co to znaczy, kiedy miałoby się najbliższych przeciwko sobie. Wtedy naprawdę  człowiek zostałby sam. Mnie to ominęło, bo to wsparcie i zachętę otrzymałam, za co im jestem wdzięczna 

Reklama


Po tych wyborach została pani przewodniczącą rady gminy. To było spore wyzwanie?
Na początku byłam trochę niepewna, zresztą podobnie się czułam, kiedy zostałam po raz pierwszy radną. Chociaż przyznaję, że stres był większy, kiedy miałam po raz pierwszy prowadzić obrady. Przyznaję czułam lekkie przerażenie, ale z czasem oswajałam się z tą sytuacją. Mogę podziękować pracownikom urzędu gminy, bo dużo się od nich nauczyłam. Uzyskiwałam zawsze odpowiedzi na wszelkie nurtujące mnie pytania. Polubiłam tę funkcję, składam gorące podziękowania moim koleżankom i kolegom radnym za ogromne wsparcie.


Trudno było się odnaleźć w przepisach?
Działam według statusu. Muszę przestrzegać prawa, bardzo ważne są tutaj paragrafy dotyczące RODO. W razie jakichkolwiek wątpliwości kontaktuję się z panią sekretarz, z panem wójtem i z panią skarbnik.  Sesję trzeba przeprowadzić w miarę sprawnie, być przygotowanym na rożne sytuacje. Przez te 2,5 roku nie zdarzyło się nic drastycznego, żebym nie wiedziała, jak zareagować. Na początku zdarzały mi się drobne wpadki. 

Reklama


Jednak podczas sesji na początku marca doszło do kilku niemiłych incydentów. Mam tu na myśli zachowanie radnej Stanisławy Bakota i  sołtysa Władysława Suwary. 
Pani radna jest skonfliktowana ze wszystkimi i chyba muszę się przygotować na takie sytuacje. Do tej pory dyskusje zamykały się w granicach dobrego tonu. Nie jestem w stanie zapanować nad tym, co ktoś powie. Kiedy zauważyłam, że zamiast wymiany zdań jest krzyk i wrzask, a także kompletne nieprzyjmowanie do wiadomości faktów,  na które powoływał się pan wójt, zamknęłam dyskusję.  Natomiast pan sołtys ma raczej wybuchowy temperament. Mogę  powiedzieć tylko tyle, ze każdy z nas musi sobie wypracować ścieżkę postępowania, którą uzna za właściwą.


A pani ma narzędzia dyscyplinowania radnych? W sejmie mają straż marszałkowską i możliwość udzielania kar finansowych, a jak to wygląda na poziomie samorządów?
Mogę przywołać radnych do porządku i odebrać głos. To moje narzędzia. Za zakłócanie porządku obrad sesji rady gminy nie ma przewidzianych kar finansowych. Uważam, że kultura osobista człowieka  w dużej części decyduje, czy w ogóle powinniśmy podejmować takie wyzwania typu radny czy sołtys. Trzeba posiadać umiejętność porozumiewania się z ludźmi. I starać się być obiektywnym, nie patrzeć tylko przez pryzmat własnego podwórka. Pamiętać, że ważny jest każdy mieszkaniec gminy. Jeśli  np. ja mam dobrą drogę, to chcę, żeby ta droga powstała też  w innym sołectwie. Powinniśmy dbać o swoje sołectwa, ale pamiętać o dobru całej społeczności.

Reklama


Wszyscy radni właśnie w ten sposób do tego podchodzą?
Ogólnie, poza drobnymi wyjątkami, tak. Od 2014 roku, jeśli podejmowaliśmy uchwały, to nigdy nie zdarzyło się tak, żeby jakaś uchwała nie została przyjęta całościowo czy zahamowana w jakikolwiek sposób. Na komisjach dyskutujemy, rozmawiamy i podejmujemy decyzje. 


Zapewne trudno wybrać zadania, które będą realizowane w pierwszej kolejności?
Wszystkie inwestycje są ważne, a my musimy wybrać rzeczy najbardziej priorytetowe i ustalić jakąś kolejkę. Nie zawsze jesteśmy zgodni. Nie musimy być, bo obrady sesji czy komisji nie polegają na tym, że my mamy być jednego zdania. Spieramy się, ale zawsze wypracowujemy kompromis.

Reklama


W najbliższym czasie gmina skupi się praktycznie tylko na dwóch zadaniach.
Tak. Jesteśmy w trakcie  budowy kanalizacji i oczyszczalni. Zaplanowaliśmy też termomodernizację budynku OSP w Białej oraz GOKiSu i budynku urzędu gminy. Prace przy tym ostatnim budynku rozpoczną się  jeszcze w tym roku. 


W ubiegłym roku wójt prosił, aby zawiesić fundusz sołecki, rada gminy nie wyraziła na to zgody. W tym roku też się nie zgodziliście.

Wójt przedstawił swoje argumenty. Nie wszystkich przekonał. Kierujemy się swoimi przemyśleniami. Dyskutowaliśmy dużo na komisji budżetowej. W ubiegłym roku sprzeciw był bardzo wyraźny. Po wyborach w 2014 r. obecna rada przywróciła fundusz. Teraz założyliśmy, że sołectwa w ogromnej części przekażą go na wspólny jeden cel o zasięgu gminnym

Reklama


Pani zdaniem to dobrze, że są środki, o których mogą decydować poszczególne sołectwa?
Dzięki temu mają okazję przeznaczyć pieniądze na ważne dla siebie sprawy. Jestem za, o ile te środki są wydawane rozsądnie.


Gmina starała się o dotację z PROW-u i ostatecznie je dostała. Co zostanie sfinansowane?
Modernizacja hydroforni w Naramicach. Informacja o wysokim miejscu na liście rankingowej to była dla nas bardzo dobra wiadomość. Namacalnie te pieniądze będą wprowadzone do budżetu w przyszłym roku. Dofinansowania nie dostaniemy zanim przystąpimy do zadania. Musimy wyłożyć 100  proc. wartości. Zwrot przyjdzie dopiero po rozliczeniu. 

Reklama


Czyli w tym roku prawdopodobnie nawet nie uda się przeprowadzić przetargu na wykonanie tego zadania?
Jeśli już to raczej musimy myśleć o ostatnim kwartale. Jeszcze nie są domknięte wszystkie formalności w Urzędzie Marszałkowskim. Stan epidemii też może mieć wpływ na przebieg poszczególnych działań i je hamować. My jesteśmy przygotowani, że pod względem namacalnym, cokolwiek zadzieje się dopiero w przyszłym roku. 


O jakie jeszcze fundusze zewnętrzne gmina będzie się starała?
Chcemy ponowić wniosek o dofinansowanie do odnawialnych źródeł energii. W poprzednim rozdaniu dokumenty naszej gminy przepadły. Najdziwniejsze w tej sytuacji było to, że byliśmy samorządem, który miał największą ilość wniosków od mieszkańców.  Wydawałoby się, że dotacje pójdą do gmin, gdzie efekt ekologiczny będzie największy. Okazało się, że nie. Nie wiem, jakie są kryteria i kto to ocenia, ale będziemy do tego przystępować ponownie. 

Reklama


A co z drogami? 
Czekamy na rozstrzygnięcie wniosku do Funduszu Dróg Samorządowych o pieniądze na remont drogi  w Wiktorowie. To jest droga powiatowa, ale na czas procedowania dokumentacji weszliśmy w jej zarząd. Z chwilą kiedy okazałoby się, że dofinansowania nie będzie, umowa jest zrywana i droga wraca do powiatu. Dalej będziemy oczekiwać ze strony powiatu pierwszego kroku, bo projekt się kończy i oni będą zobligowani do tego, aby tę inwestycję rozpocząć. Nawet w przypadku ewentualnego braku dofinansowania zewnętrznego, zakładamy, że powiat remont przeprowadzi.


Radni uzgodnili, że chcą spotkać się z przedstawicielami starostwa, jeśli chodzi inwestycje na drogach należących do nich. To spotkanie już się odbyło?
Jeszcze nie. Cały czas czekamy. Wiem, że pan starosta wyraził wolę spotkani i czekamy na uzgodnienie terminu.  

Reklama


A jeśli chodzi o drogi gminne, to jakie są plany?
My jako rada mamy listę potrzeb mieszkańców i pewne inwestycje ułożyliśmy według kolejności, w jakiej chcemy je realizować.  Na pewno zwracamy uwagę, wybierając kolejność zarówno na to, jak długo mieszkańcy na drogę czekają i jak wielu mieszkańcom droga służy.


Na pewno wie pani o konflikcie wójta ze strażakami z Białej. Mają pretensje o brak finansowego wsparcia. Takie musiałoby też być poparte przez radę gminy. Myśli pani, że druhowie mają słuszne pretensje do Aleksandra Owczarka?
Sądzę, że na postawę strażaków mają wpływ lata takiego działania na zasadzie „róbta, co chceta”.  Trzeba byłoby wrócić do poprzednich rządów, gdzie sporo działań odbywało się  z pominięciem formalnych procedur

Reklama

Strażacy chcą dalej działać na tej samej zasadzie?
Świadomość tej jednostki do tej pory jest taka, że podchodzą do pewnych spaw, jakby się nic nie zmieniło. Uważali, że mogą przyjść,  rzucić swoje roszczenia i tak będzie, jak do tej pory. Ja uważam, że wszystkie jednostki, działające na tym terenie czy to kluby sportowe, czy OSP powinny być traktowane na jednym poziomie i zgodnie  z przepisami, które dotyczą danej jednostki. Bez względu na osiągnięcia. Nie możemy jednych wywyższać a drugich poniżać. 
 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości