Reklama

Nie wszyscy strażacy skaczą z radości

Nowa ustawa, która miała wprowadzić regulacje, dotyczące organizacji na terenie kraju jednostek ochotniczej straży pożarnej, wzbudza wiele emocji. Druhowie od początku mieli zastrzeżenia do kilku kwestii. Część zapisów, pod wpływem sprzeciwu ze strony ochotników, zniknęła, część zmieniono. Nie wszystkich te zmiany jednak usatysfakcjonowały. Niemal każda jednostka ma pomysł, jak powinna wyglądać przyszłość ochotniczych straży. O wypracowanie jednego stanowiska będzie trudno.

20 maja Związek Ochotniczych Straży Pożarnych Rzeczpospolitej Polskiej wydał uchwałę, w której zajął stanowisko w związku z projektem ustawy o ochotniczych strażach pożarnych. Przy czym pozytywnie przyjął informację o planowanych dodatkach do emerytury dla strażaków-ochotników, negatywnie natomiast zaopiniował rozwiązania organizacyjne. Zdania wśród druhów w temacie zmian są podzielone. Małe jednostki boją się o swój status quo. Ustawa może sprowadzić ich do roli statystów przy kościelnych uroczystościach. Również członkowie większych zastępów nie ukrywają wątpliwości. 
Posiadanie jednostki OSP i remizy to dla każdej wsi prestiż. Te miejsca to niejednokrotnie centra życia kulturalnego. Strażacy podczas pandemii byli angażowani do roznoszenia maseczek, ulotek czy rozwożenia płynów dezynfekcyjnych. To jednostki OSP mobilizują mieszkańców do udziału w akcjach charytatywnych. Dlatego wszystko, co dzieje się wokół strażaków, może dotknąć wszystkich członków społeczeństwa. 
Obecnie projekt ustawy jest szeroko konsultowany w środowisku strażackim.
- Prowadzimy konsultacje z członkami OSP po to, aby wyjaśnić pewne kwestie, które są być może sporne – podaje kpt. Grzegorz Kasprzyczak, oficer prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Wieluniu,  zaznaczając, że podczas pięciu spotkań stacjonarnych kierownictwo komendy prowadzi rozmowy z przedstawicielami jednoste.
- Wątpliwości dotyczyły tego czy jednostki ratowniczo-gaśnicze, teraz jednostki operacyjno-techniczne,  zdołają spełnić wszystkie wymagania określone w rozporządzeniu. Tych wymagań  jeszcze do końca nie znamy. Sprzeciw wzbudziła też zmiana nazewnictwa ze strażaków na ratowników OSP. Na szczeblu centralnym to zostało skonsultowane i to nazewnictwo „strażak” zostanie w nomenklaturze – twierdzi, informując, że strażacy – ochotnicy raczej nie stracą też prawa do noszenia munduru. 

A jakie wrażenie po tych konsultacjach mają druhowie? W większości zwracają uwagę na zapisy, które wskazują na wyśrubowane, dla niektórych jednostek, wymagania sprzętowe, nieosiągalne dla małych zastępów.
- Po części nasze wątpliwości zostały wyjaśnione, ale odczucia naszych druhów strażaków nie są aż takie satysfakcjonujące–  relacjonuje Waldemar Jabłonka, komendant gminny OSP z Osjakowa. 
- Te jednostki, które teraz nie mają pojazdów z odpowiednio dużymi zbiornikami na wodę, będą musiały zakupić, tzn. gmina będzie musiała kupić  pojazdy  mające co najmniej 1 tys. zbiornik. Auta powinny być wyposażone w sprzęt hydrauliczny. Ten sprzęt na terenie gminy mają dwie jednostki, należący do KSRG. Osjaków i Czernice – informował, podkreślając, że to zabezpieczenie w zupełności wystarczy.
- Dla nas to jest wielki problem, a jeszcze większy stwarza się dla urzędu gminy, bo to będzie ogromny koszt. My jako zarząd myślimy, że ta ustawa jeszcze się zmieni na naszą korzyść. Tym ludziom na górze należałoby wytłumaczyć, na jakiej zasadzie to działało do tej pory i dobrze działało. 
Sebastian Jasiński, naczelnik OSP Masłowice wskazuj, że zmiany mogą dotknąć głownie małe jednostki, ale nowa ustawa jest potrzebna, chociażby dlatego, że zmienia się przekrój społeczny wsi.
-  Jesteśmy dużą jednostką i dla nas to jest ta zmiana emerytalna bardziej istotna, bo JOT-em i tak będziemy – twierdzi.
- Dla tych małych jednostek to może być zagrożenie. Patrząc jednak z drugiej strony zostawienie tego itak doprowadzi do zniszczenia tych najmniejszych jednostek, ponieważ nie ma młodzieży. OSP były na wsiach i opierały się o młodzież a także o ludzi, którzy byli na tyle dyspozycyjni, aby ruszyć na akcję, teraz ludzie pracują etatowo i musi być wymiana. Musi być jakaś zachęta, bo straż jest potrzebna.
Naczelnik OSP Wrońsko podaje, że jego uczucia są mieszane. Z jednej strony w projekcie znalazł sporo rozwiązań, którym trzeba przyklasnąć, z drugiej wytyka absurdalne założenia.
- W ubiegłym tygodniu brałem udział  w konsultacjach dotyczących projektu tej ustawy i mogę powiedzieć, że mam mieszane uczucia – komentuje Damian Szerszeń.
- Jest sporo rozwiązań dobrych, ale też wiele absurdów. Dla mnie takim bezsensownym zapisem jest np. ten dotyczący wymogu posiadania sprzętu hydraulicznego czy pojazdu mającego co najmniej 1000 – litrowy zbiornik wody. Ten sprzęt jest używany stosunkowo rzadko, częściej przy pokazach niż  w akcji, a  koszty jego utrzymania i przeglądów to ok. 3 tys. zł na rok. Dla gminy Konopnica, w której jest siedem jednostek,oznaczałoby to konieczność  wydatkowania 21 tys. zł. Część z tych przepisów nic nie zmienia. Jak chociażby te dotyczące dokumentowania wyjazdów. Teraz je uzupełniamy – Szerszeń zwraca uwagę, że małe jednostki nawet bez hydraulicznego sprzętu są gotowe do działania w razie np. katastrof naturalnych czy jako pomoc dla lepiej wyposażonych OSP.  
Z kolei Andrzej Wojewoda, naczelnik gminny z Ostrówka podaje, że dzięki konsultacjom jest skłonny optować za wprowadzeniem ustawy. Podkreśla również, że do wprowadzenie nowych przepisów zostały co najmniej cztery lata, a być może nawet dekada.
- Na początku było dużo obaw, ale wydaje mi się, że te zmiany będą korzystne – uważa Wojewoda.
- Na pewno to wszystko jest na tzw. warsztacie i wymaga dopracowania, ale jeśli uda się osiągnąć konsensus to sądzę, że to wyjdzie straży na plus. Mniejszych jednostek nikt nie rozwiąże. Wątpliwości budzi np. fakt, że strażacy bez odpowiedniego sprzętu nie zostaną zadysponowani, nawet jeśli ogień wybuchnie obok remizy
Jacek Niepiekło, prezes OSP Skrzynno również jest pewien, że nawet małe OSP zostaną.
- Ustawa nie jest do końca tak sformułowana jak powinna wyglądać – sądzi Niepiekło.
- Tam się mówi o emeryturach, o tworzeniu jednostek ratownictwa gaśniczego,. U nas może dwie jednostki by spełniły te wymagania czyli auto ze zbiornikiem co najmniej 1 tys. litrów, wyszkleni ratownicy. My akurat o to dbamy, należymy do KSRG.  Natomiast eie sądzę, żeby doszło do likwidacji tych najmniejszych jednostek, bo druhowie to jest jednak rzesza wyborców. Dobrz byłoby to wszystko jeszcze przemyśleć, bo niektóre ustawy mogą  tworzyć strażacy siedzący na wysokich stołkach , ale może nigdy u pożaru nie byli. 

Reklama

Ustawodawca oprócz wymagań zaproponował gratyfikacje dla strażaków. Za 25 lat czynnej służby druhom należałby się dodatek do emerytury. I tu jednak są wątpliwości. Przede wszystkim nie wszyscy będą potrafili udowodnić, że w akcjach brali udział. Jeszcze kilka lat temu nikt skrupulatnie tego nie rejestrował. Część druhów wskazuje, że nie zapisywali się do formacji po korzyści finansowe, ale by działać społecznie. Inni propozycje nazywają zwyczajną kiełbasą wyborczą. 


Magdalena Lizurej
 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości